Praca dentysty w dobie pandemii

kan
01-06-2020, 09:05
Małgorzata Jaraszek, lek. dent. z Przyjaznej Stomatologii w Pabianicach opowiada, jak jej gabinet radzi sobie z wymogami narzuconymi przez zaostrzone wymogi bezpieczeństwa.

 Jeszcze niedawno, zdarzało się, że pacjent miał umówioną wizytę kontrolną przed epidemią i zadzwonił z prośbą o jej przesunięcie o miesiąc czy dwa. Ale są to sporadyczne przypadki. Teraz sytuacja wraca powoli do normy, a na wizyty zgłaszają się osoby, które potrzebują leczenia stomatologicznego. Po prostu pytają, jak przygotować się do wizyty, by była dla nich bezpieczna, mówi w wywiadzie dla Życia Pabianic dentystka Małgorzata Jaraszek z Pabianic.

Więcej czasu na pacjenta, ale pracuje się trudniej

W samym gabinecie zasady bezpieczeństwa uległy pewnym modyfikacjom. Wizyty umawiane są tak, by pacjenci nie spotykali się w poczekalni. Gabinet stomatologiczny zawsze był miejscem o wysokim reżimie sanitarnym. Teraz niezbędny jest jednorazowy fartuch ochronny, okrycie głowy, podwójne maski, jedna z filtrem ffp3, a na nią druga chirurgiczna oraz dodatkowe okulary ochronne. Niestety oznacza to mniejszy komfort pracy lekarza, bowiem w takim stroju jest cieplej i okulary parują.

Ponadto wszystkie sprzęty, narzędzia i powierzchnie zawsze były każdorazowo dezynfekowane (i sterylizowane). Dodatkowym zaostrzeniem jest np. każdorazowe wietrzenie pomieszczenia i jego dezynfekcja za pomocą lamp bakteriobójczych. 

Jak przypomina pabianicka stomatolog, przez marzec i kwiecień można było udzielać  pomocy jedynie w sytuacjach bólowych i stanach zapalnych. Odgórne zalecenia ograniczyły do minimum używanie narzędzi obrotowych, niezbędnych np. przy zakładaniu opatrunków. Dopiero z czasem określono, jak bezpiecznie nimi pracować. W maju wyszły zalecenia mówiące, że można przyjmować w gabinetach stomatologicznych także stany, które w ocenie lekarza, pozostawione bez zaopatrzenia, grożą pogorszeniem czy powikłaniami. Czyli praktycznie większość przypadków.

Ceny wizyt znowu w dół

Od początku epidemii ceny środków do dezynfekcji, masek, rękawiczek i innych jednorazowych artykułów ochronnych poszły w górę o 100–200, a nawet 300 proc. Doprowadzono do tego, że koszt przygotowania gabinetu do przyjęcia pacjenta znacznie przewyższył cenę wizyty. Pojawił się ogromny problem. W gabinecie Małgorzaty Jaraszek tzw. opłata sanitarna wynosiła 50 zł. Na szczęście ceny artykułów jednorazowych zaczęły się normować. Daleko im jeszcze do tych sprzed epidemii, ale dzięki temu można było się z tej opłaty wycofać. Powinna powstać regulacja zakazująca podwyższania cen jednorazowych środków ochronnych w chwili zagrożenia epidemią, podkreśla w rozmowie z Życiem Pabianic dentystka

Więcej: zyciepabianic.pl