PARTNERZY PORTALU
partner portalu partner portalu

Antybiotyki na 90 proc. infekcji górnych dróg oddechowych nie pomogą

Autor: PAP • Źródło: PAP
20-10-2022, 17:31
Antybiotyki na 90 proc. infekcji górnych dróg oddechowych nie pomogą Za przeważającą liczbę infekcji dróg oddechowych odpowiadają wirusy Fot. AdobeStock
Połowa z 600 ankietowanych Polaków uważa, że antybiotyki działają na wirusy, a jedna czwarta, iż infekcję wirusową należy zwalczać antybiotykami. Tymczasem aż 90 proc infekcji górnych dróg oddechowych, w tym gardła, ma podłoże wirusowe, antybiotyki tu nie pomogą –  przestrzega dr hab. Tomasz Dzieciątkowski z WUM.
  • Tylko w przypadku 10 proc. zapaleń gardła antybiotyki miałyby swój użytek - ocenia mikrobiolog i wirusolog dr hab. Tomasz Dzieciątkowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego
  • 35 proc. ankietowanych osób, które kiedykolwiek stosowały antybiotyk do leczenia infekcji powiązanej z bólem gardła - przyznało, że robiło to bez zalecenia lekarzy
  • Antybiotyki działają na bakterie, a niektóre z nich mogą też sprawdzić się w przypadku infekcji wywołanych przez grzyby
  • W diagnostyce podłoża infekcji górnych dróg oddechowych i w prawidłowym doborze leczenia pomóc mogą szybkie testy diagnostyczne

- Około 90 proc. wszystkich zakażeń górnych dróg oddechowych to są infekcje o podłożu wirusowym, a zaledwie 10 proc. zakażeń to są zakażenia bakteryjne. W związku z tym w około 10 proc. zapaleń gardła antybiotyki miałyby swój użytek - podkreślił mikrobiolog i wirusolog dr hab. Tomasz Dzieciątkowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Tymczasem w badaniu, którego wyniki prezentowano na spotkaniu, a którym objęto 600 dorosłych Polaków, połowa uczestników oceniła, że antybiotyki działają na wirusy, a jedna czwarta, że infekcję wirusową należy zwalczać antybiotykami.

Z tego samego badania wynika, że ponad połowa Polaków doświadcza infekcji, której towarzyszy ból gardła co najmniej raz na kwartał, a co piąty z nas - raz w miesiącu. Aż 35 proc. badanych osób, które kiedykolwiek stosowały antybiotyk do leczenia infekcji powiązanej z bólem gardła przyznało, że robiło to bez zalecenia lekarzy.

Zdaniem ekspertów jest to wynik wciąż za małej wiedzy na temat podłoża infekcji i działania antybiotyków, a także rosnącej antybiotykooporności, która jest zagrożeniem dla naszego zdrowia i życia.

- Pacjenci postrzegają antybiotyk jako panaceum na wszystko. Czasem mówią o antybiotyku, jako o cudownym leku na ból kręgosłupa. Antybiotyk jawi się jako święty Graal, który zrobi w organizmie określony porządek. A tak nie jest - podkreślił dr Michał Sutkowski, specjalista medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych. Jego zdaniem zmiana świadomości społecznej wymaga wielu lat ciężkiej pracy, edukacji i wielu kampanii.

Antybiotyki postrzegane jako leki przeciwgorączkowe

Dr Dzięciątkowski ocenił, że duża część naszego społeczeństwa uważa antybiotyki za leki przeciwgorączkowe. - Z tym się wiąże problem lekooporności, dlatego że bardzo wielu pacjentów przestaje przyjmować - prawidłowo nawet przepisany - antybiotyk w momencie, gdy zauważą, że gorączka spadła. Nic bardziej mylnego, bo antybiotyk bierze się do końca antybiotykoterapii zgodnie z zaleceniem lekarza - tłumaczył specjalista.

Dodał, że później w naszych domowych apteczkach zostają resztki antybiotyków. - I gdy mamy kolejną infekcję, która przebiega podobnie, a nam się wydaje, że jest taka sama jak poprzednia (...), to zażywamy na własną rękę ten antybiotyk, co został i generujemy wtedy bardzo poważny problem antybiotykoodporności - wyjaśnił dr Dzieciątkowski.

Zagrożenia epoki epoce poantybiotykowej

Podkreślił, że zdaniem wielu mikrobiologów zaczynamy żyć w epoce poantybiotykowej. - Musimy naprawdę nauczyć się szanować te antybiotyki, które mamy - podkreślił.

Jak wyjaśnił, antybiotykooporność jest zanikiem wrażliwości konkretnych gatunków bakterii na konkretne antybiotyki.

- Pierwsze szczepy antybiotykooporne pojawiły się w dekadę po wprowadzeniu penicyliny do powszechnego stosowania, w połowie lat 50. XX wieku. (...) A później zaczęło to rosnąć lawinowo - mówił mikrobiolog. Jak dodał, istotnym generatorem antybiotykoodporności okazał się być chów zwierząt (drobiu, świń i bydła), dlatego, że niewielki dodatek antybiotyków do pasz zwiększa przyrost masy mięśniowej. To generowało większy zysk, dlatego wszyscy zaczęli stosować antybiotyki w hodowli.

Lekarze nie radzą sobie z sepsą

- Niestety mamy w tej chwili - zazwyczaj w warunkach szpitalnych - do czynienia z bardzo istotnym problemem lekkoporności - powiedział dr Dzieciątkowski. W efekcie lekarze nie mają czym leczyć pacjenta z zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych czy sepsą, ponieważ bakterie odpowiedzialne za chorobę są oporne na antybiotyki. Specjalista zaznaczył, że z czasem może dojść do tego, iż pacjenci znowu zaczną umierać na choroby zakaźne, jak 100 lat temu.

Dr Dzieciątkowski wyjaśnił, że antybiotyki mogą działać na bakterie, a niektóre antybiotyki mogą też działać w przypadku infekcji wywołanych przez grzyby. - W przypadku zakażenia SARS-CoV-2 czy wirusem grypy osłonowe podawania antybiotyków ma pewne uzasadnienie w niektórych grupach pacjentów szczególnie zagrożonych nadkażeniami bakteryjnymi albo ciężkim przebiegiem infekcji wirusowej - wyjaśnił specjalista.

Dr Michał Sutkowski podkreślił, że nigdy nie powinniśmy się decydować na zastosowanie antybiotyku bez konsultacji z lekarzem.

Eksperci ocenili, że w diagnostyce podłoża infekcji górnych dróg oddechowych i w prawidłowym doborze leczenia pomóc mogą szybkie testy diagnostyczne. Od 1 lipca 2022 r. rozszerzono listę badań dostępnych w podstawowej opiece Zdrowotnej (POZ) o Strep-test - wymaz z gardła pozwalający określić przyczynę objawów chorobowych górnych dróg oddechowych.

Z badania prezentowanego na konferencji wynika, że świadomość istnienia tych testów ma jedynie połowa badanych. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

POLECAMY W SERWISACH