PARTNERZY PORTALU
partner portalu partner portalu

Liczba miejsc specjalizacyjnych w stomatologii to kropla w morzu potrzeb. Surowa ocena lekarzy dentystów

Autor: miro • Źródło: infoDENT24.pl
08-11-2022, 13:30
Liczba miejsc specjalizacyjnych w stomatologii to kropla w morzu potrzeb. Surowa ocena lekarzy dentystów Symboliczna liczba miejsc rezydenckich w stomatologii Fot. AdobeStock
Do 17 listopada lekarze i lekarze dentyści powinni potwierdzić przyjęcie miejsca w ramach jesiennego naboru na szkolenia specjalizacyjne. Takich potwierdzeń, składanych przez lekarzy dentystów, będzie wyjątkowo mało, gdyż z puli 4218 miejsc rezydenckich przypadło im w udziale niewiele ponad sto.
  • Minister zdrowia przyznał w rozdaniu jesiennym 4218 miejsc rezydenckich. Lekarzom dentystom przypadł z tej puli znikomy, 2,56 proc. udział (108 miejsc). To dziesięciokrotnie mniej niż wynika z liczby stomatologów w stosunku do liczby lekarzy (22 proc.)
  • Akredytowanych jednostek, kształcących lekarzy dentystów nie ma wielu. Dzieje się tak dlatego, że wymagania stawiane takim placówkom są wygórowane i często odstają od obecnych realiów
  • Ci, którym udało się wyspecjalizować - są lekceważeni i niedoceniani. NFZ proponuje im bowiem tzw. kontrakty specjalistyczne, których zakres i finansowanie jest urągające zarówno dla lekarza, jak i jego pacjenta

Centralny system ubiegania się o miejsce specjalizacyjne (obowiązujący od jesiennego postępowania kwalifikacyjnego) wprowadza zasadę, według której lekarz ubiegający się o specjalizację, powinien w jednym wniosku wskazać:

  • do 15 miejsc realizowania ewentualnej specjalizacji,
  • preferowane województwa i tryb szkolenia (rezydencki lub pozarezydencki),
  • 3 jednostki, w których chciałby realizować program specjalizacji.

Najwięcej miejsc rezydenckich na specjalizacje przyznano w dziedzinach: medycyna rodzinna, choroby wewnętrzne, pediatria, psychiatria, położnictwo i ginekologia, anestezjologia i intensywna terapia, chirurgia ogólna, ortopedia i traumatologia narządu ruchu, neurologia i onkologia kliniczna.

Tylko 108 miejsc rezydenckich w stomatologii  

Jak sytuacja przedstawia się w dziedzinach, które szczególnie interesują lekarzy dentystów?

Minister zdrowia przyznał w tym zakresie łącznie 108 miejsc co stanowi znikomy, 2,56 proc. udział. To dziesięciokrotnie mniej niż wynika z liczby lekarzy dentystów w stosunku do liczby lekarzy (22 proc.).

Od dawna wiadomo, że Ministerstwo Zdrowia zdecydowanie mniej uwagi poświęca kształceniu podyplomowemu lekarzy dentystów. To oczywiste, gdyż stomatolodzy w ograniczonym stopniu zaangażowani są w leczenie pacjentów „na NFZ”. Ocenia się, że 70 - 80 proc. opieki stomatologicznej realizują lekarze dentyści funkcjonujący poza publicznym systemem ochrony zdrowia.

W takiej sytuacji trudno oczekiwać, że Ministerstwo Zdrowia weźmie na siebie ciężar organizacyjny i finansowy tworzenia specjalistów w branży stomatologicznej.

Pieniądze oferowane przez NFZ w ramach kontraktów stomatologicznych nie zapewniają rentowności prowadzonej praktyki. To zamyka drogę do współpracy.

W ocenie najbardziej zainteresowanych kształceniem podyplomowym, a więc lekarzy dentystów - praktycznie zostali wypchnięci poza system kształcenia podyplomowego.

Miejsca rezydenckie, będące w kręgu zainteresowania lekarzy dentystów, w rozdaniu jesiennym 2022 r.:

  • stomatologia zachowawcza z endodoncją 35 miejsc
  • stomatologia dziecięca 17 miejsc
  • chirurgia stomatologiczna 14 miejsc
  • chirurgia szczękowo-twarzowa 12 miejsc
  • protetyka stomatologiczna 12 miejsc
  • ortodoncja 10 miejsc
  • periodontologia 8 miejsc

Brakuje miejsc akredytacyjnych 

Na inny aspekt sprawy zwróciła uwagę w rozmowie z infoDENT24.pl dr n. med. Agnieszka Ruchała - Tyszler, była wiceprezes NRL, najlepsza stomatolog Szczecina w konkursie Hipokrates 2022.

- Szkolenie specjalizacyjne odbywa się w wyselekcjonowanych jednostkach, po uzyskaniu przez nie akredytacji, pod czujnym okiem kierownika specjalizacji. Każde tego typu szkolenie kończyć musi państwowy, wieloetapowy egzamin.

Tych akredytowanych jednostek nie ma wielu, a co za tym idzie miejsc szkoleniowych jest jak na lekarstwo. Dzieje się tak dlatego, że wymagania stawiane takim placówkom są wygórowane i często odstają od obecnych realiów.

Do tego dochodzi problem wynikający ze skomercjalizowania tej gałęzi medycyny. W prywatnych klinkach i gabinetach prowadzenie specjalizacji musi być opłacalne ekonomicznie. W przeciwnym razie może powstać zadłużenie, a w skrajnych przypadkach - dojść do bankructwa takiego podmiotu leczniczego - wyjaśnia Agnieszka Ruchała - Tyszler.

Specjaliści niewłaściwie wykorzystywani 

W ocenie rozmówczyni infoDENT24.pl zasadniczym problemem jest to, że liczba przyznawanych rezydentur dla stomatologów stanowi promil potrzeb.

- Główną odpowiedzialność za taki obrót sprawy ponosi Ministerstwo Zdrowia. Trzeba powiedzieć jasno, że to ono nie jest zainteresowane posiadaniem wyspecjalizowanych lekarzy dentystów.

Ba! Nawet ci, którym udało się wyspecjalizować - są lekceważeni i niedoceniani. NFZ proponuje im bowiem tzw. kontrakty specjalistyczne, których zakres i finansowanie jest urągające zarówno dla lekarza, jak i jego pacjenta.

Czy bowiem po kilkuletnim szkoleniu specjalizacyjnym i zdaniu wymagającego i kilkuetapowego PES zaoferowanie przez Ministerstwo Zdrowia leczenia specjalistycznego braków uzębienia w postaci trzech rodzajów protez osiadających to należyte wykorzystanie lekarza specjalisty? - pyta retorycznie Agnieszka Ruchała - Tyszler.

Kto ma odpowiadać za miejsca do realizowania specjalizacji

Problemy w tworzeniu miejsc akredytowanych do szkolenia specjalizacyjnego niejednokrotnie podnosił Andrzej Cisło, najczęściej w trakcie pracy jako wiceprezes NRL.

- Warunki finansowe umów zawieranych z MZ, w tym wysokość wynagrodzeń kierowników specjalizacji składa się na „atrakcyjność” przedsięwzięcia, jakim jest podjęcie się prowadzenia szkolenia specjalizacyjnego.  Sytuacja stomatologii jest zupełnie nieprzystająca do ogółu uwarunkowań występujących w specjalnościach lekarskich.

Na środowisko stomatologiczne nie może być przerzucana odpowiedzialność za zbyt niską liczbę miejsc akredytowanych. Ani zbiorowość lekarzy dentystów, ani samorząd lekarski - jako jej reprezentacja - nie mają żadnych narzędzi do stymulowania wzrostu liczby takich miejsc - przekonywał Andrzej Cisło.

Kontrakty NFZ nie promują świadczeń specjalizacyjnych 

- Powodem znaczącej dysproporcji pomiędzy dostępnością miejsc do szkolenia w specjalnościach lekarskich i lekarsko - dentystycznych jest z jednej strony brak w koszyku świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia stomatologicznego odpowiedniej liczby świadczeń specjalistycznych, a z drugiej strony niskie nakłady NFZ na świadczenia stomatologiczne, co w konsekwencji oznacza również niską dostępność do procedur specjalistycznych w stomatologii - punktował były wiceprezes NRL.

- W efekcie takiego stanu rzeczy dla placówki stomatologicznej szkolenie specjalizacyjne jest kosztem nierównoważonym perspektywą zawarcia korzystnej umowy z NFZ o udzielanie świadczeń specjalistycznych - zauważył Andrzej Cisło.

Podobał się artykuł? Podziel się!

POLECAMY W SERWISACH