Koronawirus 19 kwietnia: 101 zgonów i 7283 zakażeń

ms
19-04-2021, 10:33
Według Ministerstwa Zdrowia 19 kwietnia 2021 r. zanotowano  7283 przypadki zakażeń koronawirusem, zmarło 101 osób (dane dobowe z niedzieli 18 kwietnia 2021 r.). W III fali kolejny raz spadła liczba zakażeń, licząc tydzień do tygodnia (12013 przypadki 12 kwietnia). Wciąż niestety jest więcej zgonów ( 61 - 12 kwietnia ).

Ministerstwo Zdrowia poinformowało o nowych i potwierdzonych przypadkach zakażenia koronawirusem z województw:  śląskiego (1171), mazowieckiego (1100), dolnośląskiego (747), wielkopolskiego (720), małopolskiego (671), łódzkiego (414), pomorskiego (383), zachodniopomorskiego (356), kujawsko-pomorskiego (342),  świętokrzyskiego (249), podkarpackiego (229), lubuskiego (198), opolskiego (194), lubelskiego (166), podlaskiego (135), warmińsko-mazurskiego (103).

105 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.

Z powodu COVID-19 zmarło 48 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarły 53 osoby.

Liczba zakażonych koronawirusem 2 695 327 liczba zgonów 62 133 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe).

W szpitalach przebywa 31 612 chorych z COVID-19, a 3346 z nich jest podłączonych do respiratorów – podało 19 kwietnia Ministerstwo Zdrowia. Resort przekazał, że kwarantanną objętych jest ponad 265 tys. osób.

Resort poinformował, że dla pacjentów z COVID-19 przygotowane jest 45 909 łóżek i 4557 respiratorów.

Poprzedniego dnia, w niedzielę, MZ podawało, że hospitalizowanych jest 31 270 chorych z COVID-19, z których 3359 było pod respiratorem. Tydzień wcześniej, 12 kwietnia było to odpowiednio 33 990 pacjentów, w tym - 3483 pod respiratorem.

Wyzdrowiało dotychczas 2 334 978 zakażonych. 

***
Myślę, że realnym terminem na poznanie wstępnych wyników badań amantadyny jest koniec maja - powiedział w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" prof. Konrad Rejdak, neurolog, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Być może okaże się, czy amantadyna może hamować progresję choroby w kierunku niewydolności oddechowej u osób z bardzo wczesnym zakażeniem, czyli w momencie, kiedy nikt jeszcze nie wie i nie może przewidzieć, jak dalej przebiegnie choroba" - dodał.

Odnosząc się do tego, że w przestrzeni publicznej pojawiają się głosy krytyczne dotyczące leczenia amantadyną powiedział: Każdy lek może wywołać jakieś działania niepożądane. - To jest generalna właściwość leków wydawanych na receptę. Przyjmowanie medykamentów, a przypomnijmy, że amantadyna jest substancją leczniczą dostępną tylko na receptę, nigdy przecież nie jest obojętne dla organizmu. Na chwilę obecną nie mamy wystarczających opublikowanych dowodów naukowych, aby rekomendować taką terapię we wskazaniu COVID-19 - podkreślił.

- Poza tym warto zaznaczyć, że co prawda amantadyna ma słabe działanie antywirusowe, ale wpływa głównie na układ nerwowy organizmu. Jej skuteczność jest, moim zdaniem, potencjalnie najbardziej optymalna, z punktu widzenia hamowania wirusa, na samym początku zakażania. Wiem, że obecnie w szpitalach przebywają w stanie ciężkim pacjenci, którzy przyjmowali amantadynę na własną rękę. Jednak tak naprawdę nie wiemy, w którym momencie ci chorzy zażyli ten lek, w jakiej dawce i jak długo go stosowali. Nie wiemy, czy w momencie, kiedy zdecydowali się na tę terapię, wirus w ich organizmie namnożył się już tak intensywnie, że żadne dawki amantadyny nie miały szans pomóc - zwrócił uwagę prof. Rejdak.
(PAP)