Paragony grozy w gabinetach dentystycznych. Pacjenci skarżą się na ceny plomb

Autor: miro • Źródło: ms
19-07-2022, 08:29
Jak to jest, że za pół godziny pobytu na fotelu dentystycznym, w trakcie którego założono plombę trzeba zapłacić 500 zł – dopytują się pacjenci zaskoczeni wysokością rachunków. To skandaliczne – oceniają sytuację w branży stomatologicznej.

Ile za plombę?

Sprawdziliśmy ile wynosi cena standardowego zabiegu, jakim jest wypełnienie. Okazuje się, że 500 zł to kwota, która coraz częściej widnieje w cennikach gabinetów dentystycznych. I nie są to pieniądze podawane jako górna granica realizowanej usługi. W wielu przypadkach lecznice stomatologiczne informują, że za „plombę” zapłacić trzeba w granicach 400 – 500 zł, chociaż nie brakuje cen na poziomie 300 zł. 

To dużo zważywszy, że nawet regularne uczęszczanie do dentysty raz na pół roku i skrupulatne dbanie o higienę jamy ustnej nie są gwarantem braku zmian próchnicowych. Dwa, a nawet trzy zęby wymagające interwencji dentysty powodują, że pacjent z miejsca staje się uboższy o 1,5 tys. zł. To nie jedyny wydatek, bo okresowa wizyta u dentysty wiąże się z koniecznością przeprowadzenie higienizacji uzębienia, a to kolejna pozycja do rachunku.

Wypełnienie standardowe nawet powyżej 700 zł

W oficjalnych cennikach usług stomatologicznych bez trudu można znaleźć cenę usługi określanej mianem wypełnienia zęba stałego. Dodatkowa informacja (jeśli jest) ogranicza się do stwierdzenia: materiał  kompozytowy bądź światłoutwardzalny. Przy tak lakonicznym stwierdzeniu coraz częściej pojawia się liczba 600 zł. To też nie jest rekordowa cena. Nam udało się znaleźć ofertę znanej lecznicy stomatologicznej opiewającą na 720 zł. Przy tej kwocie widnieje wyjaśnienie: wypełnienie zęba jednopowierzchniowe. Oznacza to, że rachunek przy dwóch lub trzech powierzchniach może wzrosnąć w sposób znaczący.

W cennikach gabinetów stomatologicznych prezentowane są z reguły ceny wyjściowe. Ile zatem kosztuje zabieg zwany popularnie „założeniem plomby”? Przede wszystkim zależy to od wielkości ubytku, a zatem od czasu, który trzeba poświęcić na przygotowanie zęba do wypełnienia, ale także od zastosowanego rodzaju materiału i jego ilości.

Pacjent zapłaci za zabieg więcej w dużych aglomeracjach. Dlaczego? Przede wszystkim z uwagi na koszty prowadzenia gabinetu. W miastach wojewódzkich wszystkie usługi są droższe, na czele oczywiście z czynszem. Nie bez znaczenia ma także fakt, że w Warszawie, Krakowie, czy Gdańsku wyposażenie gabinetów stomatologicznych w sprzęt z reguły (oczywiście nie zawsze) jest lepsze, a to wiąże się m.in. z wyższymi ratami kredytu lub stawkami leasingu.

Standardy usług wymusza konkurencja. Poza tym w dużych aglomeracjach koszt pracy lekarza dentysty jest najwyższy. Ważne jest także to, iż pacjenci w bogatych miastach mają z reguły zasobniejszą kieszeń 

Różnica w cenach plomb tej samej jakości może dochodzić, w zależności od miejsca realizacji usługi, nawet do 100 proc.

Koszty w branży stomatologicznej rosną dynamicznie

Czym tłumaczy się tak wysokie stawki? Przede wszystkim rosnącymi kosztami prowadzenia gabinetu stomatologicznego. Biją rekordy ceny materiałów światłoutwardzalnych stosowanych do uzupełnień. Nie jest tajemnicą, że te są importowane, a przy rekordowo wysokich notowaniach euro, dolara czy franka szwajcarskiego, cena zakupu rośnie dynamicznie.

Do kosztów prowadzenia praktyki stomatologicznej trzeba doliczyć obsługę drożejącego kredytu. Nikt nie finansuje zakupu drogiego sprzętu stomatologicznego z odłożonych pieniędzy, a raty kredytu zaciągniętego na kilkaset tysięcy złotych – co nie jest rzadkością w branży - podrożały w ostatnich miesiącach o kilkadziesiąt procent.

Swoje zrobiła podwyżka cen mediów, głównie prądu i gazu. Nie bez znaczenia jest także wzrost minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia, które pociągają w górę wszystkie pensje personelu i to nie tylko medycznego.

Poza tym na stałe zadomowiły się w lecznicach stomatologicznych dodatkowe koszty związane z ochroną przed koronawirusem.

To wszystko czyni, że coraz częściej pacjenci będą zaskakiwani u dentysty przez tzw. paragony grozy.