• Znaczenie idei Spear Education w interdyscyplinarnym leczeniu stomatologicznym 
  • Mechanizm pozyskiwania danych przestrzennych przenoszony jest do świata stomatologii cyfrowej
  • Rozwój stomatologii cyfrowej - warunkowany nieomal już perfekcyjnymi skanerami wewnątrzustnymi
  • Na podstawie coraz bardziej zaawansowanych programów, powiązanych m.in. z tomografią komputerową, można zbudować projekt tak zwanego wirtualnego pacjenta
  • Techniki cyfrowe stanowią narzędzie, które nawet u lekarzy o nieco mniejszej percepcji przestrzennej, jest w stanie wzmocnić poczucie pewności przy realizowaniu rozbudowanego planu leczenia
  • Tylko certyfikowani lekarze mają prawo korzystać z aplikacji Invisalign Go, dedykowanym wykonywaniu zdjęć pacjentom w celu stworzenia planu leczenia
  • W systemie Invisalign Go przywiązuje się dużą uwagę do relacji przestrzennych pomiędzy zębami górnego i dolnego łuku zębowego. Powstało narzędzie - okluzogram, umożliwiający sprawdzenie w jaki sposób zęby kontaktują ze sobą w przestrzeni
  • Cztery filary, dzięki którym możliwe jest zaplanowanie i przeprowadzenie prawie każdego leczenia interdyscyplinarnego: estetyka, funkcja, struktura, biologia. Uzupełnia je być może najistotniejsze wskazanie skrótowo określone jako airways (drogi oddechowe) 

Kierunek: interdyscyplinarne leczenie stomatologiczne 

infodent24.pl: Ponoć nie ma ideałów. Tymczasem interdyscyplinarne leczenie stomatologiczne w zasadzie powinno się tak oceniać. Ma wiele wspólnego z holistycznym spojrzeniem na zdrowie pacjenta, a więc wzorem przemyślanego, rozumnego leczenia. To szczytna i promowana idea, ale jak ją połączyć z trendem nieodwracalnym, a więc z dominującą specjalizacją? Nie można być lekarzem od wszystkiego.

lek. dent. Błażej Szczerbaniewicz: Fakt, bezpowrotnie skończyły się czasy cyrulików. Ten najsłynniejszy - sewilski z opery Rossiniego liczyłby już ponad 200 lat. To w stomatologii kilkanaście epok. Specjalizacja jest wymogiem czasu, ale kuriozalnie - to właśnie nowoczesne technologie, których dobrym reprezentantem jest stomatologia cyfrowa, umożliwiają wnikliwe spojrzenie na pacjenta - czasem także ze zbawiennego dystansu.

Nie trzeba być przy tym alfą i omegą, wszystkowiedzącym omnibusem, aby dać pacjentom tak ważne poczucie bezpieczeństwa, pewność tego że ma on do czynienia z fachowcem panującym nad wszystkim co może być istotne dla zdrowia jamy ustnej.

infodent24.pl: Poczucie bezpieczeństwa po stronie lekarza dentysty wynikać może m.in. z precyzyjnych standardów. Rzec można, że w pańskiej osobie mamy ambasadora, wręcz orędownika idei Spear Education. Dr. Frank Spear sformułował zasady leczenia interdyscyplinarnego niemal pół wieku temu. To w nauce szmat czasu. Wtedy o Invislign Go nie było mowy, chociaż – przyznajmy to - technologia ta też może pochwalić się już wieloletnią tradycją.

lek. dent. Błażej Szczerbaniewicz: Powiem tak. Widzimy tyle ile wiemy, a leczymy to co widzimy, tak więc, żeby leczyć możliwie jak najlepiej, trzeba dużo wiedzieć. Taką informację, informację wartościową, bo praktyczną i przy tym precyzyjną, gdyż wykorzystującą najnowsze algorytmy technik cyfrowych, w tym także sztuczną inteligencję, mamy teraz na wyciągnięcie ręki. To sytuacja komfortowa przy podejmowaniu optymalnej decyzji co do planu leczenia. Idea Spear Education jest dobrą drogą planowania interdyscyplinarnego.

infodent24.pl: Gdyby był to sport, to takie podejście do planowania potraktowano by wręcz jako odrębną dyscyplinę.

lek. dent. Błażej Szczerbaniewicz: Jeśli już mamy szukać analogii, to nazwałbym planowanie uśmiechu pierwszą konkurencją w dziesięcioboju. Na końcowy rezultat zliczy się wszystko co będziemy w stanie uzyskać w poszczególnych etapach osiągania najlepszego rezultatu końcowego.

Precyzyjne planowanie leczenia 

infodent24.pl: A więc zaczynajmy, w dziesięcioboju pierwszą konkurencją jest zazwyczaj bieg na sto metrów. W stomatologii czas jest oczywiście istotny, ale nie najistotniejszy. Zdecydowanie ważniejsze, wręcz kardynalne znaczenie, ma prawidłowe planowanie leczenia.

lek. dent. Błażej Szczerbaniewicz: Na przestrzeni ostatnich kilku lat wiele się w tym względzie zmieniło. Do niedawna standardem była prosta fotografia. Na jej podstawie - mówiąc kolokwialnie – wpisywano zęby w twarz pacjenta. Ich położenie oceniano m.in. na podstawie wymowy. Określano gdzie znajdują się brzegi sieczne siekaczy środkowych, które są najbardziej uznanym punktem referencyjnym jeśli chodzi o estetykę twarzy. Na podstawie zdjęć wyznaczano gdzie zęby się znajdują i gdzie powinny się znaleźć.

Informacje ze zdjęcia przekładane były na modele gipsowe, zęby woskowano.

Żelazna zasada jest prosta. Zęby muszą być w optymalnej relacji w stosunku do siebie. Jednak nie tylko to jest ważne. Obowiązkowo analizujemy usytuowanie uzębienia w odniesieniu do stawów skroniowo - żuchwowych. Uwzględniamy relacje wynikające z pracy mięśni. Po to były potrzebne mechaniczne artykulatory, które przenosiły relację przestrzenną zębów także w stosunku do stawów i mięśni.

Zawsze zmierzamy do takiego usytuowania zębów, aby spełnione były nie tylko wymogi estetyczne, ale - co najmniej na równych prawach - funkcjonalne. Oczywiście taki cel z pełnym powodzeniem można było osiągnąć opierając się wyłącznie na metodach, które bazowały na rozwiązaniach analogowych.

Stopniowo, chociaż przyznać muszę, że proces ten rozwija się coraz bardziej dynamicznie, cały mechanizm pozyskiwania danych przestrzennych został przeniesiony do świata stomatologii cyfrowej.

Analogowy łuk twarzowy zastąpiony został zdjęciami 2D lub skanami 3D wykonanymi w odpowiednim powtarzalnym naturalnym położeniu głowy (NHP Natural Head Posture).

Wyciski - przyczyna łez pacjentów i potu lekarzy - wypierane są neutralnym dla dobrostanu pacjenta, materiałem binarnym. Artykulator mechaniczny zastąpiony został wygodniejszym, ale o tej samej precyzji artykulatorem wirtualnym.

Wykonywane na modelach gipsowych nawoskowywanie zębów pod kątem przyszłych prac odtwórczych zostało zastąpione edytowaniem graficznym kształtu zęba lub pobieraniem z cyfrowej biblioteki gotowych kształtów zębów, które dopasowywane są względem siebie dzięki funkcjom oprogramowania.

Przykłady na mocną obecność rozwiązań informatycznych w stomatologii można by mnożyć. Oczywiście w pierwszej kolejności to zasługa nieomal już perfekcyjnych skanerów wewnątrzustnych.

Takim zawansowanym narzędziem jest z pewnością iTero Element 5D. Niedawno skaner ten wyposażono w kolejną funkcję Invisalign Outcome Simulator Pro. To potężne narzędzie oparte o algorytmy sztucznej inteligencji (AI) zdecydowanie zwiększające akceptację zaproponowanego leczenia. Chodzi m.in. o symulację pokazującą w jaki sposób dzięki algorytmom AI powinno wyglądać najlepsze ułożenie zębów wpisane w twarz pacjenta. To ważny aspekt estetycznego planowania leczenia interdyscyplinarnego.

Projekt wirtualnego pacjenta

infodent24.pl: Jeśli jeszcze nie powstały, to w dobie stomatologii cyfrowej z pewnością niedługo pojawią się doktoraty tratujące o komunikacji z pacjentem.

lek. dent. Błażej Szczerbaniewicz: Nie sposób zaprzeczyć, że cyfryzacja ogromnie wpłynęła na sposób porozumiewania się z pacjentem. Wiele w tym względzie wniósł Christian Coachman - pionier, znanych na całym świecie, koncepcji, takich jak Digital Smile Design, Digital Planning Center.

Według niego na etapie tworzenia planu leczenia potrzebne są minimum dwie wizyty. Ta pierwsza - po to, aby stworzyć, przepraszam za żargon, wirtualnego pacjenta. Dane te, umieszczone w chmurze, tworzą bazę dla laboratorium opracowującego, krok po kroku, program wirtualnego leczenia pacjenta. Taki szczegółowy projekt przedstawiany jest do akceptacji zarówno zespołowi lekarzy odpowiedzialnemu za jego wykonanie, jak i pacjentowi.

Akceptacja warunków jest oczywiście wstępem do rozpoczęcia zasadniczej pracy. Pracy, która dzięki cyfryzacji, ma bardzo rozbudowany bufor bezpieczeństwa. Chodzi o możliwość precyzyjnej konfrontacji efektów poszczególnych etapów leczenia z uzgodnionym uprzednio planem. Analogowa stomatologia w tym względzie miała istotne ograniczenia.

Na podstawie coraz bardziej zaawansowanych programów, powiązanych m.in. z tomografią komputerową, możemy zbudować projekt tak zwanego wirtualnego pacjenta.

Dodam na marginesie, że to Polacy przodują w sztuce komputerowych animacji, oprogramowania mającego powszechne zastosowanie w świecie filmu i gier komputerowych. Okazuje się, że avatar to coraz częściej postać pierwszoplanowa nie tylko w rozrywce, ale także dobrze zadomowiona w rzeczywistości gabinetów stomatologicznych. Projekcje są na tyle precyzyjne, że nie zawsze można bez chwili zastanowienia odróżnić skan dynamiczny twarzy avatara od zarejestrowanego w technice wideo rzeczywistego oblicza pacjenta.

Służą do tego rozbudowane stacje dynamicznego skanowania 3D składające się nierzadko z kilkudziesięciu kamer rejestrujących w tym samym czasie najdrobniejsze ruchy człowieka, w tym te związane z mimiką twarzy.

Ponadto techniki cyfrowe stanowią narzędzie, które nawet u lekarzy o nieco mniejszej percepcji przestrzennej, jest w stanie wzmocnić poczucie pewności przy realizowaniu rozbudowanego planu leczenia. W każdej chwili możemy wesprzeć się, tworzonymi w technice 3D, różnego rodzaju szablonami chirurgicznymi wykorzystywanymi do prac opartych czy to na zębach własnych pacjenta, czy to na wszczepionych implantach.

Życie pokazuje, że od stomatologii cyfrowej, która oszałamia swoją prostotą - i co ważniejsze - perfekcyjną transpozycją danych do modelu będącego wizualizacją twarzy, czy raczej całej głowy pacjenta – odwrotu już nie ma.

Realizowanie leczenia z wykorzystaniem stomatologii cyfrowej

infodent24.pl: Można zatem przyjąć, że mamy dwie grupy lekarzy dentystów. Do pierwszej należą stomatolodzy, którzy nie tylko są przekonani do stomatologii cyfrowej, ale na tej drodze osiągnęli już swoje pierwsze, drugie, a może nawet trzecie i kolejne sukcesy.

Mamy też drugą grupę lekarzy dentystów, rozumiejących, że w zasadzie nie ma alternatywy wobec stomatologii cyfrowej, ale nie bardzo wiedzących od czego zacząć.

W końcu warto pamiętać też, że istnieje zasadnicza grupa osób z różnych przyczyn wykluczonych ze stomatologii cyfrowej. Pewnie najistotniejsze jest pokonanie, często irracjonalnych, uprzedzeń. Prawdopodobnie najbardziej przeszkadza silna świadomość, że wszystko trzeba byłoby zaczynać od zera i tak naprawdę nie wiadomo gdzie należałoby wbić bloki startowe.

lek. dent. Błażej Szczerbaniewicz: Rozumiem rozterki u niektórych. Zapewniam, że wsparcie ze strony dostawców rozwiązań, bazujących na stomatologii cyfrowej, naprawdę jest solidne. Przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że w sferze oprogramowania mamy dwa jego komponenty. Pierwszy służący do planowania, o którym już wcześniej wspominałem, mając na myśli złożenie przyszłego położenia zębów z twarzą pacjenta.

Drugi komponent oprogramowania pomaga w realizowaniu planu leczenia, a w zasadzie przeprowadza przez kolejne procedury medyczne. To rodzaj oprogramowania - nazwijmy - wykonawczego. Dla przykładu - w przypadku chirurgii implantu, dzięki precyzyjnej nawigacji, jesteśmy w stanie bardzo dokładnie określić gdzie powinno znajdować się miejsce posadowienia implantu i nomen omen z chirurgiczną dokładnością możemy ten implant w odpowiednim miejscu posadowić.

Scenariusz leczenia z użyciem systemu Invisalign Go 

infoDENT24.pl: Dobrym przykładem realizacji takiego precyzyjnego scenariusza w oparciu o oprogramowanie jest system Invisalign Go.

lek. dent. Błażej Szczerbaniewicz: Z pewnością system Invisalign Go rozpisano na przejrzyste etapy.

Punkt pierwszy: Precyzyjnie pokazujemy pacjentowi jego stan obecny.

Punkt drugi: Dzięki oprogramowaniu i algorytmom AI w skanerze Itero Element 5D +, o którym wcześniej rozmawialiśmy czyli Invisalign Outcome Simulator Pro możemy pokazać efekt końcowy, do którego będziemy dążyli.

Wskazujemy: tak jest, ale może być zupełnie inaczej, zdecydowanie lepiej (z zastrzeżeniem, że niekoniecznie stworzony obraz odzwierciedla w stu procentach gotowy plan leczenia).

Punkt trzeci: Po uzyskaniu zgody pacjenta, początkowo wykonujemy serię zdjęć smartfonem dzięki aplikacji, która pozwala na uzyskanie w przeciągu zaledwie kilku minut informacji czy jest możliwe leczenie wybranych problemów pacjenta z zastosowaniem systemu nakładkowego Invisalign.

To bardzo duża wygoda, pozwalająca podczas tej samej wizyty zapewnić pacjenta, że leczenie jest łatwe lub bardziej złożone, ale możliwe do wykonania. Oczywiście aplikacja podaje informację, w jakim przypadku leczenie nie jest możliwe i zaleca przekazanie pacjenta ortodoncie mogącego wykorzystać pełny potencjał leczenia.

Punkt czwarty: Po uzyskaniu zgody pacjenta na leczenie, poprzez chmurę zebrane dane przekazujemy w postaci zdjęć 2D oraz skanów wewnątrzustnych 3D - w celu wykorzystania ich w kolejnym oprogramowaniu, pozwalającemu na opracowanie już konkretnego  planu leczenia dla pacjenta.

Na tym etapie lekarz kontaktuje się z tzw. CAD designerem czyli technikiem cyfrowym. Po wprowadzeniu uwag plan leczenia jest odpowiednio modyfikowany. Należy podkreślić, że ten plan można przedstawić pacjentowi bez obowiązku natychmiastowej jego akceptacji. Pacjent może zwrócić uwagę na szczegóły, które są dla niego ważne i które powinny być uwzględnione w ostatecznym planie leczenia. Uwagi te są nanoszone i przedstawione do akceptacji pacjentowi.

Tak przygotowany precyzyjny harmonogram spowoduje, że świadomego pacjenta będziemy mogli - krok po kroku - leczyć zgodnie z zaakceptowanym przez niego konkretnym indywidualnym planem leczenia.

Dla kogo system Invisalign Go

infodent24.pl: Nie każdy jednak z lekarzy dentystów ma prawo z takiego zaawansowanego oprogramowania korzystać, niezależnie od chęci przeznaczenia na ten cel odpowiedniej kwoty pieniędzy.

lek. dent. Błażej Szczerbaniewicz: Oczywiście, że nie każdy. Bądź co bądź, jest to narzędzie stosowane w leczeniu. Dostęp do niego jest ograniczony do lekarzy dentystów, którzy na podstawie wcześniejszej współpracy z Align Technology, posiedli niezbędne umiejętności w zakresie leczenia ortodontycznego.

Tylko certyfikowani lekarze mają prawo pobrać z Apple Store lub ze Sklepu Google Play aplikację, dedykowaną wykonywaniu zdjęć pacjentom w celu stworzenia planu leczenia.

To dobre rozwiązanie, bo łączy umiejętności, kompetencje z odpowiedzialnością za podjęte leczenie.

Na podstawie zestawu zdjęć jesteśmy w stanie precyzyjnie określić czy pacjent powinien być leczony zgodnie z protokołem Invisalign Go od piątki do piątki w obu łukach czy na przykład Invisalign Go Plus z uwzględnieniem również szóstek.

Może też okazać się, że pacjenta należałoby odesłać do ortodonty, który pracuje w systemie Invisalign przeznaczonym do korekty wad obejmujących wszystkie zęby. Decyzje nie są uznaniowe, wynikają z bardzo precyzyjnych protokołów.

Do zasadniczych parametrów, podlegających precyzyjnej ocenie, należą:

  • stłoczenie zębów w łuku górnym i dolnym;
  • występowanie różnego rodzaju szparowatości w łuku górnym i dolnym;
  • szerokość łuku;
  • relacje zwarciowe pomiędzy zębami (nagryz poziomy i nagryz pionowy);
  • występowanie zgryzu krzyżowego w odcinku przednim;
  • analiza uśmiechu pod kątem jego zakresu/szerokości oraz położenia zęba głównie siekacza centralnego przyśrodkowego w stosunku do wargi górnej;

Korygowanie leczenia interdyscyplinarnego

infodent24.pl: Brzmi dość prosto, jednak planowanie leczenia interdyscyplinarnego z pewnością do prostych nie należy.

lek. dent. Błażej Szczerbaniewicz: Z pewnością. Jest wiele zasad, które przystępując do leczenia - należy mieć w tyle głowy. Część z nich dotyczy zagadnień estetycznych, część czynnościowych.

Trywializując nieco zagadnienie, trzeba pamiętać, że w każdym leczeniu interdyscyplinarnym, obejmującym kompleksowe rozwiązywanie problemów pacjenta, powinno się pamiętać, że wszelkiego rodzaju zaburzenia okluzyjne należy wyrównywać do jednej płaszczyzny, najczęściej poziomej. To takie pierwsze strony elementarza.

infodent24.pl: Zasad, i to zdecydowanie bardziej złożonych, jest z pewnością znacznie więcej. Na ile ich precyzyjna implementacja gwarantuje końcowy sukces?

lek. dent. Błażej Szczerbaniewicz: Oczywiście może tak być, że założone leczenie nie przyniosło w pełni satysfakcjonujących rezultatów. Wówczas potrzebna będzie tak zwana dogrywka, która jest oczywiście uwzględniona w systemie leczenia Invisalign.

Najczęściej w danym planie leczenia przysługują dwa komplety dodatkowych nakładek pozwalające na uzyskanie efektu końcowego leczenia. Po wykonaniu nowych zdjęć w aplikacji oraz skanów uzębienia pacjenta i przesłaniu ich poprzez chmurę do laboratorium cyfrowego Align Technology sytuacja przypomina tą, którą mieliśmy w momencie początkowego planowania leczenia - z tą różnicą, że jesteśmy już dużo bliżej celu, który został założony na początku leczenia.

Po zaakceptowaniu przez lekarza i pacjenta zmodyfikowanego planu leczenia, pacjent otrzymuje kolejny zestaw nakładek, pozwalający na skuteczne zakończenie leczenia.

infodent24.pl: To chyba stresujący scenariusz zarówno dla pacjenta, jak i lekarza dentysty?

lek. dent. Błażej Szczerbaniewicz: Ważne, aby nie odczytywać takiej sytuacji jako ekstraordynaryjnego zdarzenia. Zanim podejmiemy decyzję o interdyscyplinarnym leczeniu, wspólnie z pacjentem szczegółowo analizujemy sytuację. Filozofię planu leczenia - jak już to wcześniej opisałem - można przybliżyć bezkosztowo, w oparciu o serię zdjęć twarzy pacjenta, wygenerowanych na podstawie wykonanych skanów.

O ile pacjent zadeklaruje chęć poddania się leczeniu, należy przedstawić bardziej szczegółową symulację, będącą wstępem do stworzenia konkretnego planu leczenia. Ten etap już należy traktować jako element kosztowy podjętej współpracy.

To co mnie szczególnie cieszy, jako osobę zajmującą się zaburzeniami czynnościowymi narządu żucia, to fakt, że w systemie Invisalign Go przywiązuje się bardzo dużą uwagę do zwarcia, do relacji przestrzennych pomiędzy zębami górnego i dolnego łuku zębowego. Mamy do dyspozycji wspaniałe narzędzie - okluzogram, umożliwiający sprawdzenie w jaki sposób zęby kontaktują ze sobą w przestrzeni w 3D.

Cyfryzacja w zasadzie wyeliminowała konieczność stosowania materiałów do rejestracji zwarcia. Dlaczego? Dlatego, iż o ile uzyskamy pewność, że pacjent jest w stanie zamykać i otwierać usta i przy tym łączy zęby w jednym powtarzalnym położeniu - to to położenie powinno być zarejestrowane i na tym zgryzie można absolutnie polegać.

Oczywiście jeśli mamy do czynienia z dużymi, rozległymi brakami - na pewno trzeba posłużyć się standardowymi metodami typu wzorniki, masa do rejestracji zwarcia. Tym nie mniej struktury te można zeskanować łącznie z zębami, w związku z tym nie potrzeba wysyłać jakichkolwiek elementów, typu wzorniki woskowe, do laboratorium, żeby dopiero tam były skanowane.

Szczególny nacisk należy położyć na prawidłowe zarejestrowanie zwarcia, gdyż one jest fundamentem do  podjęcia odpowiedniego planu leczenia.

Jak już wspomniałem wcześniej, taka metoda pracy uzależniona jest od posiadania skanera iTero, którego producent wdrożył dedykowaną platformę internetową myiTero.com. Dzięki niej możemy obejrzeć wszystkie wcześniej wykonane skany. To daje możliwość uzyskania obiektywnej oceny każdej z faz leczenia.

infodent24.pl: Wyobraźmy sobie jednak, że do lekarza prowadzącego zgłasza się pacjent zaniepokojony dyskomfortem, który nieoczekiwanie pojawił się w trakcie leczenia nakładkami.

lek. dent. Błażej Szczerbaniewicz: W takiej sytuacji możemy skorzystać z obiektywnego narzędzia Invisalign Progress Assessment, w które jest wyposażony skaner  Itero. Dzięki porównaniu skanu z danego etapu leczenia ze wzorcowym etapem tego leczenia, wynikającym z nałożenia się tych skanów - jesteśmy w stanie ustalić, czy zęby zachowują się zgodnie z założonym planem leczenia.

W zależności od wyniku analizy możemy, bądź to uspokoić pacjenta, że wszystko przebiega zgodnie z założeniami, bądź to zmodyfikować plan leczenia.

Holistyczne spojrzenie na pacjenta 

infodent24.pl: Pozwolę sobie zasiać wątpliwości. Praca interdyscyplinarna z reguły kojarzy się z dużym marginesem indywidualnej oceny sytuacji. To może onieśmielać. 

lek. dent. Błażej Szczerbaniewicz: Na szczęście lekarz dentysta nie musi polegać tylko na własnym - początkowo niewielkim - doświadczeniu. Przeczucie w medycynie na ogół jest złym doradcą. Na szczęście mamy do dyspozycji kilka mocnych protokołów. Wspomnę chociażby o dokonaniach znakomitego fachowca dr. Ramana Aulakha, twórcy systemu szkolenia Aligner Consulting skierowanego do lekarzy stomatologów ogólnie praktykujących w całej Europie, opartego o tak mi bliską filozofię Spear Education.

Aligner Consulting, podobnie jak Spear Education, opiera się na czterech filarach, dzięki którym możliwe jest zaplanowanie i przeprowadzenie prawie każdego leczenia interdyscyplinarnego. Są to: estetyka, funkcja, struktura, biologia. Uzupełnia je być może najistotniejsze wskazanie skrótowo określone jako airways (drogi oddechowe).

Ostatnie zagadnienie jest sednem sprawy. Oddychamy od narodzin do śmierci i ten proces nieustannie oddziałuje m.in. na kości, mięśnie, ale w zasadzie prawie na wszystkie ludzkie tkanki.

Cieszy mnie to, że także w Polsce zaczyna się w ten sposób patrzeć na pacjenta. Powstają nawet towarzystwa naukowe, które zajmują się głównie pacjentami w wieku od 4 do 11 roku życia. To w tym właśnie okresie rozwoju organizmu stomatolodzy mogą najbardziej efektywnie wpłynąć na rozwój i stan zdrowia człowieka. Śmiem twierdzić że lekarze stomatolodzy, zajmujący się dziećmi w tym wieku, realnie leczą tych pacjentów.

Jeżeli planujemy interdyscyplinarnie leczenie, to na pacjenta trzeba popatrzeć nie tylko przez pryzmat zębów, ale również być może nosa, być może języka, być może migdałków podniebiennych, być może języczka, i nie tylko. To są struktury w obrębie twarzy czy jamy ustnej, których nieprawidłowy rozwój, funkcjonowanie zbyt późno dostrzeżone czy przeoczone - z jednej strony rzutują na cały rozwój człowieka i jego późniejsze życie - z drugiej stanowią tzw. smoking gun - czyli ewidentny dowód na nierozwiązanie tych problemów.

Niestety w późniejszym okresie rozwoju, a często już po zakończonym rozwoju, problemów tych nie można rozwiązać w sposób optymalny a jedynie idąc na kompromisy, które nie zapewnią już takiej jakości i komfortu w późniejszym okresie życia dla pacjenta w porównaniu do sytuacji, w której zostaną one wcześniej uchwycone i dzięki „współpracy z naturalnym rozwojem dziecka” uwypuklą rolę uniwersalnej zasady „primum non nocere”.

Przemyślane leczenie u pacjenta w młodym wieku będą więc pozytywnie rzutować na jego stan zdrowia w późniejszych latach.

Należy zastanowić się nad całą gamą nieswoistych objawów i połączyć je w ciąg przyczynowo - skutkowy. Dlaczego dziecko ma problemy z koncentracją, dlaczego trudniej nawiązuje kontakt z rówieśnikami, dlaczego moczy się w nocy, dlaczego ciągle jest niewyspane, dlaczego bywa nadmiernie pobudliwe. To tylko kilka z wielu możliwych problemów. Zaburzeń funkcji, powiązanych z aktywnością autonomicznego układu nerwowego, jest cała paleta, występują w bardzo wczesnych stadiach rozwoju człowieka.

Osławiony bruksizm nie jest dzisiaj uznawany jako choroba. Panuje raczej konsensus, że może to być sygnał ostrzegawczy ze strony autonomicznego układu nerwowego, który mówi o jego nadmiernym pobudzeniu. Upraszczając, w wyniku tego pobudzenia zostaje aktywowana kora motoryczna, odpowiadająca za zaciskanie zębów. Oczywiście mówimy o pewnego rodzaju stresie. Wynika on jednak bardziej z nieprawidłowego utlenowania krwi, aniżeli jest efektem towarzyszących nam na co dzień różnego rodzaju bodźców: w pracy, w szkole, w życiu rodzinnym.

Głęboki wgląd w oddech 

infodent24.pl: To nie jest oczywista wiedza, przyswajana przez studentów stomatologii podczas akademickich wykładów.

lek. dent. Błażej Szczerbaniewicz: To jednak jest życie. Problemy odkładają się w czasie. Do lekarza dentysty przychodzą pacjenci pomiędzy 30 a 40 rokiem życia i mówią, że ich zęby zaczynają się „wycierać, kruszyć, przemieszczają się”.

Wydaje się być słusznym koncept, który mówi o tym, że im bardziej jesteśmy dojrzali, to tym bardziej tkanki miękkie, także twarzy, i te wyścielające drogi oddechowe - stają się coraz mniej sprężyste, mniej elastyczne. To powoduje, że drogi oddechowe mogą ulec nadmiernemu obkurczeniu doprowadzając do mniejszego utlenowania krwi. Stanowi to bodziec do podjęcia działania przez ośrodki korowe mózgu, polegającego na szukaniu mechanizmów adaptacyjnych lub alarmujących. Dlatego u niektórych pacjentów adaptacja będzie polegała właśnie na zaciskaniu i zgrzytaniu zębami.

Z powodu braku możliwości prawidłowego oddychania stopniowo nastąpi przesunięcie położenia żuchwy tak, aby niejako wymusić więcej miejsca na przepływ powietrza przez drogi oddechowe. Będziemy mieli do czynienia z przesuwaniem żuchwy w prawo, w lewo, bądź do przodu.

O ile zatem pacjent przychodzi ze startymi zębami w odcinku przednim - to prawdopodobnie jest to dowód, na to że chce on wymusić ruch żuchwy do przodu, oczywiście, żeby zapewnić sobie możliwość lepszego oddychania.

Starcia pionowe, poziome i typu crossover (czyli w momencie krzyżowania się wyrostków zębodołowych szczęki i żuchwy) powinny wiele mówić o prawdziwej istocie problemów zdrowotnych pacjenta.

Istotne jest, aby mieć świadomość, że planowanie interdyscyplinarne to nie tylko takie, które wiąże się z estetyką. Pamiętajmy, airways to istota funkcjonowania pacjenta, który siada na fotelu dentystycznym.

Innym protokołem, który jest absolutnie fantastyczny w swojej prostocie, stworzony został przez Aligner Consulting. To protokół czterech kroków, gdzie mamy - oprócz głównej dolegliwości - tak zwane trzy punkty referencyjne. To kolejny rozdział interdyscyplinarnego leczenia pacjentów.

Zostawmy coś jednak dla słuchaczy i widzów webinarium, do wysłuchania i obejrzenia serdecznie zapraszamy.

Czym jest stomatologia cyfrowa? Najnowsze rozwiązania dla interdyscyplinarnego gabinetu (webinar)

 ***

Lek. dent. Błażej Szczerbaniewicz

  • Lekarz stomatolog, specjalizujący się w zaburzeniach czynnościowych narządu żucia i leczeniu interdyscyplinarnym.
  • Zaangażowany w tematykę wykorzystania narzędzi cyfrowych w planowaniu interdyscyplinarnym, w szczególności tworzenia optymalnych protokołów cyfrowych u pacjentów z problemami estetyczno - czynnościowymi (z wykorzystaniem filozofii Spear Education).
  • Od 1999 r. związany z European Academy of Craniomandibular Disorders (EACD) i American Academy of Orofacial Pain (AAOP). Prezydent elekt EACD na lata 2012-2013.
  • Wykładowca m.in. Wydawnictwa Kwintesencja, Polskiego Towarzystwa Badania Bólu.
  • Od 2014 r. założył Sekcję Bólu Jamy Ustnej i Twarzy Polskiego Towarzystwa Badania Bólu (na wniosek prof. Jana Dobrogowskiego).
    Celem tego Towarzystwa jest integracja środowiska stomatologicznego i lekarskiego w dziedzinie zaburzeń czynnościowych narządu żucia, w tym szczególnie bólu jamy ustnej i twarzy, bruksizmu, okluzji oraz schorzeń stawu skroniowo-żuchwowego.