FDI podsumowuje rok pandemii COVID-19

en
26-03-2021, 12:54
Rok pandemii to katastrofa stomatologiczna -  dentyści z całego świata zmagają się z konsekwencjami epidemii COVID-19. U swoich pacjentów leczą o wiele częściej występującą próchnicę i bardziej zaawansowane choroby dziąseł niż przed pandemią.


Pogorszenie się stanu zdrowia jamy ustnej w skali populacji to efekt  fatalnych zmian w zachowaniach - pacjenci zaniedbują rutynowe szczotkowanie zębów, często jedzą między posiłkami, opuszczają wizyty u dentysty.

- To prawdziwa katastrofa stomatologiczna. Ograniczenia funkcjonowania gabinetów dentystycznych z pewnością odegrały rolę w wahaniach dotyczących zdrowia jamy ustnej, ale nie jest to jedyna przyczyna - powiedział dr Gerhard Konrad Seeberger, prezes Światowej Federacji Dentystycznej. 

Podczas pierwszej fali epidemii COVID-19 gabinety dentystyczne na całym świecie musiały zostać zamknięte. Przez dwa do trzech miesięcy wszystkie wizyty dentystyczne były przełożone lub odwołane, z wyjątkiem pilnych zabiegów. Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała, że ​​usługi stomatologiczne były jednymi z najbardziej dotkniętych skutkami pandemii COVID-19 spośród wszystkich podstawowych usług  zdrowotnych.

Między pierwszą a drugą falą epidemii gabinety stomatologiczne w wielu krajach wznowiły pracę. Dentyści zawsze przestrzegali najbardziej rygorystycznych protokołów zapobiegania zakażeniom i kontroli, a także uzupełnili środki higieny wymagane podczas pandemii. W efekcie w większości państw, wśród  personelu gabinetów stomatologicznych odnotowano znacznie niższe wskaźniki zakażeń SARS-CoV-2 niż wśród pozostałych  pracowników służby zdrowia.

Mimo to wielu pacjentów nadal unika rutynowych badań kontrolnych i odwiedza dentystę tylko wtedy, gdy odczuwają silny ból. U wielu osób rozwinęła się zaawansowana próchnica i związane z nią powikłania, w tym infekcje, co dodatkowo komplikuje leczenie.

Dużym problemem są pacjenci z grupy wysokiego ryzyka, którzy choć zaleca im się  wizyty kontrolne co trzy - sześć miesięcy, to odwlekają wizyty nawet do roku lub dłużej. Gdy już się pojawią u dentysty, stan zębów jest na tyle zły, że konieczne są ​​ekstrakcje lub leczenie endodontyczne.

- Podczas pandemii u pacjentów z grupy wysokiego ryzyka występuje więcej niż jeden problem, często leczenia wymagają trzy lub cztery zęby  - podkreśla prof. Paulo Melo, ekspert FDI.

- Próchnica zębów, którą można było wyleczyć prostą odbudową, przeszła teraz do stadium przewlekłego zapalenia tkanek okołowierzchołkowych i ropni, które są trudniejsze do wyleczenia - powiedział stomatolog prof. Vanishree  z Bangalore w Indiach. 

- Niestety, jedną z dramatycznych konsekwencji pandemii jest to, że problemy ze zdrowiem jamy ustnej, które nie były uważane za pilne na początku  pandemii, po dwóch miesiącach oczekiwania na leczenie, wymagały natychmiastowej interwencji stomatologa. Mamy pacjentów, którzy byli w trakcie leczenia ortodontycznego i z powodu przerwy w wizytach  utracili luki utworzone w celu wyrównania zębów,  wskazuje  dr Maria Fernanda Atuesta Mondragon, prezes Kolumbijskiej Federacji Stomatologiczna i ekspert FDI. 

Ponawiane lockdowny, ograniczenia w życiu społecznym i nakazy  pracy zdalnej, przyczyniły się do zmiany codziennych nawyków i zachowań,  a to złożyło się na istotne pogorszenia zdrowia jamy ustnej.

Dr Seeberger podkreślił, że ludzie nie mogą bać się wizyty u dentysty. Ochrona zdrowia jamy ustnej ma ogromne znaczenie dla ogólnego zdrowia, dobrego samopoczucia i dobrej jakości życia, tak ważnych w dobie pandemii COVID-19.