PARTNER PORTALU
partner portalu partner portalu

Za dziecko niewspółpracujące trzeba więcej zapłacić. Rodzice oburzeni, czy słusznie?

Autor: miro • Źródło: infoDENT24.pl
19-08-2022, 08:45
Za dziecko niewspółpracujące trzeba więcej zapłacić. Rodzice oburzeni, czy słusznie? Dziecko niewspółpracujące to dodatkowy koszt po stronie dentysty Fot. AdobeStock
To norma, że co jakiś czas powraca na forach dyskusyjnych sprawa pobierania przez dentystów dodatkowej opłaty za niewspółpracujące dziecko. Emocje są duże, wpływające na przebieg dyskusji. Kto ma rację?
  • Cenniki u dentysty, zawierające pozycję dopłata do dziecka "niewspółpracującego", wzbudzają emocje wśród rodziców, którzy pytają, czy taka dopłata jest zgodna z prawem
  • Dentyści zapewniają, że dopłata może być doliczona, gdy po stronie gabinetu stomatologicznego pojawiają się realne dodatkowe koszty
  • Dopłata do dziecka "niewspółpracującego" - w zależności od okoliczności może wynieść nawet 200 zł (ekstrakcja). Często jej wysokość uzależniona jest od dodatkowego czasu wizyty
  • Opłata dodatkowa oczywiście nie może być pobierana w trakcie wizyty "na NFZ"   

Dopłata za dziecko "niewspółpracujące" tworzy paragony grozy

Czy dodatkowy koszt, powstały podczas leczenia dziecka niewspółpracującego musi wziąć na siebie dentysta? Czy faktycznie jest to - jak twierdzą rodzice - nabijanie przez dentystów portfela kosztem ich pociech.

Fakt, rachunki u dentystów są niemałe. Fakt, stomatolodzy dziecięcy są na tyle doświadczeni, że potrafią sobie poradzić z najbardziej zestresowanym pacjentem. Fakt, że mimo to w cennikach wielu gabinetów widnieją pozycje zapisane jako "dopłata do niewspółpracującego pacjenta". W efekcie rodzice się skarżą. 

To chore jest. Dziecko wije się z bólu zęba, a dentysta chce, żeby z nim współpracowało

 

Przyszłam do dentysty dziecięcego, specjalnie do leczenia małych pacjentów przyuczonego. Co zatem ma znaczyć pozycja w cenniku "dopłata do dziecka niewspółpracującego".

 

Nie spotkałam się, żeby geriatra doliczał pacjentom za fakt, że ci czegoś niedosłyszą, niedowidzą, nie zrozumieją

 

Byłam z synem u dentysty. Jak zobaczyłam paragon, zaniemówiłam! "Dopłata do dzieci niewspółpracujących" 100 zł!!! 

Niemały dodatkowy koszt w przypadku dziecka "niewspółpracującego" 

Rodzice uważają , że dentysta dziecięcy wykonuje taki, a nie inny zawód więc powinien tak skalkulować cennik, aby  nie musiał się domagać dodatkowych pieniędzy za utrudnienia. 

To rzeczywisty problem. Dyskusja dotyczy bowiem stomatologii komercyjnej, a tutaj obowiązują prawa rynkowe. Nie jest tak, że cennik bez trudu kompensuje:

  • nieprzewidziany, dodatkowy czas na leczenie;
  • konieczność zaangażowania dodatkowego personelu - w celu zażegnania sytuacji kryzysowej;
  • koszt zmarnowanego materiału, który uległ zniszczeniu w trakcie realizacji nieudanej procedury;
  • fakt zastosowania dodatkowych narzędzi i wdrożenia pozastandardowych procedur; 
  • problemy wynikające z konieczności przeorganizowania wizyt kolejnych pacjentów (poirytowanych) wydłużającym się czekaniem na swoją kolej. 

Problem z konstruowaniem cennika w gabinecie 

Rozżaleni rodzice odrzucają argument, iż trudno logicznie skonstruować cennik, ujmując w standardowych procedurach ryzyko zaangażowania nieprzewidzianych nakładów sił i środków . Nie byłoby to uczciwe wobec pacjentów, którzy nie sprawiają u dentysty nadmiernych problemów. Poza tym taka dodatkowa poduszka finansowa sprawi, że gabinet stomatologiczny "tam gdzie jest drogo" z założenia przestałby być konkurencyjny wobec innych lecznic rywalizujących o pacjenta.

Czy zatem cennik w gabinecie stomatologicznym, uwzględniający dodatkowe obciążenie w przypadku pacjenta "niewspółpracującego",  jest uzasadniony i dopuszczany przez prawo? Oczywiście, że tak. To od właściciela gabinetu stomatologicznego zależy czy chce wziąć na siebie ryzyko ponoszenia dodatkowych obciążeń w imię dobrej współpracy z każdym z pacjentów.      

Ważne, żeby cennik świadczeń był umieszczony w miejscu dostępnym dla pacjentów i jasno informował o zasadach naliczenia dodatkowych opłat. Najlepiej przed wizytą byłoby delikatnie przypomnieć rodzicom, że taka pozycja w kosztach leczenia - w uzasadnionych przypadkach - może się pojawić. W przeciwnym przypadku opiekunowie dziecka słusznie mogliby się poczuć niekomfortowo patrząc na rachunek.  

Dentyści argumentują dlaczego dodatkowa opłata jest konieczna 

Na internetowych forach wypowiadają się nie tylko rodzice, ale także dentyści. Ci twierdzą, że winę za tego typu nieprzyjemne zdarzenia ponoszą rodzice, którzy dopuścili do sytuacji, w których oznaką problemów stomatologicznych dziecka jest ból. Stomatolodzy opisują, wcale nierzadkie sytuacje, gdy rodzice z płaczącym dzieckiem starają się dostać na cito do dentysty, żądając natychmiastowej interwencji. Oczywiście rodzice tacy są całym sercem z cierpiącym dzieckiem, odrzucając jakiekolwiek sugestie co do problemów związanych z zachowaniem się małego pacjenta.

 Każdy specjalista ma prawo do podwyższenia taksy ze względu na szczególnie trudne warunki realizacji zlecenia. Dentystom takiego prawa się odmawia - argumentują stomatolodzy. Taksówkarz weźmie więcej za kurs w nocy niż w dzień, chociaż koszt benzyny nie jest inny. Korepetytor zażąda wyższej stawki za naukę wyjątkowo odpornego na wiedzę ucznia.

Co zawierają cenniki lecznic stomatologicznych

Prześledziliśmy cenniki szeregu lecznic stomatologicznych. W dość dużym odsetku widnieją pozycje dotyczące leczenia dziecka niewspółpracującego.

Oto kilka przykładów:

  • wizyta dziecko niewspółpracujące – brak możliwości leczenia 80 zł;
  • wizyta z dzieckiem niewspółpracującym: 70 zł plus koszt zabiegu;
  • wizyta bez leczenia (dot. dzieci niewspółpracujących) 90 zł;
  • ekstrakcja zęba mlecznego przy niewspółpracującym pacjencie 150 – 200;
  • dziecko niewspółpracujące (wizyta bez efektu) za każde rozpoczęte 30 minut – 100 zł;
  • wizyta dziecka niewspółpracującego w wypadku niewykonania procedur jest traktowana jako konsultacja;
  • wizyta nieefektywna (dziecko niewspółpracujące) 60 zł/30 min.;
  • wizyta nieefektywna/ dziecko niewspółpracujące 70 zł/30 minut.

Na NFZ dopłat nie ma  

Inną historią jest leczenie dzieci na NFZ. Tam oczywiście o żadnych dopłatach nie może być mowy. Dentyści leczący dzieci mają po prostu wyższy współczynnik, za pomocy którego ustalana jest zapłata za świadczenie. Czy takie rozwiązanie rekompensuje fakt braku współpracy dziecka? Oczywiście, że nie. 

Podobał się artykuł? Podziel się!
SŁOWA KLUCZOWE
NFZ   cennik   stomatologia dziecięca   dziecko w gabinecie  

POLECAMY W SERWISACH