Pacjent domagał się za tzw. rozwiercenie zęba15 tys. zł zadośćuczynienia

en
17-11-2020, 11:30
Pacjent osadzony w więzieniu, skarży dentystkę, za rzekomy uszczerbek na zdrowiu, będący skutkiem jej błędu.

Pacjent domagał się od dentystki:
zadośćuczynienia w kwocie 15 tys. złotych oraz opublikowania w gazecie oświadczenia o treści „Ja .... lekarz stomatolog,  12 listopada 2013 r. podczas leczenia popełniłam błąd w sztuce lekarskiej wskutek swoich zaniedbań, przez nadmierne borowanie zniszczyłam bezpowrotnie ząb 11, żeby uniknąć odpowiedzialności podawałam nieprawdę o jego 80 proc. zniszczeniu przed podjęciem nieprawidłowego leczenia.

W uzasadnieniu pozwu mężczyzna podał, że w wyniku wadliwego leczenia stracił ząb nr 11, który był zdrowy. Jedynym problemem był obrzęk i ropa, która się wokół niego zbierała. 

Dentystka podczas pierwszej wizyty zaleciła płyn do płukania jamy ustnej, a przy drugiej rozwierciła ząb wbrew woli powoda nazywając to „otwarciem zęba”. Następnie przy kolejnej wizycie ząb zaplombowała pomimo tego, że w dalszym ciągu utrzymywał się obrzęk i obecna była ropa. Przy następnej wizycie ponownie rozwierciła ząb, nie zaleciła żadnych leków czy płukania, po czym tego samego dnia wieczorem ząb złamał się. W dalszej kolejności dentystka skierowała pacjenta do chirurga szczękowego. W opinii pacjenta lekarka popełniła błąd w sztuce lekarskiej wskutek swoich zaniedbań, poprzez nadmierne "borowanie", co skończyło się utratą zęba i trwałym uszczerbkiem na zdrowiu.

Dentystka dowodziła, że: 
roszczenie pacjenta jest całkowicie nieuzasadnione. Jako lekarz stomatolog w Zakładzie Karnym leczyła pacjenta zgodnie ze stanem aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi  środkami i metodami. Tyle że skuteczność leczenia pacjentów uwarunkowana jest okolicznościami niezależnymi od lekarza, np. zaawansowaniem choroby, chorobami współistniejącymi, stanem zdrowia, podatnością na powikłania czy też standardowym ryzykiem wpisanym w przebieg każdego zabiegu.

W ocenie dentystki złamanie zęba nr 11 nie było skutkiem wadliwego wykonanego przez nią zabiegu, ponieważ stan tego zęba był na tyle zły, że kwalifikował się do usunięcia (ząb był martwy oraz występowały rozległe ubytki próchnicowe obejmujące obydwa brzegi sieczne).

Dolegliwości wskazywane przez pacjenta oraz zdiagnozowanie zmiany nad zębem nr 11 uzasadniały podjęcie leczenia, w tym rozwiercenie zęba. Powód nie zgłaszał żadnych przeciwwskazań, ani nie informował też o zespole Sludera (zaś sam zespół nie jest przeciwwskazaniem do leczenia kanałowego zębów i nie ma związku z zaawansowaniem choroby próchniczej zębów).

Pozwana zakwestionowała również to, że leczenie odbyło się bez zgody mężczyzny i wbrew jego sprzeciwowi. 

Sąd Okręgowy oddalił powództwo po następujących ustaleniach:
Pacjent (44-letni) odbywa karę dożywotniego pozbawienia wolności od marca 2000 r. Od kilkunastu lat cierpi na tzw. zespół Sludera. Jest to nerwoból zwoju skrzydłowo-podniebiennego, który znajduje się w dole skrzydłowo-podniebiennym, bezpośrednio za tylną ścianą zatoki szczękowej. Towarzyszy mu dokuczliwy ból, który lokalizuje się na dnie jamy ustnej i promieniuje do oczodołów, zębów, szczęki, uszu. 

Dokumentacja medyczna powoda wskazuje, że początkowo był on konsultowany przez chirurga szczękowego, który odnotował, że pacjent cierpi na zespół Sludera, ale brak jest dokumentacji medycznej w tym zakresie. Wynika też z niej, że ząb nr 11 był martwy. 19 kwietnia 2013 r. odnotowano, że nie wymaga leczenia chirurgicznego, a jedynie zachowawczego. Początek leczenia endodontycznego zęba 11 nie jest znany. Jednak po leczeniu kanałowym stał się kruchy, ponadto rozległość wypełnienia (ok. 80 proc.) zwiększała ryzyko złamania korony tego zęba.

Pacjent zgłosił się do stomatologa w październiku 2013 r. skarżąc się na ból zęba nr 11 i wyciek wydzieliny. Celem ustalenia przyczyny bólu (podejrzenie zapalenia miazgi) i udzielenia pomocy otwarto koronę zęba. W dalszym etapie kanał zęba został przemyty i odkażony. Pozostawiono otwartą komorę zęba celem odbarczenia i kontroli czy nie będzie się działo coś niepokojącego. Przygotowano ząb pod wypełnienie ostateczne.

Kolejna konsultacja lekarska odbyła się 31 października, podczas której stwierdzono obrzęk wargi - zlecono Calcium oraz Alermed.

Na początku listopada  2013 r. pacjent narzekał, że od kilku lat odczuwa bóle dziąseł w okolicy samych zębów po stronie prawej. Jednak w badaniu nie stwierdzono widocznych zmian. Tego samego dnia powoda skierowano na konsultację stomatologiczną, gdzie pozwana dentystka dokonała częściowego otwarcia zęba 11 (ekstrakcja kanału, przemycie, wypełnienie kanału pastą endometazową plus wypełnienie ostateczne,  - nie stwierdziła obrzęku okolicy zęba 11).

Po tej wizycie pacjent złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w postaci znęcania się poprzez odmowę leczenia. Tyle że prokurator odmówił wszczęcia dochodzenia wobec braku ustawowych znamion czynu zabronionego. 

W listopadzie 2013 r. leczenie martwego zęba 11 było kontynuowane. Stomatolog powtórnie rozpoczęła leczenie endodontyczne, wyjaśniając pacjentowi, że jest to ryzykowne ze względu na stan zęba. Tego samego dnia wieczorem ząb 11 ułamał się w trakcie posiłku. W kolejnym piśmie pacjent złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w postaci znęcania się nad osobą pozbawioną wolności oraz doprowadzenie do pogorszenia zdrowia.

W końcu 29 listopada 2013 r. odnotowano w dokumentacji medycznej: w jamie ustnej pacjenta jest wygórowanie 2-3 cm w okolicy podnosowej, twarde, ząb 11 zgorzel (odczyn okostnowy nad zębem 11 klinicznie sugerował torbiel, ale cech torbieli nie stwierdzono). Po konsultacji u chirurga szczękowego oraz  internisty wykonano ekstrakcję korzenia zęba 11 nastąpiła w styczniu 2014 r.

Na podstawie opinii biegłego lekarza stomatologa Sąd Okręgowy ustalił, że bezpośrednią przyczyną usunięcia zęba nr 11 była zgorzel z powikłaniami (torbiel nad szczytem zęba). Natomiast powodem złamania korony zęba był sam proces chorobowy - zbyt cienka warstwa szkliwa. Powtórna trepanacja (rozwiercenie zęba) miała na celu poszerzenie ujścia kanału zęba dla szybszego usunięcia gazów i wydzieliny z torbieli nazębnej (aby uzyskać szybkie zmniejszenie dolegliwości bólowych). Również płukanie naparem szałwii, który działa przeciwzapalnie i przeciwobrzękowo, przynosi w takich stanach szybką ulgę.

Prowadzone przez pozwaną leczenie, mające na celu odbarczenie zgorzeli, było jak najbardziej celowe i prawidłowe oraz zgodne ze sztuką lekarską. Usunięcie zęba mieściło się w ramach ryzyka związanego z podjętym leczeniem i jest jednym z najczęstszych następstw zgorzeli i torbieli trzyzębnej.

Powód straciłby ząb nr 11 i tak w wyniku samego procesu chorobowego. Leczenie prowadzone przez pozwaną dawało szansę wyleczenia powoda. Inną metodą jest resekcja zmian około szczytowych korzeni zębowych, do której kwalifikuje (i przeprowadza) chirurg szczękowy. Powód był konsultowany u chirurga szczękowego i skoro nie podjął on takiej decyzji, to znaczy, że nie była ona zasadna. Pośrednio świadczy to o tym, że ząb nie nadawał się już do uratowania. W takiej sytuacji, pacjent nie doznał trwałego ani długotrwałego uszczerbku na zdrowiu w wyniku działań dentystki. Leczenie zgorzeli zęba zawsze łączy się z ryzykiem i nie może być objęte zapewnieniem o 100 proc. skuteczności. Leczenie było prowadzone prawidłowo, a powikłania do jakich doszło, były wynikiem wielu czynników, w tym choćby brakiem właściwej higieny jamy ustnej u powoda.

 Sąd Okręgowy uznał, że roszczenie pacjenta jest nieuzasadnione, zaś Sąd Apelacyjny do którego zwrócił się mężczyzna, oddalił jego apelację, przyjmując ustalenia Sądu Okręgowego za własne.  

Sygn. akt V ACa 788/16