PARTNER PORTALU
partner portalu

Czy jest spójny pomysł na stomatologię?

ms
28-01-2021, 11:31
Czy jest spójny pomysł na stomatologię? Jaki pomysł na stomatologię? (fot. unsplash)
Specjalistyczne świadczenia stomatologiczne, to pięta achillesowa – pewnie nie jedyna - powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, w ramach którego publiczny płatnik stara się zapewnić pacjentom dostęp do usług oferowanych przez lekarzy dentystów. Drażliwe pytanie, wypływające z oglądu codzienności, wyostrzonego przez pandemiczną sytuację, jest takie: jeśli jesteśmy zdani na zbyt krótką kołdrę, to czy istnieje miejsce, w którym należałoby ją umiejscowić, aby nie wystawały spoza niej zbyt duże obszary stomatologii?

Na papierze może to wygląda nie najgorzej, bo obowiązuje egalitarna zasada „wszyscy, wszystkim, wszystko”. To tylko teoria. Rzeczywistość boleśnie weryfikuje systemowe rozwiązania według innej - niestety przygnębiającej - maksymy „niewielu, nielicznym, niewiele”.

Komisje NFZ w konkursach na realizatora kontraktu wyłaniają podmioty, które mają obowiązek i przywilej leczenia pacjentów. Wyłonieni dostają przelewy na kwoty, które w wielu przypadkach z trudem pokrywają koszty procedur ujętych w koszyku świadczeń, a bywa i tak, że ich nie pokrywają.

Zbyt niskie wyceny 
Tak obmyślony system nie działa sprawnie, w zasadzie należałoby powiedzieć, że funkcjonuje ułomnie. To oczywiste, że rolę głównego hamulcowego odgrywają w nim wyjątkowo kiepsko wyceniane procedury. Sytuację komplikuje fakt, iż złożone, długotrwałe, a więc i kosztowne leczenie w zasadzie nie jest premiowane wyższą wyceną, która pokrywałaby poniesione nakłady. Czyż należy zatem dziwić się, że świadczeniodawcy unikają pacjentów obciążonych, szczególnie takich, którzy zgłaszają się z trudnymi problemami stomatologicznymi? Oprócz wskazania na szlachetną misję zawodu lekarza dentysty, nie ma ani jednego dobrego argumentu, który by skłaniał stomatologów do podejmowania leczenia wymagającego ponoszenia kosztów usług medycznych przewyższających wycenę uwzględnioną w cennikach NFZ. W efekcie mamy do czynienia z sytuacją skutecznie blokującą rzetelną opiekę stomatologiczną.

Standardy leczenia
W tej złożonej rzeczywistości najbardziej przygnebiające jest to, że nie ma prostych rozwiązań, służących zmianie na lepsze. Niestety bywa - i to wcale nie tak rzadko - że świadczenia stomatologiczne „na NFZ” nie są realizowane w oparciu o współczesną wiedzę medyczną. Na przykład w zakresie protetyki Fundusz proponuje pacjentom to co obowiązywało szereg lat temu. W efekcie trzeba mówić o znikomych korzyściach, jakich doświadczają pacjenci, poddający się leczeniu w ramach standardów określonych przez NFZ. Prawdopodobnie publiczny płatnik wychodzi z założenia, że bez zębów można żyć, a z pewnością już bez funkcjonalnych i kosztownych - niestety - uzupełnień.

W systemie Narodowego Funduszu Zdrowia nie ma miejsca na nowoczesne protezy szkieletowe, mosty, korony, nie mówiąc już o całej implantoprotetyce. Dochodzi do sytuacji, w których uzupełnienia protetyczne, wykonywane zgodne z normami NFZ, kłócą się ze współczesną wiedzą lekarzy dentystów.

Mapa potrzeb
Łatwo jest wskazywać błędy, trudniej je eliminować, chociażby dlatego, że wielu świadczeniodawców uzna propozycję wyraźniejszej segmentacji usług, za groźbę okrojenia i tak mizernych kontraktów. To nie jedyny kłopot. Zasadniczy problem tkwi w tym, że nie może być mowy o budowie spójnego systemu opieki stomatologicznej bez uprzedniego sporządzenia dokładnej mapy potrzeb.

Pamiętajmy, że zebranie i zagregowanie rzetelnych danych jest podstawą budowy racjonalnego modelu leczenia. W stomatologii o takie dane nie jest łatwo. Zasadnicza część opieki medycznej realizowana jest poza systemem powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, a taka sytuacja utrudnia dostęp decydentów do kompleksowej informacji. Pytanie czy istnieje jakikolwiek pomysł na opis realnych potrzeb i dopasowanie do nich potencjału jakim dysponujemy?

Mamy poważny problem. Konsultanci krajowi i wojewódzcy w dziedzinach dotyczących stomatologii widzą nieprzystawalność do potrzeb istniejących rozwiązań systemowych. Są to jednak tylko nieformalne opinie. Na tej podstawie nie sposób tworzyć logicznych modeli, w oparciu o które odzyskalibyśmy racjonalny wymiar opieki stomatologicznej „na NFZ”.

Słaba jakość danych 
Nie istnieje porządek w rejestrze podmiotów medycznych, jedna baza widnieje w urzędach marszałkowskich, druga - w okręgowych izbach lekarskich, na innych danych opiera się GUS. Nie są to podzbiory spójne. Zatomizowane dane rejestrowe, wynikające z bałaganu legislacyjnego, to słaby punkt startowy do rozpoczęcia rzetelnej sanacji branży stomatologicznej w sektorze publicznym. Brak planu, który by wdrażał systemowe zmiany, o które od lat zabiegamy - sprawia, że w perspektywie dekady po stomatologii, tej w wymiarze publicznym - pozostaną tylko zgliszcza. To sprzeczne z prawami obywateli zapisanymi w Konstytucji.

COVID-19 zmienia optykę
To są przemyślenia, którymi jednak trudno się zajmować w większym wymiarze w czasie covidowej pandemii. Gabinety stomatologiczne, realizujące kontrakty NFZ, pozostawione zostały samymi sobie. Świadczeniodawcy musieli we własnym zakresie zaopatrywać się w środki ochrony indywidualnej, które w początkowym okresie pandemii - i to niezależnie od pieniędzy jakie zdesperowani stomatolodzy gotowi byli za nie zapłacić - były nieosiągalne.

Przyjęcie pacjenta w gabinecie stomatologicznym w wymaganym obecnie i bezwzględnie koniecznym reżimie sanitarnym, ale przede wszystkim organizacyjnym, to dodatkowy koszt 40 - 80 zł, koszt którego nikt nie uwzględnił w wycenie świadczeń. 4 proc. dodatek do kontraktu nie sprawia, że wpływy nadążają za wydatkami.

W pierwszej kolejności należałoby zadbać o tych świadczeniodawców, którzy w sposób szczególny ucierpieli na skutek ograniczenia dostępu do usług stomatologicznych. Chodzi m.in. o gabinety funkcjonujące w szkołach. W zasadzie w takich placówkach pacjentami są wyłącznie uczniowie. Przez kilka miesięcy 2020 r. pracujący w szkołach stomatolodzy nie mogli świadczyć usług, bo rząd w ramach lockdownu taką możliwość wykluczył. Po zniesieniu restrykcji praktycznie nic się nie zmieniło, gdyż uczniów w szkołach po prostu nie ma.

Zastosowanie formuły, opartej na zaliczkowej miesięcznej wypłacie 1/12 wartości kontraktu, jest rozwiązaniem daleko niewystraczającym. Odpracowanie, wyasygnowanych przez NFZ kwot nie jest realne i to niezależnie od tego jak odlegle będzie ustawiona perspektywa czasowa na rozliczenie kontraktów. To oczywiste, że w tej sytuacji musi być wdrożone inne rozwiązanie, oparte na uzgodnionej formule umorzenia przynajmniej części zobowiązań.

Materia jest złożona, szczególnie, że są świadczeniodawcy, którzy uruchamiają praktykę na kilka dni, pobierają 1/12 zaliczki i zamykają się na pacjentów. Każda sytuacja wymaga rzetelnej oceny i weryfikacji.

Problem dentobusów 
Wyjątkowe problemy z wypełnianiem kontraktu mają świadczeniodawcy, realizujący usługi w dentobusach. Część z nich teoretycznie wróciła do leczenia uczniów, ale - jak wiadomo – trudno obecnie zorganizować wizyty dzieci i młodzieży w dentobusach. Pora roku także nie sprzyja pracy w polowych warunkach, szczególnie gdy szkoły są zamknięte. Co gorsza, pojawił się projekt rozporządzenia  ministra zdrowia w sprawie zasad przedłużenia wypłaty świadczeniodawcom zaliczek (1/12 kwoty zobowiązania określonej w umowie o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej) w I kw. 2021 r. Wynika z niego, że z tej możliwości wyłączone zostaną m.in. świadczenia udzielane w dentobusie.

Tarcze nie dla wszystkich
Samorząd lekarzy i lekarzy dentystów zabiega o to, aby właściciele gabinetów stomatologicznych, nie tylko ci związani ze szkołami, mogli skorzystać z rządowej pomocy chociażby tej przynależnej w ramach tarczy finansowej PFR 2.0. Pieniądze są, ale znalezienie się w roli beneficjenta w przypadku lekarzy dentystów jest raczej fikcją.

Faktem jest, że teraźniejszość nie skłania do opracowywania systemowych rozwiązań. Takimi systemowymi rozwiązaniami nie są doraźne podwyżki wycen punktów kontraktowych, o które zabiega samorząd lekarzy i lekarzy dentystów. Niektóre OW NFZ zobowiązały się do zwiększenia finansowania świadczeń stomatologicznych o kilka procent, inne niestety nie podjęły takiej decyzji.

Coraz mniejsza podaż świadczeń "na NFZ"
Każdy wzrost wycen, chociażby symboliczny, zmniejsza mizerię z jaką codziennie borykają się świadczeniodawcy, nie jest jednak wynikiem działań systemowych. Brak perspektyw sprawia, że z roku na rok, z miesiąca na miesiąc ubywa świadczeniodawców, którzy zainteresowani są realizowaniem kontraktów NFZ. Praktycznie nie ma tygodnia, w którym nie byłyby rozwiązywane umowy kontraktowe z właścicielami gabinetów stomatologicznych. Fakt - to naturalny obraz rynku, z tym że w stomatologii proces ten jest wyjątkowo nasilony.

Twarde dane wskazują, że przy mniej więcej stałej kwocie, przeznaczonej na leczenie stomatologiczne w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, coraz mniej jest podpisywanych przez NFZ umów, równocześnie maleje liczba podmiotów, z którymi zawierane są te umowy.

Z matematycznego punktu widzenia powinny rosnąć jednostkowe wartości podpisywanych kontraktów. Większe podmioty realizują większe umowy. Ten stały trend pokazuje, że konsolidacja rynku jest trwałym procesem, od którego nie ma odwrotu.

Pytanie na ile bardzo wyraźny trend jest efektem rezygnowania przez świadczeniodawców ze współpracy z publicznym płatnikiem, z uwagi na zbyt trudne warunki finansowe i organizacyjne współpracy. Taki obraz widoczny jest najwyraźniej w przypadku doraźnej pomocy stomatologicznej. Podmioty, realizujące ten zakres usług, wykruszają się jeden za drugim, pozostawiając po sobie białe plamy na mapie stomatologicznych świadczeń.

NFZ może oczywiście wskazywać, że globalna wartość umów nie spada, a zatem nie może być mowy o zapaści w świadczeniach stomatologicznych, z tym, że ich struktura podlega silnej agregacji, a to absolutnie nie sprzyja dostępowi do lekarza dentysty głównie poza dużymi aglomeracjami i głównie w niektórych rodzajach świadczeń.

Sytuacja jest taka, że liczba podpisywanych przez NFZ umów w 2021 r. w stosunku do 2010 r. spadła o 35,9 proc. W tym samym czasie liczba świadczeniodawców  zmniejszyła się o 35,2 proc. W krótszej perspektywie (2021 r. do 2020 r. ) liczba umów i liczba świadczeniodawców zmniejszyła się o 7,6 proc. Taki sam trend dotyczy okresu 2021 – 2019: spadek liczby umów o 15,2 proc. i świadczeniodawców o 11,5 proc.

Efekt jest taki, że coraz więcej miejsc w Polsce staje się białymi plamami na mapie usług stomatologicznych, wykonywanych w ramach NFZ. Szczególnie dolegliwe niedobory widoczne są w przypadku doraźnej pomocy medycznej. Bez podejmowania działań, braki staną się równie dokuczliwe w każdym zakresie usług stomatologicznych, realizowanych w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Orędowników zmian może nie być wcale tak dużo. Będzie ich ubywać wraz z rosnącą liczbą Polaków, którzy pogodzą się z tezą, mówiącą, że nie ma żadnych szans na to, aby państwo zapewniło pacjentom opiekę stomatologiczną nawet na podstawowym poziomie.

Podobał się artykuł? Podziel się!
SŁOWA KLUCZOWE
NFZ   kontraktowanie   COVID-19  

POLECAMY W SERWISACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.