
- Tymczasowa zmiana przepisów na początku pandemii COVID-19 dotyczących wprowadzania dezynfektantów do obrotu, spowodowała masową produkcję środków do dezynfekcji o niskiej jakości i nieudowodnionym działaniu.
- Nie funkcjonuje żaden system kontroli jakości środków dezynfekcyjnych i te nieskuteczne produkty będą jeszcze na rynku do czasu upływu ich terminu ważności, czyli przez 2-3 lata.
- Niecertyfikowane i niezarejestrowane produkty do dezynfekcji są zagrożeniem dla zdrowia i bezpieczeństwa publicznego.
Nikt nie był przygotowany na pandemię. - Rynek środków dezynfekcyjnych był zdominowany przez zachodnich producentów, którzy mieli zlokalizowane fabryki poza terytorium naszego kraju. Gdy wybuchła panika podczas pierwszej fali pandemii COVID-19 ci producenci skupili się na zaopatrywaniu swoich rodzimych rynków. Na nas spadł ogromny ciężar sprostania zapotrzebowaniu na środki dezynfekcyjne, mówi Przemysław Śnieżyński, farmaceuta i prezes zarządu MEDISEPT producenta preparatów do dezynfekcji w standardzie medycznym.
Ciemna strona działań tymczasowych
Po jakimś czasie pojawiły się tzw. pozwolenia tymczasowe na wprowadzanie do obrotu środków dezynfekcyjnych i to poprawiło sytuację. Te pozwolenia początkowo obowiązywały przez pół roku, po czym przedłużono je jeszcze o trzy miesiące. Niestety wielu producentów z nich korzystających nie prowadziła badań mikrobiologicznych nad skutecznością środków, nie były opracowywane formuły produktów w oparciu o długoletnie doświadczenie, a surowce do produkcji pochodziły z niesprawdzonych źródeł. W efekcie stosując takie produkty wykonuje się nie dezynfekcję, ale pseudodezynfekcję, gdyż nie tylko nie eliminują one m.in. wirusa SARS-CoV-2 – ale jeszcze dodatkowo mogą powodować negatywne skutki zdrowotne, np. podrażnienia skóry czy alergie, a nawet poparzenia.
- Preparaty wątpliwego pochodzenia wciąż pozostają na rynku, do czasu upływu terminu ważności (praktycznie jeszcze 2-3 lata), a ich jakość nie jest kontrolowana. Stanowi to bardzo duże zagrożenie, szczególnie w czasie walki z pandemią, przestrzegał Przemysław Śnieżyński podczas konferencji prasowej rozpoczynającej kampanię edukacyjną "Dezynfekcja tak, ale nie byle jak", którą prowadzi Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych oraz firmy MEDISEPT i BATIST Medical Polska.
Podejrzany płyn w butelce z dezynfektantem
W momencie kiedy pandemia wybuchła, nawet 80-90 proc. produktów na rynku nie spełniało formalnych wymogów - jeśli chodzi o skład i badania skuteczności mikrobiologicznej, źródło pochodzenia surowców, ale też badania dermatologiczne, które sprawdzają bezpieczeństwo. Obecnie problem się zmniejszył, ale według moich szacunków nadal 50 proc. produktów nie spełnia żadnych wymogów, mówił Przemysław Śnieżyński.
- Losowo wybraliśmy 20 dezynfektantów do rąk, które można kupić na Allegro. Po ich przebadaniu okazało się, że tylko 8 z nich zawierało izopropanol, czyli alkohol który jest najbardziej wskazany w takich produktach. Natomiast 14 z nich miało prawidłowe stężenie substancji aktywnej (czyli różnego typu alkoholu - przyp. red.), informował Waldemar Ferschke, epidemiolog i wiceprezes zarządu MEDISEPT.
Tymczasem środki używane do dezynfekcji osobistej muszą być komponowane z najlepszych, najbezpieczniejszych i najłagodniejszych składników, ponieważ chodzi tu o zdrowie skóry. Dobry produkt zawsze zawiera alkohol etylowy zatwierdzony przez European Chemicals Agency (ECHA) oraz kompozycję składników łagodzących, a nawet wpływających zdrowotnie na skórę.
Jak dobrze wybierać środki do dezynfekcji
Opakowania dezynfektantów muszą być odpowiednio oznakowane, a na takie oznakowanie składa się od trzynastu do szesnastu pozycji. Etykieta dobrej jakości środka musi mieć na etykiecie m.in. nazwę produktu, który rzeczywiście znajduje się w opakowaniu oraz numer pozwolenia na obrót.
- Producenci środków certyfikowanych prowadzą badania skuteczności swoich produktów. To są długotrwałe i bardzo drogie badania. Na produktach profesjonalnych producentów widnieją numery norm i szczepy bakterii oraz typy wirusów, co do a których udowodniono skuteczność podczas badań. Znaki ostrzegawcze to kolejna pozycja, która informuje o tym, czy środek jest drażniący i co się może stać w przypadku jego niewłaściwego zastosowania. Ponadto karta charakterystyki produktu zawierająca szczegółowe dane, musi znajdować się na stronie internetowej producenta, a informacja o tym także widnieje na etykiecie, wyjaśnia Waldemar Ferschke.
Bardzo ważny jest surowiec użyty do produkcji środków dezynfekcyjnych, produkty mające podejrzany zapach, z pewnością z właściwego źródła nie pochodzi.
Czytaj także: Czy masowa dezynfekcja grozi powstaniem superopornych mikroorganizmów
Komentarze