PARTNER PORTALU
partner portalu partner portalu

Bakterie w jamie ustnej mają wpływ na nadciśnienie. Ważna zależność

Autor: miro • Źródło: mat. pras.
17-08-2022, 10:29
Bakterie w jamie ustnej mają wpływ na nadciśnienie. Ważna zależność Złożona rola bakterii bytujących w jamie ustnej Fot. AdobeStock
Zidentyfikowano bakterie, bytujące w jamie ustnej człowieka, które stymulują nadciśnienie krwi. Są i takie, które to ciśnienie obniżają – wynika z badań naukowców opisanych w „Journal of the American Heart Association".
  • 700 gatunków mikroorganizmów, w liczbie 6 mld, bytuje w jamie ustnej człowieka . Niektóre z nich mogą mieć wpływ na poziom ciśnienia krwi - ustalili naukowcy
  • Bakterie powodujące paradontozę, takie jak P. gingivalis i T. forsythia, naukowcy znajdywali jako element biofilmu w zmienionych miażdżycowo naczyniach krwionośnych
  • Znaczącą rolę w regulacji ciśnienia krwi odgrywa bioaktywny tlenek azotu, który powstaje w wyniku metabolizowania przez bakterie azotynów i azotanów
  • Leczenie dziąseł albo stosowanie płukanek antybakteryjnych pozwala obniżyć ilość szkodliwych bakterii, a tym samym ustabilizować ciśnienie krwi 

Choroby sercowo-naczyniowe to główna przyczyna śmierci w krajach Unii Europejskiej. Za prawie 40 proc. zgonów odpowiadają schorzenia układu krążenia, w tym: miażdżyca, nadciśnienie, niewydolność serca, kardiomiopatie, tętniaki i zakrzepica. A tymczasem większości z nich można zapobiec i nie trzeba do tego kosmicznych technologii – wystarczy wysiłek fizyczny, odpowiednia dieta i... mycie zębów.

6 mld mikroorganizmów i 700 gatunków w jamie ustnej

Jama ustna człowieka jest niemal równie licznie zamieszkiwana przez bakterie, jak Ziemia przez ludzi, bo szacuje się, że może w niej żyć aż 6 mld mikroorganizmów. To ogromna liczba, a biorąc pod uwagę, że wyróżniono sporo ponad 700 gatunków, to prawdziwy mikroświat. Nie dziwi więc fakt, że mogą one mieć wpływ na zdrowie człowieka, ale że także na regulację ciśnienia krwi – chyba niewielu się spodziewało.

- Bakterie w większości źle nam się kojarzą i to nie bez przyczyny: powodują choroby, infekcje, utrudniają gojenie się ran, mogą prowadzić do rozmaitych powikłań skutkujących koniecznością wdrożenia antybiotykoterapii. Są jednak wśród nich i takie, które korzystnie wpływają na zdrowie. Tę grupę nazywamy komensalami. Gdy jedne próbują się osiedlić, uszkadzając ludzkie tkanki, inne im to uniemożliwiają, np. Streptococcus oralis. Wiele z tych mikroorganizmów wydziela i wydala określone substancje, które nierzadko oddziałują na okoliczne komórki, a także fizjologię organizmu – wyjaśnia lek. stom. Aleksander Gajos, endodonta z Dentim Clinic Medicover w Katowicach.

Co wpływa na florę bakteryjną

W tak rozległym i rozbudowanym systemie nie jest łatwo zaobserwować wszystkie zależności, ale wiemy, że wpływ na florę mają m.in. dieta, temperatura ciała, nawyki higieniczne, stosowanie używek (papierosy), czynniki genetyczne i stan zdrowia.

Stwierdzono również, że jest pewna grupa mikroorganizmów, która w zasadzie u wielu osób pozostaje niezmienna, to tzw. mikrobiom rdzeniowy. Ten, który łatwiej ulega wpływom, to mikrobiom zmienny. Co to dla nas oznacza? Wiedząc, które bakterie i jak wpływają na nasze zdrowie, można wdrożyć odpowiednią profilaktykę.

Jest grupa bakterii, która stymuluje nadciśnienie 

W badaniu wzięło udział ponad 1000 kobiet w wieku postmenopauzalnym: od 53. do 81. roku życia. Wyróżniono wśród nich grupy podzielone ze względu na wartości ciśnienia tętniczego krwi i przyjmowane leki. Pobrano próbki płytki nazębnej poddziąsłowej, z której później wyizolowano bakteryjne DNA.

Wnioski zaintrygowały naukowców, bo ze zidentyfikowanych 245 gatunków bakterii zamieszkujących jamy ustne ochotniczek aż 10 było klarownie powiązanych z incydentalnym nadciśnieniem krwi u kobiet, a natomiast 5 było skorelowanych odwrotnie, czyli wpływało na obniżenie parametrów. Bakterie, które „podnosiły" ciśnienie, to m.in. P. gingivalis, T. forsythia i T. denticola – wszystkie one odpowiadają również za stany zapalne przyzębia.

Po drugiej stronie są sprzymierzeńcy ludzi, czyli C. durum (którą powiązano ze stabilizowaniem ciśnienia krwi) oraz bakterie z gatunku N. subflava (te powiązano z istotnie mniejszym ryzykiem nadciśnienia).

– Niewątpliwie wyniki przynoszą wiele ciekawych informacji, ale konieczne są dalsze badania, żeby ustalić dokładne mechanizmy oddziaływania mikroorganizmów na układ krążenia człowieka. Bakterie powodujące paradontozę, jak P. gingivalis i T. forsythia, naukowcy znajdywali nawet jako element biofilmu w zmienionych miażdżycowo naczyniach. Stany zapalne naczyń krwionośnych są czynnikiem ryzyka rozwoju miażdżycy. W uszkodzonym śródbłonku łatwiej odkładają się lipidy, zwężając światło naczynia i utrudniając jego rozszerzanie, a tym samym przyczyniając się do wzrostu ciśnienia krwi – tłumaczy ekspert Dentim Clinic Medicover.

Bioaktywny tlenek azotu stabilizuje ciśnienie

Badacze zwrócili uwagę na jeszcze inny mechanizm powiązany z bardzo ważnym związkiem chemicznym w naszym organizmie.

– Kluczowy wydaje się tu bioaktywny tlenek azotu (NO), który powstaje w wyniku metabolizowania przez bakterie azotynów i azotanów. Związek ten bierze udział w regulacji ciśnienia krwi, m.in. przez zmniejszenie napięcia ścian naczyń krwionośnych, ponadto hamuje agregację płytek krwi. Właściwości tego związku są wykorzystywane m.in. w lekach kardiologicznych – dodaje dentysta.

Dobra wiadomość jest taka, że naukowcy zauważyli również, iż leczenie dziąseł albo stosowanie płukanek antybakteryjnych pozwala obniżyć ilość szkodliwych bakterii, a tym samym ustabilizować ciśnienie krwi.

Uwaga. W kieszonkach dziąsłowych odkłada się płytka nazębna

Kobiety z reguły są bardziej narażone na problemy z dziąsłami, co wiąże się ze zmianami hormonalnymi w ich organizmach. Dziąsła mogą puchnąć, być tkliwe, mogą krwawić i boleć. Dodatkowo niewłaściwa technika szczotkowania pogłębia ich recesję, skutkując odsłonięciem korzeni i nadwrażliwością.

– Zdrowe dziąsła są różowe, nie bolą i nie krwawią. Nie zawsze sami dostrzeżemy pierwsze oznaki paradontozy, dlatego warto zgłaszać się na regularne konsultacje, by zawczasu rozpocząć leczenie. Do przewlekłego zapalenia przyzębia dochodzi, gdy w kieszonkach dziąsłowych odkłada się płytka nazębna, namnażają się bakterie i powodują stan zapalny. Kieszonka jest coraz głębsza, a okoliczne tkanki ulegają degradacji. Możemy nawet stracić zęby – ostrzega lek. stom. Aleksander Gajos.

Dentysta może rzucić nam koło ratunkowe w postaci specjalistycznej higienizacji, która obejmuje nie tylko koronę zęba, ale także dociera dużo głębiej. Może się okazać, że ten zabieg będzie trzeba powtarzać w ciągu kilku najbliższych tygodni aż do ustąpienia stanu zapalnego i przywrócenia przyczepu dziąsłowego.

Mimo wniosków, które w przyszłości mogą przynieść nowe opcje profilaktyki nadciśnienia, już teraz wiemy, że liczą się odpowiednio skomponowana dieta, aktywność fizyczna i unikanie alkoholu. Mało osób jednak wspomina o odpowiedniej higienie jamy ustnej, a ten punkt również powinien znaleźć się obowiązkowo na naszej liście. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

POLECAMY W SERWISACH