Kryzys w brytyjskiej stomatologii

en
26-05-2020, 08:54
Większość gabinetów stomatologicznych na terenie Anglii zawiesiła działanie, odkąd w ogłoszono tam lockdown i tylko 400 udzielało doraźnej pomocy.

W regionie West Midlands (środkowo-zachodnia Anglia) tylko w kwietniu ponad 10 tys. pacjentów dzwoniło do NHS (brytyjski fundusz zdrowia) zgłaszając potrzebę wizyty u lekarza dentysty. To o 50 proc. więcej nagłych przypadków niż w marcu br. i najwięcej od czerwca 2017 r. (odkąd takie dane są zbierane).

Nadal nie został określony termin, kiedy dentyści mogą wrócić do normalnego trybu pracy. British Dental Association ostrzega, że taki brak rozwiązań pozostawia pacjentów z bólem bez możliwości skorzystania z leczenia. Według danych stowarzyszenia, w tych praktykach które pozostały otwarte przyjmuje się mniej niż 25 proc. liczby pacjentów, którzy umawiali się przed okresem pandemii. A przyczyną jest strach przed zakażeniem się koronawirusem.

Prezes British Dental Association, Mick Armstrong uważa, że bez wsparcia wiele gabinetów nie przetrwa kryzysu.- Nie można zamykać systemu, z którego korzysta 3o mln osób bez jakiegokolwiek rozwiązania zastępującego go. Podczas gdy pozostawieni sami sobie pacjenci nie mają gdzie się leczyć, dentyści przez całe tygodnie czekają w pustych gabinetach na dostawy środków ochrony indywidualnej, mówi prezes BDA.

Wg sondaży dwa na trzy gabinety stomatologiczne mogą w obecnej sytuacji finansowej przetrwać jeszcze ok. trzech miesięcy, a gdy wrócą do przyjmowania pacjentów będą w stanie leczyć znacznie ograniczoną ich liczbę z powodu ograniczeń wymuszonych walką z pandemią. Ważne, by nie dopuszczać do zakażeń, ale nie mniej ważne jest też postawienie stomatologii na nogi, podkreśla Armstrong.