Argumentacja za wyższymi wycenami świadczeń stomatologicznych

ms
02-06-2020, 07:13
Znających uwarunkowania pracy gabinetów stomatologicznych nie trzeba przekonywać o zdecydowanie za niskich wycen świadczeń realizowanych przez dentystów w ramach NFZ. Fundusz jednak nie jest skory do urealnienia stawek. Czy argumentacja posła Roberta Kwiatkowskiego jest w stanie coś zmienić w tej kwestii? Próbować trzeba.

Poseł Robert Kwiatkowski pyta: Czy Ministerstwo Zdrowia planuje działania mające na celu pomoc dla świadczeniodawców usług stomatologicznych, tak aby było to dla nich opłacalne w warunkach realizacji zaleceń sanitarnych wynikających z walki z pandemią koronawirusa?

Dość ogólne pytanie poprzedza bardzo szczegółowa argumentacja. Trzeba mieć nadzieję, że inicjatywa poselska coś zmieni. Tak samo jak trzeba mieć świadomość , że plany wzrostu wycen anonsowane były już przez NFZ, ale od ponad dwóch miesięcy pozostają tylko planami.

Poseł Robert Kwiatkowski argumentuje:
Środowisko stomatologiczne zgłasza postulat urealnienia otrzymywanego przez stomatologów wynagrodzenia za świadczone usługi. W szczególności proponują wprowadzenie mnożnika dla punktów, którymi są wyceniane poszczególne procedury (np. dewitalizacja zęba - 12 punktów dotychczas, propozycja zwiększenia x 3 = 36 punktów). Rozwiązanie to nie zwiększałoby kosztów ponoszonych przez NFZ (górna granica wykupionych u stomatologów punktów jest określona w umowie na cały rok), a dawałoby możliwość zbilansowania wydatków w aktualnej sytuacji.

Swoje postulaty środowisko stomatologiczne uzasadnia tym, że w 2019 roku stomatolodzy podpisywali umowy z NFZ w zupełnie innych warunkach ekonomicznych i epidemicznych. Jeszcze wtedy nikt nie wiedział, co oznacza COVID-19 i jakie wywoła konsekwencje.

Dodatkowo warto zauważyć, że już w latach poprzednich przy podpisywaniu kolejnych kontraktów nie uwzględniano współczynnika inflacji oraz podnoszenia sukcesywnie przez rząd kwoty najniższego wynagrodzenia, jak też wynikającego z tego wzrostu składek ZUS. Stomatolodzy sygnalizują też wzrost kosztów dodatkowo nakładanych obowiązków sprawozdawczych itp.

Monopolistyczna pozycja NFZ nie dawała możliwości negocjacji warunków. Jedynym rozwiązaniem wyrażenia dezaprobaty wobec warunków dyktowanych przez NFZ było niepodpisywanie kontraktu, czyli zaprzestanie udzielania świadczeń dla ubezpieczonych pacjentów przez danego stomatologa.

W grudniu 2019 nie podpisało umów ok. 10 proc. świadczeniodawców. Tym samym zmniejszyła się liczba świadczeniodawców, ograniczył się tym samym dostęp obywatela do zagwarantowanych mu praw do leczenia.

Dziś, w dobie pandemii, wprowadzono dodatkowe rygory sanitarne, ograniczono częstotliwość przyjęć, a ceny, zwłaszcza środków ochrony, wzrosły wielokrotnie (paczka rękawic jednorazowych w styczniu - 17 zł, w maju - minimum 60 zł).

W związku z COVID-19 przez tygodnie w ogóle nie była możliwa realizacja świadczeń, np. ze względu na brak dostępu do środków ochrony. Powodowało to, że utrzymanie praktyki stało się szczególnie trudne. Powstały zaległości w realizacji świadczeń, a ich nadrobienie przy wzmożonym reżimie epidemiologicznym w kolejnych miesiącach będzie trudne.

Czas poświęcany na przyjęcie jednego pacjenta będzie znacznie dłuższy. Koszt rekomendowanych przez prezydent PTS prof. Marzenę Dominiak zabezpieczeń ochrony osobistej personelu i pacjenta oszacowano na poziomie 150 - 200 zł (kombinezon, odpowiednie maski, fartuchy ochronne, przyłbice itp.; dodatkowo zabezpieczyć należy również asystę).

Ministerstwo Zdrowia wydało zalecenia ograniczenia przyjęć planowych.

Z uwagi na obostrzenia szacuje się, że dość znacząco zmniejszy się liczba przyjmowanych pacjentów, a ze względów sanitarnych czas obsługi jednego pacjenta będzie wynosił ok. godziny. W okresie między przyjęciami nastąpi dezynfekcja całego gabinetu i poczekalni - najpierw promieniami UV-C, następnie dezynfekcja powierzchni. Wszystko to powoduje, że dostęp do leczenia stomatologicznego znacznie się pogorszył.