Ciemna noc nad nocną opieką stomatologiczną

ms
18-12-2020, 10:11
Fakt, że Centrum Medyczne Ikar wypowiedziało od grudnia 2020 r. umowę na świadczenie usług doraźnej pomocy stomatologicznej w Bydgoszczy stał się przyczyną irytacji mieszkańców tego miasta. Ich wypowiedzi świadczą o całkowitym niezrozumieniu uwarunkowań w jakich jest realizowane leczenie stomatologiczne na NFZ.

Radio PiK przeprowadziło sondę wśród mieszkańców Bydgoszczy na temat sytuacji jaka powstała po rezygnacji przez Centrum Medyczne Ikar z realizacji usług doraźnej pomocy stomatologicznej. Opinie Bydgoszczan dowodzą tego, że nie wiedzą oni nic o zasadach funkcjonowania opieki stomatologicznej na NFZ.

Wypowiadające się osoby, nie mając pojęcia o pracy lekarzy dentystów, krzywdzą ich swoimi irracjonalnymi osądami. Padające słowa powinni skłonić do działania wszystkich, którym zależy na przedstawieniu realnych uwarunkowań realizowania doraźnej pomocy stomatologicznej. Niestety przebieg audycji radiowej tylko utrwalił uprzedzenia i pretensje.

W Bydgoszczy nie ma już doraźnej pomocy stomatologicznej, wcześniej takie świadczenia zniknęły z Torunia. W przeszłości w woj. kujawsko – pomorskim było sześć placówek przyjmujących pacjentów nocą i w święta. Teraz są tylko dwie – w Ciechocinku i Inowrocławiu (Grudziądz przyjmuje tylko zakażonych koronawirusem).

OW NFZ w Bydgoszczy informuje, że oferuje jedne z najwyższych stawek w kraju za dyżur od 19.00 do 7.00 (800 zł), a mimo to nie ma chętnych, aby podpisać kontrakt z płatnikiem. Fundusz organizuje kolejne konkursy, z których niewiele wynika. Najbliższy ma być przeprowadzony na początku 2021 r. Stawka z pewnością zostanie utrzymana.

Jak takie oświadczenia komentują słuchacze radia PiK?

- 800 zł? Szybko policzyłem, że to wychodzi ponad 60 zł za godzinę. No ludzie to co ma powiedzieć górnik pracujący pod ziemią?! Dentysta siedzi w domu w papuciach i przyjmie jednego, dwóch pacjentów i dostanie 800zł?!  No ludzie!

- Nie ma chętnych? Dentyści tylko za forsą gonią, pacjent nie obchodzi ich w ogóle. Kończą studia i od razu tylko prywatnie leczą. Tak może być w USA, gdzie za studia płacić muszą sami, ale w Polsce?! Niech odpracują te lata na NFZ. My płacimy za nich dwa razy, raz opłacając im studia, dwa płacąc za usługi prywatnie.

- 800 zł za mało? Co jeszcze tacy dentyści będą chcieli może ze złota narzędzia?!

Nieśmiało zabrzmiał głos lekarki, pracującej w ramach doraźnej pomocy medycznej, która próbowała przekonywać, że przez wiele osób taka forma realizacji świadczeń wykorzystywana jest do planowanego leczenia. Nie mają czasu udać się do stomatologa w trakcie dnia, żądają restytucji uzębienia w trakcie nocnego dyżuru. W poczekalni tworzą się kolejki pacjentów, którzy nie powinni korzystać z tej formy pomocy medycznej chociażby z tego względu, że ich problemy stomatologiczne są wynikiem wielomiesięcznych zaniedbań, a nie zdarzenia losowego.

W trakcie audycji nie wybrzmiała teza, że kwota 800 zł to nie są pieniądze chowane do kieszeni przez lekarza dentysty. Taka kwota ma pokryć wszystkie koszty realizowanych usług, a są one niebagatelne. Chodzi o zużywane drogie materiały jednorazowe, o drogie środki ochrony indywidualnej, o zużywające się narzędzia, o koszty sterylizacji, wywozu odpadów, o opłaty za media, o czynsz, o pensje dla załogi, w skład której często wchodzi nie tylko asystentka stomatologiczna, rejestratorka, ale pracownik ochrony, bo nocą praca często wiąże się z ryzykiem leczenia pacjenta pod różnym wpływem…

Szybkie podliczenie kosztów wskazuje, że całonocna praca lekarza dentysty przynosi zysk w kwocie nie kilkuset a kilkudziesięciu złotych. Mało kto chce zdecydować się na takie warunki świadczenia usług. Tymczasem propozycja podniesienia ryczałtu, skoro za 800 zł nie ma chętnych do realizowania kontraktu, spotkała się z oburzeniem słuchaczy radia PiK.

Zdecydowanie coś w przekazie, który trafia do pacjentów, trzeba zmienić, bo żyją w wykreowanym przez siebie świecie.