O maseczkach wadliwych cd.

PAP/kan
19-05-2020, 14:07
Maski niespełniające wymogów, które rząd kupił w Chinach, nie trafiły do szpitali jako chroniące przed wirusem; zostały rozdysponowane jako chirurgiczne - poinformował 19 maja minister zdrowia Łukasz Szumowski.

"Gazeta Wyborcza" napisała, że ministerstwo - przepłacając i bez sprawdzenia jakości - kupiło maseczki ochronne za ponad 5 mln zł. Minister zdrowia potwierdził wtedy, że maseczki, o których napisała gazeta, nie spełniają norm i że w związku z tym zażądano "wymiany towaru na adekwatny". Przekazał też, że złożono zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie.

Odnosząc się do tego na konferencji prasowej Szumowski zwrócił uwagę, że cała Europa, nie tylko Polska, została niestety naciągnięta. -Nasze maski z tego transportu nie trafiły do szpitali, ale trudno odpowiadać mi za inne podmioty - powiedział. Przypomniał jednocześnie, że maski niespełniające norm zostały również kupione przez KGHM, WOŚP, Komisję Europejską i inne kraje europejskie. Jak dodał, trudno oszacować straty finansowe, bo ma nadzieję, że prokuratura odzyska te pieniądze.

Na pytanie, co stało się z tymi maseczkami, szef MZ wyjaśnił, że maseczki nieposiadające filtrów FFP, czyli chroniących przed wirusem, zostały rozdysponowane jako chirurgiczne, bo jako takie mogą "bardzo dobrze służyć". Natomiast - podkreślił - nigdy żadna maseczka nie trafiła do medyków jako maseczka FFP, a te pozostałe są, jak rozumiem, już chyba w gestii prokuratury.

- Będę zeznawał w tej sprawie jak najszybciej i chciałbym, żeby była jak najszybciej wyjaśniona, żeby osoby, które doprowadziły do tej znacznej szkody, zostały osądzone przez niezależny sąd - zaznaczył Szumowski. 

Dorota Stelmaszczyk