Na czym polega leczenie zębów w Zambii

ms
07-07-2020, 06:36
Dentystka Paulina Borkowska, przed powrotem z Wielkiej Brytanii do Polski, na zaproszenie księdza z jednej z brytyjskich parafii pojechała do Zambii leczyć uzębienie tamtejszej ludności mieszkającej w buszu.

- Poznaliśmy księdza w Wielkiej Brytanii, który był misjonarzem w Zambii. Miał szczególną łączność z parafią, do której należeliśmy, gdyż z tej parafii wyruszył 46 lat wcześniej na misję do Afryki. On nas zaprosił. Byliśmy akurat w chwili przed przeprowadzką do Polski, mieliśmy możliwości czasowe, bo zrobiliśmy sobie przerwę między pracą tam i tu. Mogliśmy sobie pozwolić na te 6 tygodni spędzonych w buszu zambijskim – opowiada Paulina Borkowska Tygodnikowi Bydgoskiemu.

- Sprzęt przywieźliśmy ze sobą: kleszcze, znieczulenia, strzykawki, rękawiczki. To wszystko było zakupione z datków ludzi. Bilety kupiliśmy z własnych pieniędzy. Przemieszkaliśmy 6 tygodni w buszu. 350 km od najbliższego miasta. Gabinet składał się z pomieszczenia w klinice postawionej przez szpital z datków. Był tam fotel stomatologiczny pamiętający czasy wojny. Wody bieżącej tam nie było – relacjonuje dentystka.

- Stan uzębienia mieszkańców Zambii jest fatalny. Po pierwsze nie mają dostępu do stomatologa, po drugie zębów nie myją, po trzecie jedzą dużo cukru np. w postaci trzciny cukrowej i jej przetworów. Leczenie sprowadzało się głownie do ekstrakcji. Pacjenci przychodzili z całej okolicy. Co ciekawe przychodzi od godz. 8 do 12. Po dwunastej już nigdy nikt nie przyszedł, ponieważ od 12 jest już sjesta – opowiada Tygodnikowi Bydgoskiemu Paulina Borkowska.

Nie byliśmy tam pierwsi. Byli tam już dentyści. Przylatują tam co pewien czas „latający doktorzy”. Co jakiś czas czyli co trzy lata na przykład.

Rząd Zambii nie interesuje się opieka zdrowotna obywateli jako takiej powszechnej służby zdrowia tam nie ma.