PARTNERZY PORTALU
partner portalu partner portalu

Po co komu Światowy Dzień Zdrowia Jamy Ustnej?

Autor: miro • Źródło: ms
20-03-2021, 17:25
Po co komu Światowy Dzień Zdrowia Jamy Ustnej? dr n. med. Dariusz Paluszek, wiceprezes ORL w Warszawie (foto: archiwum)
Istnieje obawa, że żadna dawka wiedzy nie wtłoczy do głów Polaków jak bardzo istotne jest dbanie o stan zdrowia jamy ustnej. Z kolei lekarzy dentystów nie trzeba chyba przekonywać przy okazji Światowego Dnia Zdrowia Jamy Ustnej do żelaznych zasad postępowania z pacjentem, który przy okazji różnych chorób odwiedza nie tylko gabinet stomatologiczny – pytamy o to dr. n. med. Dariusza Paluszka wiceprezesa ORL w Warszawie i wiceprzewodniczącego Komisji Stomatologicznej tej Rady.

Dr. n. med. Dariusz Paluszek: Uważam, że Światowy Dzień Zdrowia Jamy Ustnej to świetna okazja, którą musimy wykorzystać na wiele sposobów. Tłumaczmy, wyjaśniajmy pacjentom gdzie popełniają błędy w higienie jamy ustnej. Prezentujmy stosunkowo proste kroki, aby zapobiegać rozwojowi chorób, których źródłem może być kiepski stan zdrowia jamy ustnej.

Z tymi żelaznymi zasadami postępowania także nie jest najlepiej. Lekarzy medycyny ogólnej z pewnością nie trzeba instruować w sprawie stomatologicznego ABC, ale przypominać nie zaszkodzi. W medycynie nie ma wiedzy raz zdobytej, kształcenie ustawiczne nie jest tylko sloganem. Wciąż wiele jest do zrobienia.

infoDENT24.pl Mirosław Stańczyk: Czy nie zajmujemy się tym co w formie góry lodowej pływa nad powierzchnią wody, podczas gdy podstawą zagadnienia - i niestety problemów - jest system spychający stomatologię na pobocza, żeby nie powiedzieć na rafy, przez animatorów polityki zdrowotnej. Przekonanie o tym co należy robić - to zdecydowanie za mało wobec tego, że nie bardzo wiadomo jak to robić, bo brakuje systemowych narzędzi.
Dr. n. med. Dariusz Paluszek:
Jest to racja, ale staramy się uzmysłowić decydentom, że zainwestowanie stosukowo niewielkich pieniędzy w profilaktykę, w przygotowanie i we wdrożenie procedur umożliwiających pacjentom efektywne korzystanie z gorącej linii: lekarz – lekarz dentysta daje wymierne korzyści nie tylko osobom leczonym, osobom leczącym, ale także tak zwanemu płatnikowi. Zależności można dość precyzyjnie wyliczyć. Inni robią to od lat. My – póki co – z mniejszymi niż większymi sukcesami. Te ostatnie jednak także występują. Coraz powszechniejsza jest zasada, zgodnie z którą pacjent, wymagający interwencji chirurgicznej, konsultowany jest wcześniej przez stomatologa. Tak jest w ortopedii, podobny reżim wkracza do okulistyki. W scenariusz ten – coraz odważniej - wpisują się także inne dziedziny medycyny.

Jesteśmy faktycznie lekarzami pierwszego kontaktu i głupotą byłoby tego faktu nie wykorzystywać. Mniej powikłań, mniej zdarzeń zagrażających życiu, to z pewnością mniejsze cierpienie, ale także mniejsze kwoty odszkodowań, mniejsze wydatki na świadczenia rentowe. Nie muszę przekonywać, że taka opcja opłaca się nam wszystkim.

Mirosław Stańczyk: Zorganizowanie z okazji ŚDZJU to z pewnością niebagatelny wysiłek organizacyjny, czy stać ORL w Warszawie na jego powielanie.
Dr. n. med. Dariusz Paluszek:
Patrząc na zaangażowanie moich koleżanek i kolegów jestem przekonany, że tak. Dysponujemy niebagatelnym potencjałem intelektualnym, mamy prężny „okręgowy” samorząd, rozwija skrzydła warszawski oddział PTS, życzliwy jest nam Warszawski Uniwersytet Medyczny. Niemądrze byłoby to wszystko zmarnować. Co więcej, uważam, że możemy pójść krok dalej, śmielej włączając w nasze działania branżę pracującą na potrzeby lekarzy dentystów. Starajmy się odkładać na bok tak zwane irracjonalne racje, zastępujmy je rachunkiem kosztów i zysków.  Gdy tak się stanie, będziemy mieli do czynienia z modelową sytuacją win – win.

Mirosław Stańczyk: Póki co zmiany najszybciej można zaobserwować na rynku szkoleń. Czy aby nie mamy do czynienia z nową jakością w zdobywaniu wiedzy przez lekarzy dentystów. Wirtualne rozwiązania – po okresie przymusowej ich implementacji w okresie pandemii – prawdopodobnie okażą się konkurencyjnym rozwiązaniem w stosunku do tradycyjnych form szkoleń, a więc na żywo. Najbardziej prawdopodobna byłaby zapewne formuła hybrydowych wydarzeń.
Dr. n. med. Dariusz Paluszek: Uważam, że w szybkim tempie przechodzimy ewolucję z dominującym udziałem elektronicznych środków przekazu w roli głównej. Nie odbierałbym racji bytu stacjonarnym formom zdobywania wiedzy. Nic nie zastąpi interpersonalnych kontaktów. Wciąż najprostszym scenariuszem zawiązywania trwałych i najbardziej pożądanych relacji jest spotkanie twarzą w twarz. Z pewnością jednak formuła hybrydowa będzie stopniowo zdobywać zwolenników.

Jesteśmy na to przygotowani. W ORL w Warszawie dysponujemy odpowiednimi salami wykładowymi, żeby móc zaprosić chętnych gości. Mamy świadomość tego, że przekaz z wydarzeń o charakterze naukowym nie może ograniczać się jedynie do grupy tych co mają czas i możliwości być tu i teraz. Nie będziemy stronić od nowych rozwiązań.

Podobał się artykuł? Podziel się!

POLECAMY W SERWISACH