Dlaczego dentyści zadają pytania leczonym pacjentom?

ms
29-12-2020, 12:03
Dobrze wychowany pacjent podczas leczenia stomatologicznego - na zadane pytanie - co najwyżej może wydać z siebie coś w rodzaju „mchahhu”. Dlaczego zatem dentyści w ogóle próbują rozmawiać z osobą umiejscowioną na fotelu stomatologicznym?

Pacjent czuje się niesamowicie bezbronny, kiedy okutany fartuchami z fizeliny, leży na plecach z szeroko otwartymi ustami i z umiejscowionymi między zębami ssakiem, wacikami i … palcami dentysty.

Dlaczego w takich okolicznościach tak wielu dentystów chce z pacjentami porozmawiać, skoro i tak nie usłyszy jakiejkolwiek sensownej odpowiedzi?

Stomatolodzy udzielili wyjaśnień uczestnicząc w anonimowej ankiecie internetowej. Oto najczęściej udzielone wyjaśnienia:
- Rozmawiamy z pacjentami, aby odwrócić ich uwagę od faktu, że znajdują się w niewygodnej i wrażliwej pozycji, ale staramy się zadawać tylko pytania, na które można odpowiedzieć „tak” lub „nie”.

- Pacjenci zwykle koncentrują się na tym, co dzieje się w ich ustach, a to nie pomaga im w odprężeniu. Rozmawiam zatem z nimi i zadaję pytania. Od czasu do czasu robię przerwę, aby mogli odpowiedzieć na pytanie, a następnie wracam do pracy. To odwraca uwagę od zabiegu i pozwala się im uspokoić.

- Stajemy się całkiem nieźli w interpretowaniu tego, co próbują mówić pacjenci z palcami w ustach! Poza tym to jak odpowiadają nas rozśmiesza!

- Lubimy słyszeć te dziwnie mamrotane odpowiedzi. To moja mała rozrywka podczas wykonywania nudnej, powtarzalnej pracy.

- Moje serce śmieje się z desperackich prób mówienia przez moich pacjentów z ustami pełnymi dziwnych przedmiotów.

- Jesteśmy bardzo samotni, ponieważ pacjenci nieuchronnie przez większość czasu muszą być cicho. Musimy więc po prostu z nimi rozmawiać, aby lepiej ich poznać i rozpoznać ich zachowania w trakcie leczenia stomatologicznego.

- Czasami robię to, gdy muszę odwrócić uwagę pacjenta; potem próbują wymamrotać odpowiedź, a osoba jest sfrustrowana zniekształconym dźwiękiem, który się wydobywa. Ale jednocześnie zapominają, co robiłam dziesięciu sekund temu. To sprawia, że ​​wizyta jest trochę łatwiejsza, ponieważ osoba będzie pamiętać, że jestem manekinem, który dużo mówi, a nie manekinem, który ją krzywdzi.

- Fajnie jest patrzeć, jak ludzie mają problem z odpowiedzią na proste pytanie, takie jak: dobra pogoda dzisiaj, prawda?

- Rozmowa ma zapobiec ugryzieniu nas. Kiedy prowadzimy dialog, pacjent nie skupia się na leczeniu, na tym co robimy rękami, więc jest mniej prawdopodobne, że niespodziewanie zareaguje podczas operowania przeze mnie wiertłem.

- Robimy to po to, aby pacjenci zachowali spokój, a wizyta wydawała się krótsza niż jest w rzeczywistości.

- To zależy od sytuacji. Niektórym może się to nie podobać, kiedy mówimy, ale w przypadku innych pacjentów może to być pewna forma uspokojenia. Milczący dentyści mogą powodować dyskomfort. Zawsze uważałem, że dentyści powinni przejść kursy z zakresu psychologii przed rozpoczęciem leczenia stomatologicznego.