Pacjent i nieprzyjemny i trudny podczas zabiegu higienizacji

kan
10-11-2020, 11:33
Niekiedy wykonanie zabiegu higienizacyjnego może być nie lada wyzwaniem. Trzeba wyzwolić całe pokłady cierpliwości i wyrozumiałości, czyli być perfekcyjnie profesjonalną.

Przychodzi pacjent, który zanim jeszcze umości się w fotelu, oznajmia, że właśnie zjadł lunch, ale nie przykładał się do wyszczotkowania zębów, bo miał w planach profesjonalne czyszczenie, zagaja niby dowcipnie.

Zupełnie niepotrzebne ci te informacje, bo resztki sałatki z tuńczyka i chleba tkwią w każdej przestrzeni międzyzębowej. Na domiar złego szybko okazuje się, że mężczyzna ma nadwrażliwe zęby. Jego język podąża za instrumentem stomatologicznym, gdziekolwiek się on w danej chwili znajduje.

Pacjent ma 31 zębów, a do jego trzecich trzonowców dostęp jest niezwykle trudny. Język i gęsta ślina zatykają ujście ślinociągu, sprawiając że staje się prawie bezużyteczny.

Jak sobie radzić?  W takiej sytuacji dobrze zacząć zabieg higienizacyjny od dolnego prawego kwadrantu. Nie przypadkiem. Dla praworęcznej higienistki, to jest to najlepiej dostępny rejon jamy ustnej. Po drugie, najczęściej względnie mniej kamienia gromadzi się na dolnych przedtrzonowcach i trzonowcach. Zabieg delikatnie wykonywany sprawi, że pacjent się rozluźni.  Na początku pracy lepiej unikać dotykanie miejsc, zmienionych przez proces recesji dziąseł,  bo te są zwykle najwrażliwsze. Jeśli higienistka operuje tam, gdzie nie ma nadwrażliwości, pacjent nabiera zaufania, przestaje się bać nieprzyjemnych doznań i przestaje przeszkadzać spinając usta i wodząc językiem za instrumentem.

Poza tym należy skalerem ultradźwiękowym (są pacjenci, którzy źle na niego reagują), na początku pracować jak najdelikatniej , stopniowo zwiększając nacisk. Dzięki temu pacjent mniej reaguje na doznania w trakcie zdejmowania kamienia. Warto często pytać takiego nerwowego pacjenta jak się czuje, starając się nadać głosowi wyjątkowo ciepły, zaangażowany ton. Okazanie troski, zawsze pomaga.

Więcej: Dentistryiq.com