RPP o niewłaściwej opiece po zabiegu stomatologicznym

ms
12-10-2020, 07:53
Sprawa ośmiolatki z Brzegu, która po zabiegu stomatologicznego, nie mogła otrzymać antybiotyku, angażuje coraz więcej instytucji i zatacza coraz szersze kręgi. W tej kwestii swoje stanowisko przedstawił Rzecznik Praw Pacjenta.

Rzecznik Praw Pacjenta tak ocenił całą sytuację:
Z wyjaśnień szpitala oraz informacji przekazach przez skarżącą nie wynika, aby lekarz wskazała rodzicom na konieczność stawienia się córki w szpitalu. Tymczasem na tę kwestię powołuje się podmiot leczniczy (…) Dodatkowo zauważyć należy, że świadczenia w ramach NPL mogą być udzielne w warunkach ambulatoryjnych, w domu pacjenta (w przypadkach medycznie uzasadnionych), telefonicznie. Możliwość taka wskazana jest nawet na stronie internetowej podmiotu leczniczego. Gdyby lekarz udzieliła świadczeń z należytą starannością, mogłaby nawet zdecydować się na wizytę w miejscu zamieszkania pacjentki. Sytuacja była tym bardziej pilna, że pacjentka jest dzieckiem, cała sytuacja miała miejsce w piątek późnym wieczorem, a jak wiadomo jest to czas, gdy dostępność do lekarza jest nieco bardziej utrudniona, niż w dni powszednie.

Za faktem niestaranności świadczy też fakt, iż z wizyty rodziców dziecka nie wytworzono żadnej dokumentacji (…) W wyniku analizy całego zgromadzonego materiału wyraźnie widać, że w sprawie doszło do konfliktu dorosłych, w których konsekwencje poniosło dziecko. Mając na uwadze powyższe, Rzecznik Praw Pacjenta stwierdza naruszenie prawa pacjenta małoletniej do świadczeń zdrowotnych, o którym mowa w art. 8 ustawy przez podmiot leczniczy.

Dyrektor Brzeskiego Centrum Medycznego Kamil Dybizbański nie zgadza się z orzeczeniem Rzecznika Praw Pacjenta i będzie się od niego odwoływał.

Sprawę skierowano do brzeskiego starostwa i NFZ.

Historię walki o receptę na antybiotyk dla ośmiolatki z Brzegu, która przeszła zabieg stomatologiczny, wzbudziła co najmniej konsternację. Interweniowała nawet policja.

Sprawę opisywaliśmy za portalem brzeg24.pl w czerwcu. Ośmioletnia dziewczynka przeszła zabieg stomatologiczny. Dentysta poinformował, że w obliczu powikłań należy udać się do lekarza dyżurującego po receptę na antybiotyk. Powikłania - w postaci opuchlizny i gorączki - niestety pojawiły się.

W nocy ojciec dziewczynki udał się do dyżurującego medyka po receptę. Lekarka - według relacji rodzica - odmówiła wystawienia recepty, komentując  całą sytuację, że jedyne, co wie o zębach, to ile dziecko ich ma.

Próbę uzyskania recepty ponowiła matka dziecka. I tym razem lekarka stwierdziła, że żadnej recepty nie wypisze, utrzymując iż receptę powinien wypisać lekarz, który rozpoczął leczenie.

- Połączyłam się telefonicznie ze stomatologiem, który poprosił o wypisanie leku, ale pani doktor była nieugięta – relacjonuje matka.

Ostatecznie lekarka wyszła z gabinetu i zamknęła się w pokoju odpoczynku. Gdy matka zaczęła pukać do drzwi, lekarka zadzwoniła na policję i zgłosiła czynną napaść.

Policja potwierdza taką interwencję. W sprawę zaangażowany został pracownik NFZ, który potwierdził prawo matki do uzyskania recepty.

Takie zalecenie lekarka zlekceważyła twierdząc, że nie będzie brała odpowiedzialności za leczenie. Odesłała kobietę na dyżur stomatologiczny informując, że najbliższy znajduje się we Wrocławiu lub Głogówku.