Koronawirus: dlaczego wprowadza się kolejne obostrzenia

PAP/ms
18-12-2020, 13:36
Za łamanie obostrzeń, związanych z epidemią, obowiązują nadal te same kary – powiedział rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Te kary w przypadku osób indywidualnych to w odniesieniu do policji mandat 500 zł. Kary w przypadku inspekcji sanitarnej do 30 tys. zł - wyliczył.

- W karach nic się nie zmienia. Nadal działa policja, nadal działa główny inspektor sanitarny, stacje epidemiologiczno-sanitarne. Te kary w przypadku osób indywidualnych to w odniesieniu do policji mandat 500 zł. Kary w przypadku inspekcji sanitarnej do 30 tys. zł - wyliczył.

Przypomniał, że osoby, które będą powracać do kraju autobusami, czarterami, pociągami, czyli transportem zbiorowym, będą objęte kwarantanną. Zwolnieni z kwarantanny są wszyscy podróżujący w samochodach do 9 osób - powiedział.

Andrusiewicz stwierdził, że w sylwestra obowiązuje zakaz wychodzenia z domów od 19.00 do 6.00.

- Nie przewidujemy korzystania z wystrzałowego sylwestra, fajerwerków. Natomiast, jeśli zrobimy to na własnym balkonie czy podwórku, to mamy do tego pełne prawo, jednak w przestrzeni publicznej ograniczamy naszą aktywność - powiedział.

Dodał, żeby nie banalizować też przekazu dotyczącego obostrzeń w kwestii przemieszczania się, na przykład pytając, czy można będzie wyjść z psem w tym czasie. - Przyjmijmy, że jest jakaś logika i zdrowy rozsądek - zaznaczył.

Pytany o to, dlaczego są takie obawy dotyczące sylwestra, a nie spotkań świątecznych i wprowadzania dodatkowych obostrzeń już po 28 grudnia, a nie wcześniej, stwierdził, że chodzi o to, by do tych nowych ograniczeń się przygotować.

- Przede wszystkim wprowadzamy obostrzenia z długim horyzontem czasowym, by każdy mógł się do tych obostrzeń przygotować, chociażby biznes prowadzący własną działalność gospodarczą. Nie chcemy w Polsce zamykać niczego z dnia na dzień (...) Tutaj informujemy z wyprzedzeniem - powiedział.

- Co do samych świąt, pamiętajmy, że one jednak się trochę różnią od sylwestra i od ferii. Święta spędzamy w ograniczonym gronie osób. Musimy przyjąć, że sylwester spędzany w dużych grupach osób jest niemożliwy w Polsce - powiedział.

Klaudia Torchała