Prezes NRL Andrzej Matyja: 180 tys. placówek medycznych nie jest przygotowanych do wdrażania EDM

en
22-06-2021, 09:13
O tym dlaczego nie da się raportować zdarzeń medycznych i wymienić dokumentów EDM, w żadnej placówce medycznej, jeśli nie zostanie wdrożony system informatyczny, pisze do posłów prof. Andrzej Matyja.

Kolejne posiedzenie Komisji Zdrowia Sejmu RP ma być poświęcone  omówieniu stanu cyfryzacji opieki zdrowotnej. W tej sprawie Prezes NRL, prof. Andrzej Matyja pisze do posłów (tu szczegóły tego pisma) , by zwrócić ich uwagę na zasadnicze przeszkody we wdrażaniu tego obowiązku.

Chociaż już 1 lipca br.,  wchodzą w życie dwa poważne obowiązki nałożone przez art. 56 ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia: raportowanie zdarzeń medycznych i wymiana dokumentów EDM, to żadnego z nich nie da się wykonać, jeśli w placówce medycznej nie będzie wdrożony system informatyczny.

180 tys. placówek medycznych nieprzygotowanych do nowych obowiązków związanych z EDM

 Ministerstwo przeprowadzało wiosną br. ankietę wśród placówek medycznych dotyczącą ich stanu przygotowania. Ankietę zamknięto ostatecznie 11 maja a jej wyniki, choć obiecano ich opublikowanie w czerwcu  - nie ujrzały jeszcze światła dziennego, krytykuje Prezes NRL.

Większość placówek będzie korzystać z typowych, uniwersalnych programów. Według przeprowadzanych przez NRL badań duża część dostawców oprogramowania kończy w tej chwili dostosowywanie swych aplikacji do nowych wymagań. Co więcej, podstawowy urzędowy dokument opisujący wymogi stawiane systemom usługodawców jest w tej chwili nowelizowany, a jego znowelizowana wersja nie została jeszcze opublikowana. W tych warunkach można mówić o braku należytego vacatio legis.

Twórcy oprogramowania zgłaszają brak gotowości 

Największe stowarzyszenie zrzeszające twórców oprogramowania, czyli STORM przekazało ministrowi zdrowia 7 czerwca, oświadczenie o braku gotowości sporej części dostawców oprogramowania do zaplanowanego na 1 lipca 2021 r., wdrożenia nowych obowiązków.

Najważniejszą kwestią jest jednak bezpieczeństwo danych pacjentów. Założeniem wymiany dokumentacji medycznej jest jej deponowanie w specjalnych repozytoriach, czyli dostępnych w systemie 24/7 przestrzeniach dyskowych, skąd po upoważnieniu dokonanym przez pacjenta podmiot przejmujący leczenie będzie mógł je pobrać. Tymczasem system upoważnień jest wyjątkowo mało efektywny.

Organizowanie repozytoriów przez każdego z usługodawców odrębnie jest nieracjonalne. Ministerstwo Zdrowia zbywa ten temat milczeniem, pokrywa go powtarzaniem ustawowego przepisu i argumentem o tych nielicznych „którym się udało”.

Dokumentacja medyczna jest przechowywana przez 20 lat i koszty z tym związane  będą musiały być coraz wyższe. Do tej pory koszty utrzymywania repozytoriów w przyszłości (jako nowej usługi) nie zostały określone. 

 Czy Minister Zdrowia zdecyduje się być gwarantem stałości tych kosztów? Czy Narodowy Fundusz Zdrowia zabezpieczył w ramach wyceny świadczeń odpowiednie sumy na utrzymanie bezpieczeństwa baz danych poddanych wymianie?

To że pewna grupa podmiotów, wsparta dotacjami, szkoleniami i pilotażami zgłasza wstępnie gotowość nie pozwala na wyciąganie uogólniających wniosków.

Samorząd lekarski postuluje konkretne działania

- Ministerstwo Zdrowia powinno  zadeklarować wywiązanie się z ustaleń dokonanych podczas prac (przełom 2020/2021) nad Strategią dla eZdrowia 2021-2025 i umożliwiło wszystkim chętnym usługodawcom skorzystanie z repozytoriów zbudowanych w oparciu o platformy regionalne,
- Jak najszybciej należy zwołać „okrągły stół” ws. cyfryzacji, z udziałem ministra zdrowia jako regulatora, oraz przedstawicieli usługodawców i przedstawicieli dostawców oprogramowania.