Polska dentystka na Maderze

kan
20-07-2020, 08:00
W Portugalii dentystka, która mówi, że ma takie samo wykształcenie i doświadczenie, co portugalscy lekarze, nie wzbudza  zaufania. To jest ta pierwsza bariera, którą musisz tu pokonać, mówi w rozmowie z portalem Bankier.pl lek. stom. Marta Bik-Tavares.

Lek. stom. Marta Bik-Tavares studiowała stomatologię na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi. Pracę zawodową zaczęła na Maderze dopiero po skończeniu stażu w Polsce, chociaż już na IV roku studiów wyjechała do Portugalii na Erasmusa, żeby nawiązać pierwsze kontakty zawodowe. Kończyła jednak studia w Polsce, bo było to prostsze niż pokonywanie systemowych różnic w programach nauczania pomiędzy obydwoma krajami. 

Jak przyznaje, przeprowadzka na Maderę była trudną decyzją i na podstawie dotychczasowych doświadczeń uważa, że dentystom w Polsce stosunkowo dobrze się żyje - jest dużo pracy, Polacy chcą leczyć zęby, interesuje ich estetyka itd. Pracę można znaleźć bez większego problemu. Tymczasem Portugalia to mały kraj, w którym jest stosunkowo dużo dentystów i gabinetów, w związku z czym zarobki nie są tak korzystne jak w Polsce. - Zarabiam tutaj mniej więcej tyle, ile w Polsce zaraz po studiach. Żadne kokosy. Portugalia nie jest jakimś rajem dla młodych lekarzy. Myślę, że moi rówieśnicy, będący dziś jak ja, 4-5 lat po stażu, zarabiają w Polsce więcej, przy takiej samej liczbie godzin. Przy czym trzeba zaznaczyć, że nie pracuję jakoś szalenie dużo - mówi dentystka.

Musiała zaakceptować, że nigdy nie będzie mówiła po portugalsku tak, jak Portugalczycy. Mimo że posługuje się tym językiem biegle, ma bardzo silny akcent polski. I zawsze będzie wiadomo, że nie jest Portugalką. Tymczasem zaufanie pacjenta do lekarza, szczególnie liczy się w zawodzie stomatologa. Zatem podczas pierwszych wizyt musi się podwójnie starać, by przekonać do siebie pacjenta.

Marta Bik-Tavares przyznaje, że gdyby ten sam czas poświęciła na pracę w Polsce, pewnie byłaby na zupełnie innym poziomie umiejętności zawodowych; możliwości finansowych pewnie też. Podkreśla, że musiało upłynąć bardzo dużo czasu zanim "przebiła się" przez mentalną barierę Portugalczyków.

Jednak nie dziwi się młodym lekarzom, którzy rozważają wyjazd z kraju. Teoretycznie praca dla lekarzy jest wszędzie, w Polsce też jest jej dużo – pojawia się tylko pytanie, w imię czego mam pracować tu, a nie gdzie indziej. Wtedy pojawiają się różne argumenty. - Zrobiłam niedawno mały eksperyment i zapytałam moich znajomych lekarzy mieszkających w różnych częściach świata o przyczyny emigracji. Nikt nie podał argumentu „bo chcę zarabiać więcej”, mówi dentystka Bankierowi.pl.

Przyznaje, że emigracja bardzo ją rozwinęła – także zawodowo. Dała szansę na obcowanie z zupełnie innym społeczeństwem, systemem pracy, postrzeganiem relacji lekarz-pacjent, w ogóle - innym stosunkiem do służby zdrowia.

Docenia portugalską organizację czasu pracy. Codziennie ma godzinę, na którą nie zapisuje się pacjentów, żeby spokojnie odpocząć i zjeść obiad, uważa tę zagwarantowaną przerwę za bezcenną, bo to czas wolny, który pozytywnie wpływa na jakość życia.

Docenia wielokulturowość pacjentów. Wydawałoby się, że mieszkając na małej wyspie na środku Atlantyku, będzie leczyć same maderskie zęby, a tymczasem miała już pacjentów z Indii, Nepalu, Ameryki, Australii i z wielu państw Europy. Ta różnorodność jest ciekawa także w wymiarze czysto zawodowym. Podczas studiów uczyła się o anatomicznych różnicach z książek, a teraz ma szansę osobiście się o nich przekonać. Wbrew pozorom nie wszyscy mamy jednakowe zęby - różnią się twardością, kolorem, a nawet długością korzeni.

Pracując na Maderze odkryła też, że można inaczej rozwiązywać różne problemy diagnostyczne i terapeutyczne, niż tak, jak została nauczona w Polsce. I co nie mniej ważne - w Portugalii mimo wszystko bardziej ufa się lekarzom. Nie ma poczucia, że pacjent czyha  na jej błąd. 

Więcej: bankier.pl