PARTNER PORTALU
partner portalu partner portalu partner portalu

Polacy rezygnują z dentysty na NFZ? Ocena ministra zdrowia

Autor: nieck • Źródło: en
19-07-2022, 12:30
Polacy rezygnują z dentysty na NFZ? Ocena ministra zdrowia Sytuacja stomatologii finansowanej ze środków publicznych Fot. Shutterstock
Wg czarnego scenariusza za pięć lat liczba lekarzy dentystów mających kontrakt z NFZ spadnie pięciokrotnie. Już teraz wolne terminy chociażby na ekstrakcję zębów są wielomiesięczne. W ocenie Ministerstwa Zdrowia coraz mniej opieki stomatologicznej w wydaniu publicznym jest faktem, do którego społeczeństwo już przywykło i nie oczekuje dużych  zmian tej sytuacji.
  • W ocenie Ministerstwa Zdrowia polskie społeczeństwo zaakceptowało fakt, że zdecydowana większość usług stomatologicznych jest finansowana prywatnie
  • W 2023 r. na leczenie stomatologiczne na jednego pacjenta NFZ zaplanował kwotę 71 zł
  • Szybko spada liczba chętnych gabinetów dentystycznych podpisujących kontrakt z NFZ
  • Czas oczekiwania na wizytę u przyjmujących „na NFZ” specjalistów takich jak ortodonta, periodontolog czy endodonta, liczony jest  w miesiącach, a niekiedy niestety w latach
  • Sytuacja uległaby poprawie, gdyby udało się powiększyć nakłady na stomatologię publiczną o kilkaset milionów złotych - uważa Andrzej Cisło były wiceprezes NRL
  • W wielu krajach Europy stomatologia jest niedofinansowana. Koszyki świadczeń gwarantowanych w stomatologii są bardzo restrykcyjne i jeśli już gwarantują dostęp do usług to np. raz w roku na określone świadczenie np. diagnostyczne. Takich ograniczeń nie ma w innych dziedzinach medycyny

Kolejki do dentysty są długie. Będą coraz dłuższe

Coraz bardziej ograniczony dostęp do publicznej opieki stomatologicznej stał się w Polsce poważnym problemem i niestety na razie nie ma szans, by zostały podjęte działania, które tę sytuację zmienią. Wypowiedzi ministra zdrowia Andrzeja Niedzielskiego nie pozostawiają co do tego złudzeń. Szef resortu zdrowia zapytany przez „Fakt” o to, czy leczy zęby na NFZ odpowiedział: na szczęście nie mam konieczności korzystania w ogóle ze stomatologa, poza przeglądem od czasu do czasu.

- Model stomatologii, z którym mamy obecnie do czynienia jest zdefiniowany w ten sposób, że mamy pewien segment stomatologii publicznej, ale zdecydowana większość usług dla pacjentów jest finansowana prywatnie. To wynika z jednej strony z pewnego wzorca przyzwyczajenia, z drugiej strony – nie widzimy aż takiego oczekiwania – szczególnie ze strony dorosłych, by był to segment publiczny. To pewnego rodzaju wybór, który dokonał się wiele lat temu, podkreśla minister zdrowia.

Opinia publiczna o leczeniu zębów finansowane przez NFZ

Jednak nie do końca opinia ministra zdrowia pokrywa się z oczekiwaniami pacjentów.

Lekarze z Porozumienia Rezydentów badali swego czasu opinię społeczną w kwestii zmian w organizacji systemu opieki zdrowotnej. Jedno z zadawanych pytań dotyczyło leczenia stomatologicznego:

Czy powinno się zrezygnować ze stomatologii finansowanej z powszechnego ubezpieczenia?

Okazało się że Polakom wszystko jedno kto i jak będzie leczył ich zęby, aby tylko:

  • dostęp do dentysty był nieograniczony;
  • zapewniona została najwyższa jakość tego leczenia;
  •  nie trzeba było płacić za świadczenie (bo i tak ZUS latami zdziera z ludzi).

To utopijny scenariusz i na pewno nie należy realizować go od  likwidacji stomatologii finansowanej w formie powszechnego ubezpieczenia. Chyba, że Polacy zostaną przekonani do konieczności płacenia z własnej kieszeni za leczenie stomatologiczne. 

Nie ma stomatologii prywatnej bez finansowanej przez NFZ  

Przed takim scenariuszem, chociaż mało prawdopodobnym przestrzega Andrzej Cisło wiceprezes NRL w poprzedniej, VIII kadencji Rady . W rozmowie z infoDENT24.pl  zwrócił uwagę na jeden znamienny fakt. Otóż w jego przekonaniu, świat stomatologii „na NFZ” i świat stomatologii „out of pocket” nie są układami rozłącznymi chociażby tylko z tego względu, że znacząca grupa lekarzy dentystów na co dzień funkcjonuje w obu tych systemach. 

Nikt nie twierdzi, że pacjent wyłącznie korzystający ze świadczeń w wymiarze publicznym - otrzyma w procesie leczenia wszystko to, co ma do zaoferowania współczesna stomatologia. Taka opcja jest nierealna. Jednak stomatolodzy pracujący poza publiczną opieką zdrowotną muszą zdawać sobie z tego sprawę, że tylko pacjent z w miarę z pełnym uzębieniem, będzie tym pacjentem, któremu mogliby zaproponować sensowny program sanacji uzębienia. 

Komercyjna stomatologia, bez tej opartej na powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, na pewno nie byłaby w tym miejscu, w jakim się obecnie znajduje – podkreśla Andrzej Cisło. I zwraca uwagę na kolejny niebezpieczny aspekt ewentualnej marginalizacji stomatologii w jej publicznym wymiarze.

- Dorosła osoba, w obliczu wykluczenia ekonomicznego z opieki stomatologicznej, nie przyzna się do tego, że nie chodzi do dentysty, bo ją na to po prostu nie stać. W zamian przekaże dzieciom bardzo niebezpieczny komunikat. Pojawią się zapewne argumenty o bezcelowości leczenia, bo zęby i tak ostatecznie wypadną. Z zakodowanym takim przekazem młodzi ludzie nie będą mieli dużej motywacji do dbałości o zdrowe zęby. To najgorszy scenariusz i do tego nie możemy dopuścić – przekonywał Andrzej Cisło.

Dentyści przestają leczyć na NFZ. Skala coraz większa

Andrzej Cisło w wywiadzie udzielonym portalowi Na Temat ocenia, że 1,8 proc. budżetu, który NFZ chce przeznaczyć w 2023 r. na leczenie stomatologiczne - to kolejny rok spadku nakładów na stomatologię w stosunku do wydatków na ochronę zdrowia. W krajach o podobnym PKB do Polski wskaźnik ten sięga 4 - 5 proc. Sytuacja zasadniczo uległaby poprawie, gdyby udało się powiększyć nakłady na stomatologię publiczną o kilkaset milionów złotych - uważa Andrzej Cisło.

Tymczasem, jak informuje minister zdrowia Adam Niedzielski w przyszłym roku na leczenie stomatologiczne na jednego pacjenta NFZ zaplanował kwotę 71 zł. rocznie. W tym to niespełna 60 zł.

W efekcie niskiego finansowania nastąpił dramatyczny spadek podpisywanych przez OW NFZ liczby umów, któremu towarzyszy wyraźnie malejąca liczba świadczeniodawców takie umowy podpisujących. Tego trendu nie można wyjaśnić tylko tym, że obecnie pojedyncze umowy mają wyższą wartość, a podpisują je większe podmioty. Z pewnością i do takich sytuacji dochodzi, ale nie sposób w ten sposób tłumaczyć obrazu upadku stomatologii realizowanej w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego.

 O ile tendencja te zostanie utrzymana (a bardzo prawdopodobne, że ulegnie przyspieszeniu), to za pięć lat liczba świadczeniodawców spadnie pięciokrotnie! Dostanie się wówczas do lekarza dentysty pracującego „na NFZ” będzie tylko iluzją.

Publiczna stomatologia w wiejskiej gminie. Światła gasną

Przygnębiający obraz codziennej rzeczywistości gabinetów stomatologicznych  przedstawia w rozmowie z OKO.press lekarz dentysta Lidia Zaleska, realizująca świadczenia stomatologiczne na NFZ w wiejskiej gminie liczącej 6 tys. mieszkańców. 

Cytujemy tezy zawarte w wypowiedziach stomatolog Lidii Zaleskiej.

  •  Publiczna stomatologia w Polsce niebawem przestanie istnieć.
  •  Liczba gabinetów przyjmujących na NFZ spada z roku na rok. Utrzymanie tych gabinetów staje się coraz trudniejsze, a w zasadzie już teraz prawie niemożliwe.
  •  W 2019 r. zwiększono przelicznik leczenia dzieci z 1 na 1,5, mimo to sytuacja stomatologów, przyjmujących na NFZ, jest i tak dramatycznie zła.
  •  Od 1 stycznia 2021 r. obowiązuje zasada, że nielimitowane są przyjęcia dla dzieci i młodzieży do 18. roku życia. Okazuje się jednak, iż NFZ do limitu kwalifikuje część dzieci i część dorosłych. Nikt nie wie na jakiej zasadzie odbywa się kwalifikacja. Po co pracować ponad limit, jeżeli nie ma pewności, że za leczenie otrzyma się zapłatę.
  • Dentyści mający kontrakty z NFZ spotykają się z krytyką kolegów pracujących prywatnie (bo sami sobie są winni): że powinni dawno zrezygnować, że na NFZ leczy się byle jak, że to jest niepotrzebne.

Polski system opieki stomatologicznej. Równie zły jak w reszcie krajów Europy?

Stomatologia jest na szarym końcu w systemach ochrony zdrowia, w każdym kraju . To wynika z  niedawno zakończonego ogólnoeuropejskiego badania, w którym sprawdzano jak wyglądają możliwości leczenia próchnicy zębów, chorób przyzębia i leczenie protetyczne w ramach finansowania ze środków publicznych.

- Stomatologia jest dziedziną medycyny bardzo wąsko finansowaną ze środków publicznych. Koszyki świadczeń gwarantowanych w stomatologii są bardzo restrykcyjne i jeśli już gwarantują dostęp do usług to np. raz w roku na określone świadczenie np. diagnostyczne. Takich ograniczeń nie ma w innych dziedzinach medycyny. Oczywiście świadczenia stomatologiczne są drogie, więc państwa po prostu mogą nie mieć pieniędzy na stomatologię, ale też nie jest ona priorytetową dziedziną. W sytuacji, gdy dochodzi do wypadku i konieczności udzielenia pomocy w trybie nagłym, koszyki stomatologiczne otwierają się, ale są bardzo ograniczone w ramach planowego leczenia, mówi dla infoDENT24.pl  kierująca polską częścią projektu badawczego prof. dr hab. Iwona Kowalska-Bobko, dyrektor Instytutu Zdrowia Publicznego CM UJ.

- Takie kraje jak Niemcy czy Holandia, gdzie finansowanie ochrony zdrowia dochodzi do 10 proc. PKB, gwarantują dostęp do świadczeń stomatologicznych dla wybranych grup - najmłodszych pacjentów lub tych najstarszych po 65 r ż. Ale trudno wskazać kraj, który obejmowałby kompleksową bezpłatną opieką stomatologiczną osoby w wieku produkcyjnym. Taki pacjent we wszystkich krajach Unii Europejskiej musi dopłacać do świadczeń stomatologicznych, a w ramach finansowania publicznego koszyki najczęściej biorą pod uwagę leczenie zębów przednich i sytuacje nagłe oraz leczenie dzieci.

Natomiast Polska wydaje ok. 6 proc. PKB na ochronę zdrowia, więc siłą rzeczy także na stomatologię przeznacza się u nas mniej., podsumowuje ekspertka.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

POLECAMY W SERWISACH