PARTNER PORTALU
partner portalu partner portalu

Zbadanie faktycznej odporności na COVID-19 najwcześniej w końcu 2021 r.

Autor: PAP • Źródło: PAP/ms
20-06-2021, 08:26
Zbadanie faktycznej odporności na COVID-19 najwcześniej w końcu 2021 r. Badanie podporności na COVID-19 złożonym problemem (fot. unsplash)
Nadal nie wiemy, jaki poziom przeciwciał w przypadku COVID-19 jest zadowalający, bo jest tylko jednym z kilku elementów funkcjonowania układu immunologicznego i gotowości do walki z patogenem. Badanie faktycznej odporności człowieka tak naprawdę nie jest proste.

Zdaniem dr n. farmaceutycznych Leszka Borkowskiego będzie to możliwe najwcześniej pod koniec 2021 r. 

- Gdybym chciał mieć dobrą wiedzę o sobie, czy muszę się szczepić, to zrobiłbym badania wykrywające przeciwciała neutralizujące, określające poziom ilości limfocytów komórek T CD8+ (cytotoksycznych) i komórek T CD4+ (pomocniczych), komórek pamięci B, które przechowują informację o białku S koronawirusa, komórek NK. Cechą osobniczą jest różna wrażliwość układu odpornościowego także w ramach odporności wrodzonej - wyjaśnił w rozmowie z PAP ekspert.

- Osoby, które posiadają wysokie miano komórek NK (Natural Killer) ponad 300/ml³, zasadniczo nie ulegają zakażeniu. Ale wszystko zależy jednak od masywności, kontaktu, zakażenia. Przy niedużej dawce SARS‑CoV‑2 komórki NK zabijają wirusa i te osoby nie ulegają zakażeniu - dodał.

Ekspert zaznaczył, że dopiero po tych wszystkich badaniach mógłby stwierdzić, czy jest faktycznie uodporniony na wirusa. - Teraz stosuje się często pewne uproszczenia. A same przeciwciała jeszcze nie dają pełnego obrazu odporności człowieka - wyjaśnił.

W każdej populacji odsetek osób niezdolnych do wytwarzania przeciwciał stanowi od 2 do 10 proc., średnio 4 proc. - W ocenie odpowiedzi immunologicznej komórkowej u tych pacjentów ważne jest badanie aktywności komórek T CD8+ (cytotoksycznych) i komórek T CD4+ (pomocniczych). Na podstawie badań wiemy, że na skutek zakażenia wirusem SARS‑CoV‑2 następuje silne pobudzenie limfocytów T przez białko S wirusa - powiedział ekspert.

Zauważył, że z ponad sześciomiesięcznych obserwacji ozdrowieńców wynika, że u 92 proc. pacjentów po przejściu COVID‑19 występują specyficzne dla SARS‑CoV‑2 limfocyty T CD4+, a u 50 proc. limfocyty T CD8+.

Przytoczył też wyniki badań prowadzonych z udziałem ozdrowieńców po pierwszej epidemii SARS, spowodowanej zakażeniami SARS‑CoV‑1. Wykazały one, że specyficzne przeciwciała były wykrywalne jeszcze po trzech latach od infekcji u około 50 proc. ozdrowieńców, zaś po sześciu latach od przebycia SARS nie stwierdzono już obecności przeciwciał.

Natomiast z badań opublikowanych w lipcu 2020 roku wynika - jak podał dalej - że u ozdrowieńców limfocyty T, reaktywne wobec antygenów SARS‑CoV‑1 są obecne po 17 latach od zakończenia epidemii SARS.

Ekspert zapytany o to, kiedy będzie można stwierdzić, czy szczepienie przypominające w przypadku COVID-19 ma sens, powiedział, że najprawdopodobniej wyniki badania klinicznego znane będą najwcześniej pod koniec tego roku.

- Jestem zwolennikiem spokojnego poczekania do uzyskania wyników badań klinicznych. Kiedy będą, trudno naprawdę przesądzać. Według mnie powinny pojawić się pod koniec roku lub na początku przyszłego. Gdy prowadzi się badanie kliniczne, to największym wyzwaniem jest znalezienie tzw. kohorty, czyli odpowiednio dobranej grupy uczestników. Muszą oni spełniać określone parametry, by żadne czynniki związane z ich zdrowiem, np. choroby przewlekłe, nie zaburzały obrazu badania - wyjaśnił dr Borkowski.

SŁOWA KLUCZOWE
COVID-19   szczepionka  

POLECAMY W SERWISACH