PARTNER PORTALU
partner portalu

Pod naporem dentystów spoza UE pęka spójność środowiska stomatologicznego

ms
10-11-2020, 10:44
Pod naporem dentystów spoza UE pęka spójność środowiska stomatologicznego Spór o obecność w Polsce dentystów spoza UE
Naporu nie ma, bo dentyści spoza UE jeszcze do Polski nie przyjechali, nie ma przepisów, które by regulowały ich pracę, jest już natomiast w środowisku stomatologicznym poważny spór o to ilu mamy pracujących lekarzy dentystów, kto i w jakiej liczbie zasili ich szeregi, jaką jakość leczenia zaprezentują przybysze i najważniejsze - co obecność specjalistów spoza UE będzie oznaczała dla polskich pacjentów i przy okazji jaką jakość ma leczenie stomatologiczne "na NFZ".

W rozmowie z infoDENT24.pl Piotr R. Grudziński, wiceprezes zarządu Związku Pracodawców Stomatologii przedstawia racje ZPS w kwestii zatrudniania w Polsce lekarzy dentystów spoza UE i polemizuje z oceną sytuacji, zaprezentowaną przez Andrzeja Cisłę, wiceprezesa NRL i przewodniczącego Komisji Stomatologicznej NRL w materiale „Niebezpieczna narracja" (tutaj)

Zdając sobie sprawę z tego, że wątki poruszone w wywiadzie z wiceprezesem Piotrem R. Grudzińskim mają potężny ładunek gatunkowy, redakcja infoDENT24.pl zwróciła się do wiceprezesa Andrzeja Cisły z prośbą o skomentowanie tez zawartych w opublikowanym poniżej materiale. Myślimy, że duża część członków samorządu lekarzy dentystów czeka co najmniej na merytoryczny komentarz. Zapraszamy i czekamy.    

infoDENT24.pl: O jakiej skali zasilenia specjalistami lekarzami dentystami spoza UE polskiego systemu ochrony zdrowia – w Państwa ocenie mówimy (przy 38 tys. wykonujących zawód – dane  NRL z 2020-10-05)?

Piotr R. Grudziński: Zanim odpowiemy na to pytanie należy sprostować jego fundamentalną tezę, czyli liczbę czynnych zawodowo lekarzy dentystów w Polsce. Czy jest to 41 tys., 38 tys., czy może 31 tys. lekarzy to są to suche dane statystyczne dotyczące posiadanego PWZ* uwzględniające, lub nieuwzględniające jedynie kryterium wieku lekarzy dentystów. W systemie opieki zdrowotnej nie leczy jednak samo PWZ, a ludzie je posiadający i tutaj dane Eurostatu są jednoznaczne. Dwa lata temu w naszym kraju czynnych zawodowo lekarzy dentystów było 13331, co przekłada się na 35,1 stomatologów na 100 tys. mieszkańców**.

Jest to najgorszy wynik w całej Unii Europejskiej. Wszystkie osoby, które kwestionują te dane oraz wiarygodność Eurostatu odsyłam do metodologii opracowania powyższej statystyki, ale upraszczając różnica wynika z faktu, że Eurostat wlicza tylko czynnych podatników z Prawem Wykonywania Zawodu z wyłączeniem pracowników administracyjnych, naukowych i innych bez bezpośredniego kontaktu z pacjentem. Zachęcamy wszystkich do wejścia na strony zachodnich gabinetów, odnalezienie tam polskich lekarzy i sprawdzenie ich w Centralnym Rejestrze Lekarzy RP. Będą zapewne wszyscy, włącznie z tymi, którzy 10 lat temu wyjechali zaraz po studiach i nigdy na terenie Polski nie pracowali. 

Wracając jednak do samego pytania, aby dogonić poziom europejskich średniaków nasz system potrzebuje w dniu dzisiejszym ok. 9 tys. lekarzy dentystów.

* według danych NRL PWZ posiada 43840 dentystów a wykonuje zawód 39037 – przyp. red.
** infoDENT24.pl jako pierwszy zwrócił uwagę na dysproporcje w statystyce, co skutkowało m.in. interwencją NRL w Ministerstwie Zdrowia – przyp. red.

Prognozujecie Państwo zahamowanie wzrostu cen komercyjnych usług stomatologicznych, jak głęboki mógłby być to proces?
Uwalniając rynek pracy lekarzy dentystów odkryjemy dopiero prawdziwy potencjał prywatnego sektora usług stomatologicznych. Wierzymy w mechanizmy wolnorynkowe i szacujemy, że docelowo ceny procedur dentystycznych w Polsce skorelują się z siłą nabywczą polskiego pacjenta. Biorąc pod uwagę m.in. minimalne wynagrodzenie za pracę, w chwili obecnej będą to ceny dwukrotnie niższe niż w krajach Europy Zachodniej.

Jest to oczywiście pewnego rodzaju modelowe uproszczenie, ponieważ jako właściciele podmiotów leczniczych płacimy bardzo zbliżone stawki za wyposażenie gabinetów, narzędzia i materiały, jak właściciele gabinetów w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, jednak mamy również świadomość, że opieka medyczna to misja, której jednym z elementów jest jej powszechna dostępność.

Czy nie będzie tak, że jedynym sposobem na uzyskanie swobody wykonywania zawodu w Polsce przez „zagranicznych" specjalistów będzie nostryfikowanie przez nich dyplomu, a proces ten chyba nie został uproszczony?
Faktycznie proponowana przez rząd zmiana nie upraszcza procesu nostryfikacji, ale traktujemy uproszczoną procedurę przyznawania PWZ, jako papierek lakmusowy dla dalszych zmian. W wymiarze praktycznym argumenty za jedną i drugą kwestią pokrywają się w stu procentach.
 
Czy w Państwa przekonaniu zmiany ustawowe ułatwiają nostryfikowanie dyplomu lekarza dentysty „spoza UE", czy w zasadzie sprowadzają się do zatrudnienia w podmiotach leczniczych specjalistów, którzy uzyskali tytuł poza UE, a w Polsce będą pracowali jako „szeregowi" lekarze dentyści?
Jesteśmy ostrożni odnosząc się do kwestii stricte medycznych, w tym merytorycznego zakresu polskich szkoleń specjalizacyjnych. Niemniej jednak z perspektywy pracodawców i osób uczestniczącej we wszystkich procesach rekrutacyjnych, a następnie monitorujących jakość pracy zatrudnianych lekarzy, możemy powiedzieć, że w przypadku organizacji pracy podmiotu leczniczego w obszarze prywatnej stomatologii, zakres kompetencji lekarza dentysty ze specjalizacją daleko wykracza poza jej ramy.

W polskich realiach kształcenia są specjalizacje, które są wyjątkowo premiowane przez pracodawców jak ortodoncja, czy chirurgia oraz takie, których praktyczny program kształcenia odbiega w sposób istotny od tego, co oferujemy w prywatnych placówkach naszym pacjentom. Polski rynek usług stomatologicznych w obszarze np. endodoncji, czy protetyki jest dzisiaj w światowej czołówce za sprawą polskich, ambitnych lekarzy dentystów gotowych angażować swój czas i środki w komercyjne szkolenia oraz pracodawców zapewniających im najnowszy sprzęt, narzędzie i materiały, a nie polityki specjalizacyjnej.
 
Czy jest realne, aby wobec deficytu wykwalifikowanych kadr w branży stomatologicznej, przez rok absorbować uwagę specjalisty nadzorowaniem pracy specjalisty spoza UE?
Ustawa, o której rozmawiamy daje możliwość, a nie nakaz zatrudniania lekarzy spoza UE. Skorzystają z niej podmioty lecznicze, które mają zasoby, w tym zasoby ludzkie, pozwalające na spełnienie określonych wymogów.

Jesteśmy również zdania, że migracje zawodowe dotyczą przede wszystkim ludzi ambitnych, samodzielnych i pracowitych. Jeśli dodatkowo mamy do czynienia z wymogiem posiadania specjalizacji, to bardzo szybko może okazać się, że lekarze spoza UE będą odciążać i wspierać polskich specjalistów, a nie absorbować ich czas.

Czy macie Państwo rozeznanie czy w kontraktowaniu realizowanym przez NFZ lekarze dentyści, specjaliści „spoza UE" mieliby taki sam status jak rodzimi specjaliści?
Temat świadczeń stomatologicznych realizowanych w ramach NFZ spotykać się będzie z naszej strony tylko z jednym komentarzem. System jest absolutną iluzją leczenia i w takiej formie, w jakiej istnieje powinien jak najszybciej zniknąć. Wycena świadczeń wymusza na lekarzach wykonywanie procedur z wykorzystaniem najtańszych materiałów, bez zastosowania nowoczesnej diagnostyki i według przestarzałych protokołów postępowania, co w sposób znaczący przyczynia się do trwałości leczenia i jego negatywnych następstw.

Tajemnicą poliszynela jest również fakt, że jedynym sposobem na utrzymanie jakiejkolwiek rentowności takiego leczenia jest tzw. kreatywne rozpisywanie procedur. System jest zatem patologiczny zarówno w wymiarze medycznym, jak i administracyjno-finansowym.
 
Czy związanie - z założenia - lekarza dentysty spoza UE z jednym pracodawcą w Polsce nie ograniczy „podaży" siły roboczej?
Oczywiście, że ograniczy i w pełni się z takim ograniczeniem zgadzamy. Otwarcie rynku musi następować w sposób kontrolowany, zaś intencje przyjeżdżających kandydatów muszą być od początku klarowne. Wokół naszego poparcia dla otwarcia się na lekarzy spoza UE budowana jest nieprawdziwa retoryka braku jakichkolwiek zasad, czy regulacji. Przypominam, że udział lekarzy spoza UE w naszym kraju wynosi 2 proc. Im dalej na Zachód ten odsetek rośnie od 15 proc. w Niemczech do ponad 40 proc. w Irlandii.

Nie piszmy życzeniowo ekonomii od nowa. Naszą intencją jest przemyślane wpisanie się w trend globalizacji, a nie ślepe jej negowanie. Nie jesteśmy "branżą wybraną". Gdyby nie pracownicy z zagranicy nie miałby kto nam budować domów, obsługiwać hoteli, restauracji, a za chwilę nie będzie miał nas kto leczyć.
 
Czy nie będzie niebezpieczeństwa, że Polska stanie się dla lekarzy dentystów czyśćcem przed wędrówką do bogatych krajów Europy Zachodniej? Jak temu przeciwdziałać?
Oczywiście migracje są naturalnym zjawiskiem wolnego rynku. Jeśli jednak chodzi o branżę stomatologiczną to Polska oferuje lekarzom dentystom bardzo dobre warunki pracy. Mamy na myśli zarówno poziom wynagrodzeń, profesjonalizm personelu średniego, bardzo nowoczesne wyposażenie gabinetów oraz szybko rosnący rynek usług stomatologicznych. Polska jest po prostu dobrym kierunkiem dla ambitnych lekarzy dentystów.

Czy zechcieliby Państwo skomentować wypowiedź Andrzeja Cisły wiceprezesa NRL  i przewodniczącego Komisji Stomatologicznej, zamieszczonej na stronie NRL „Niebezpieczna narracja"?

Do wypowiedzi Pana Andrzeja Cisły chciałbym odnieść się osobiście jako wiceprezes Związku Pracodawców Stomatologii. Na wstępie chciałbym nadmienić, że Związek Pracodawców Stomatologii, nie jest stowarzyszeniem, jak błędnie jesteśmy określani, a związkiem pracodawców powołanym na mocy ustawy z 23 maja 1991 r. o organizacjach pracodawców.

 
Wymyślony zwrot i długa argumentacja

Odnosząc się do kwestii semantycznych dotyczących "przyspieszonej nostryfikacji", jak napisał Pan Wiceprezes Andrzej Cisło, to nigdzie w stanowisku Związku Pracodawców Stomatologii nie pada takie określenie, zatem cała następująca argumentacja jest z założenia bezzasadna.
W toczącym się sporze mamy do czynienia z kwestią uproszczonej procedury przyznawania prawa wykonywania zawodu oraz z dalszym problemem dotyczącym procedury nostryfikacyjnej, której zawiłości obecna ustawa nie zmienia, a które w naszej ocenie również powinny ulec zmianie, ponieważ argumenty za jednym i drugim zagadnieniem są tożsame.


Zaangażowanie ZPS w "czerwcową" ustawę

Jeśli zaś chodzi o czerwcową nowelizację ustawy, to jako ZPS zgłaszaliśmy do niej nasze poprawki. Zapoznaliśmy się również z poprawkami zgłaszanymi przez NRL, stąd doskonale rozumiemy jaki projekt był wtedy procedowany i jaki został przegłosowany obecnie.


Nie czas żałować róż...

Pandemia podpaliła tlący się do tej pory system opieki zdrowotnej i musimy skupić się na ugaszeniu pożaru, a nie dywagacjach o tym, ile kwiatów w tym czasie podepczemy.
Tak, zgadzam się, że przyjęte rozwiązania nie są idealne, ale żadnych innych rozwiązań w tym zakresie nikt na stole nie położył. Akceptujemy fakt, że rozwiązania obecnie przyjęte staną się podstawą do dalszych rozmów i my, jako Związek Pracodawców, w tych rozmowach będziemy brali udział. 

Kto ma leczyć, a kto liczyć

NRL woli wykłócać się z Eurostatem o metodologię prowadzenia statystyk niż przyznać, że zwyczajnie jesteśmy na samym końcu Europy, jeśli chodzi o liczbę lekarzy dentystów.
Co do samego Eurostatu, będącego urzędem Komisji Europejskiej, to nawet gdyby podzielić argumentację NRL, że ta posiada większe kompetencje, niż wspomniany urząd, należy uświadomić sobie, że wszystkie kraje objęte zestawieniem zostały sklasyfikowane według tej samej metodologii. Inaczej mówiąc ta sama "niesprawiedliwość statystyczna" dotknęła również wszystkie pozostałe kraje.
Kompetencje statystyczne NRL i Eurostatu pozostawiam już każdemu do indywidualnej oceny.


Jakość szkolenia specjalizacyjnego

Nie mam ani kompetencji, ani nie jest moja rolą, aby od strony merytorycznej oceniać jakość kształcenia specjalizacyjnego w Polsce i krajach spoza UE. Jednocześnie jako osoba zatrudniająca lekarzy i odpowiadająca przed pacjentami za jakość leczenia wiem, że choćby kandydaci z ukończoną w Polsce specjalizacją w dziedzinie protetyki nie są gotowi do samodzielnej pracy zgodnej z najnowszymi protokołami postępowania i każdorazowo wymagają podniesienia kompetencji w ramach komercyjnych kursów, aby dostosować swoją wiedzę i umiejętności do współczesnych rozwiązań protetycznych czy standardu obsługi pacjenta.
We wspomnianym aspekcie pojawia się jeszcze inny problem. Rynek usług stomatologicznych podlega tym samym regulacjom, co pozostałe dziedziny medycyny mimo, iż jego realia są na bardzo wielu polach skrajnie odmienne.
Niestety i tutaj nie znam żadnej poważnej debaty zainicjowanej przez kogokolwiek, aby ten stan uległ zmianie, stąd walcząc o lepsze regulacje dla rynku prywatnej stomatologii w Polsce, patrzymy na proponowane zmiany przez pryzmat naszego sektora.

Znajomość języka, a komunikacja

Faktem bezdyskusyjnym jest konieczność znajomości przez lekarza dentystę języka polskiego. Jest to w mojej ocenie umiejętność fundamentalna, aby dany kandydat przeszedł pozytywnie proces rekrutacji.
Komunikacja na linii lekarz - pacjent jest obecnie jednym z największych wyzwań, jakie stoją przed właścicielami podmiotów leczniczych. Sam fakt znajomości języka nie gwarantuje zupełnie niczego. Nie zapewnia empatii, profesjonalizmu, otwartości na potrzeby pacjenta, przystępnego wytłumaczenia procesu leczenia czy kultury osobistej. Mimo iż żadna ustawa nie reguluje tego, aby lekarz przed przyjęciem pierwszorazowego pacjenta przywitał się i przedstawił, to jednak jako właściciel podmiotu leczniczego tego właśnie wymagam.
Komunikacja to element składowy jakości, a jakość to wartość naszych gabinetów, na którą pracujemy każdego dnia i za którą ręczymy niejednokrotnie całym naszym majątkiem. Tak samo jak nie zatrudniamy lekarzy z niską kulturą osobistą, tak nie wyobrażam sobie, aby ktoś zatrudnił lekarza bez znajomości języka polskiego.


Samozatrudniony to nie pracodawca

Niestety kolejny przytoczony w dyskusji argument również nie jest prawdziwy. Kodeks pracy jasno reguluje, kto jest pracodawcą i nie jest nim osoba samozatrudniona (art. 3. k.p. Pracodawcą jest jednostka organizacyjna, choćby nie posiadała osobowości prawnej, a także osoba fizyczna, jeżeli zatrudniają one pracowników.).
Samozatrudnieni lekarze są najczęściej pracownikami związanymi umową B2B z pracodawcami.

Spowolnienie wzrostu cen, a nie ich spadek

Oświadczenie Związku Pracodawców Stomatologii jest publicznie dostępne, dlatego jest mi tym bardziej niezręcznie wytykanie kolejnego mijania się z prawdą Panu Wiceprezesowi NRL Andrzejowi Ciśle. Niemniej jednak zmuszony jestem zareagować, kiedy poważną dyskusję próbuje zamienić się w propagandę szkodliwych i nieprawdziwych informacji, które każdy może bardzo łatwo sam zweryfikować.
Konsekwencją otwarcia rynku lekarzy, oprócz innych wymienionych w oświadczeniu, ma być spowolnienie wzrostu cen, a nie, jak nieprawdziwie podaje Pan Cisło, ich spadek.
Jako wiceprezes Związku Pracodawców Stomatologii jestem gotowy do każdej merytorycznej dyskusji. Z dużą atencją posłucham, dlaczego wszystkie kraje Europy Zachodniej zmuszone są posiłkować się lekarzami z zagranicy, a my Polacy, jako jedyni, mamy pomysł alternatywny, bo rozumiem, że jakiś mamy?
Dlaczego wzorem Europy Zachodniej nie dążymy do komercjalizacji szkolenia specjalizacyjnego?
Chętnie porozmawiam o jakości leczenia stomatologicznego w ramach NFZ i dlaczego od lat nikt nie zaprezentował realnej alternatywy dla obecnego systemu?
Nie mam cienia wątpliwości, że musimy szukać porozumienia we wszystkich powyższych kwestiach, bo jedność to wartość dodana w każdym procesie zmian.
Wierzę również, że droga do tej jedności prowadzi przez umiejętność wymiany merytorycznych argumentów, twardych danych i analizę przypadków oraz uznanie kompetencji każdej ze stron w naturalnej dla siebie dziedzinie.  

Podobał się artykuł? Podziel się!

POLECAMY W SERWISACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.