Minister zdrowia o aferze szczepionkowej

en
05-01-2021, 09:24
Świat się szczepi, Europa się szczepi i Polska się szczepi. Tyle, że nie bez zawirowań.
Incydent podania szczepionki przeciwko COVID-19 grupie 18 celebrytów (głównie aktorów) na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, był 5 stycznia br., głównym tematem konferencji prasowej, z udziałem ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.

W wyniku kontroli, przeprowadzonej przez Narodowy Fundusz Zdrowia, okazało się, że doszło do złamania zasad dystrybucji szczepionek według reguł przydzielania ich do poszczególnych grup.

- Po pierwszych ustaleniach kontroli możemy stwierdzić, że doszło do celowego złamania zasad narodowego programu szczepień, co potwierdza kilka faktów, informował minister zdrowia Adam Niedzielski. Po pierwsze osoby, które zostały zaszczepione poza kolejnością zostały zarejestrowane jako personel niemedyczny pracujący w szpitalu. W pliku z nazwiskami osób skierowanych do szczepienia znajdowały się właśnie nazwiska osób, których deklaracje przyznania obserwujemy w mediach. Po drugie zgłoszenie zostało dokonane 28 grudnia, czyli w przeddzień ogłoszenia listy wyjątkowych sytuacji (lista NFZ została podana ok. południa 29 grudnia), które pozwalają na wyszczepienie osób spoza wąskiej grupy personelu medycznego i niemedycznego zatrudnionego w szpitalu (chodziło o rodziny medyków). 

Zatem nie była to sytuacja nagła, ale zaplanowana. Poza tym na liście osób uprawnionych do szczepienia w UCK WUM znajduje się ok. 10 tys. nazwisk, a zatem nie było tak, że celebryci skorzystali ze szczepienia wobec braku chętnych, którzy chcieliby się zaszczepić.   

Minister zdrowia mówił, że jest zbulwersowany zachowaniem nie tylko organizatora szczepień poza kolejnością, ale również osób, które publicznie deklarowały, iż są zaskoczone tym, że ich szczepienie odbyło się poza kolejnością. Niedzielski podkreślił, że dyskusje na temat kolejności szczepień prowadzone były już od ponad miesiąca i wydaje się, że dla wszystkich było oczywiste, że najpierw będzie zaszczepiona grupa "0", czyli osób najbardziej narażonych na kontakt z koronawirusem i niosących na sobie ciężar walki z pandemią.

Stwierdzone tylko w pierwszym dniu kontroli nieprawidłowości są podstawą do nałożenia kary w wysokości powyżej 250 tys. zł; to minimalna kara, z jaką musi liczyć się Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM.