Więzień podaje dentystkę do sądu

en
28-10-2020, 14:27
Więzień domagał się zadośćuczynienia w kwocie 30 tys. zł za rzekome nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa przez dentystkę oraz błędnie wykonane leczenie zęba.

Więzień podał do sądu dentystkę, która leczyła go jakoby nie zmieniając rękawiczek ochronnych i nie dezynfekując sprzętu dentystycznego. Poza tym po zakończonym zabiegu nie otrzymywał kubka z wodą dla przepłukania jamy ustnej, co powodowało dodatkowy dyskomfort. Jednak dużo poważniejszy zarzut stanowił argument, że w wyniku wadliwego leczenia stracił niemalże zdrowy ząb, który początkowo wymagał jedynie zabiegu wypełnienia niewielkiego ubytku.

Dentystka broniła się twierdząc, że roszczenie pacjenta jest nieuzasadnione. Mężczyzna wyraził zgodę na proponowane leczenie i został poinformowany, że leczenie jest na tyle ryzykowne, że może zakończyć się ekstrakcją zęba. Ponadto podkreśliła, że powód zgłosił się do niej z bólem poza wyznaczonym harmonogramem przyjęć, co oznaczało, że ubytek zęba był znaczny. Wyleczenie zęba nie było możliwe wyleczenie go podczas jednorazowej wizyty. Wbrew oskarżeniom o brak higieny, mężczyzna nie został zarażony jakimkolwiek wirusem czy bakterią, zaś sam gabinet stomatologiczny prowadzony jest według najnowszych procedur antyseptycznych oraz okresowo kontrolowany przez sanepid i indywidualne testy. Do zabiegów stosowane są rękawice jednorazowego użytku oraz sterylne narzędzia.

 Sąd Okręgowy oddalił powództwo, zasądził od powoda na rzecz interwenienta ubocznego kwotę 2 977 zł tytułem kosztów procesu oraz przyznał od Skarbu Państwa na rzecz  jego adwokata kwotę 3 394,80 zł tytułem kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej powodowi z urzędu.

Sąd Okręgowy ustalił:

Pacjent miał wyznaczone dwie wizyty stomatologiczne we wrześniu 2013 r. oraz październiku 2013 r., ale stawił się u lekarza dentysty. Pojawił się dopiero w listopadzie 2013 r., podczas wizyty był leczony ząb nr 25 - opracowano ubytek i zaaplikowano wypełnienie ostateczne. Mężczyzna wyraził wówczas zgodę na leczenie. Po paru dniach został ponownie przyjęty, gdyż dokuczał mu ból zęba nr 26. Dentystka stwierdziła, że ząb ten, z powodu wystąpienia zapalenia miazgi, nadawał się jedynie do leczenia endodontycznego. Ząb nie tylko był  bardzo zniszczony, ale też zaniepokoił ją nieprzyjemny zapach z ust pacjenta. W trakcie wizyty mężczyzna został pouczony o sposobie leczenia oraz o tym, że leczenie jest ryzykowne i mimo podjętych działań może być konieczne dokonanie ekstrakcji zęba. Pacjent wyraził zgodę na zaproponowane leczenie i potwierdził to podpisem w dokumentacji medycznej.

Podczas kilku kolejnych wizyt dokonano amputacji i ekstyrpacji, opracowania ubytku. Dentystka wypełniła kanały wykonała końcowe wypełnienie. Na tym leczenie zęba nr 26 się zakończyło.

Jednak z powodu problemów z zębem nr 26 pacjent stawił się u innego lekarza dentysty w grudniu 2014 r. Nastąpiła utrata ostatniej warstwy wypełnienia i stomatolog zaaplikował nowe wypełnienie stałe.

 Sąd nie dał wiary w zakresie uchybień, których, zdaniem pacjenta, dopuściła się pozwana stomatolog, gdyż uznał je sprzeczne z pozostałym materiałem dowodowym. Choć pacjent twierdził, że stawił się u dentystki z powodu niewielkiego bólu zęba podczas picia zimnych napojów, a stomatolog rozwierciła zęba drastycznie powiększając ubytek, to Sąd uznał zeznania pozwanej lekarki, że przy leczeniu kanałowym konieczne jest rozwiercenie zęba i poszerzenie w ten sposób pola widzenia, aby dokładnie określić stopień uszkodzenia zęba wewnątrz. Ponadto jak wynika bezpośrednio z dokumentacji medycznej, mężczyzna stawił się u w gabinecie poza ustalonym grafikiem przyjęć, co wskazuje jednoznacznie na to, że dolegliwości bólowe musiały być znacznie większe, niż to przedstawił w swoich zeznaniach.

W tych okolicznościach Sąd Okręgowy uznał żądanie pozwu za niezasadne i że nie  doszło do naruszenia dóbr osobistych więźnia w postaci prawa do ochrony zdrowia. To zaś, że podczas żadnej z wizyt nie otrzymał wody do przepłukania ust, wynika z faktu, że jest to podyktowane względami bezpieczeństwa i obawą o możliwość dopuszczenia się przez osadzonego niekontrolowanych negatywnych zachowań. 

Lekarz nie może ponosić odpowiedzialności odszkodowawczej za każde powikłanie występujące w toku leczenia pacjenta, a winy dentystki za powstanie szkody (art. 415 kc),  w niniejszym postępowaniu nie została wykazana. Sąd Okręgowy doszedł do wniosku, że leczenie zęba nr 26 było zgodne z aktualną wiedzą medyczną, dostępnymi metodami i środkami leczenia, a także z zasadami etyki zawodowej i należytą starannością. 

Pacjent odwołał się od wyroku do Sądu Apelacyjnego. Jednak ten uznał jego apelację za niezasadną i jako taką - oddalił.

Sygn. akt V ACa 284/16