Szumowski: nie mam sobie nic do zarzucenia w sprawie maseczek

PAP/ms
14-05-2020, 09:53
Nie mam sobie nic do zarzucenia w sprawie zakupionych przez resort maseczek, które nie spełniały norm - powiedział 14 maja minister zdrowia Łukasz Szumowski. Wszystko było transparentne i czyste; niestety zostaliśmy oszukani – dodał.

"Gazeta Wyborcza" napisała 12 maja, że Ministerstwo Zdrowia - przepłacając i bez sprawdzenia jakości - kupiło maseczki ochronne za ponad 5 mln zł. Według "GW", zarobił na tym przyjaciel rodziny Łukasza Szumowskiego; transakcję ułatwił mu brat ministra zdrowia, a finalizował ją wiceminister Janusz Cieszyński. Minister zdrowia 12 maja potwierdził, że maseczki, o których napisała gazeta, nie spełniają norm i że w związku z tym zażądano wymiany towaru na adekwatny. Przekazał też, że złożono zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie.

- Towar nie miał sfałszowanego certyfikatu. Certyfikat mamy. Natomiast one niestety nie spełniają norm. Mamy też inne partie, gdzie są certyfikaty i one nie spełniają norm - wskazał minister w internetowej części rozmowy z RMF FM.

Pytany dlaczego wiceminister Janusz Cieszyński nie złożył zawiadomienia wcześniej i nastąpiło to dopiero po artykule w "GW", Szumowski, stwierdził, że "to nie jest tak". - Toczyły się rozmowy już od dwóch tygodni o zwrocie lub wymianie towaru i po informacji, że tego zwrotu i wymiany nie będzie, złożono zawiadomienie - powiedział.

Na pytanie, czy nie ma sobie nic do zarzucenia, szef resortu zdrowia odparł, że "oczywiście, że nie". - Uważam, że wszystko było transparentne i czyste. Niestety zostaliśmy oszukani. Podobnie jak w paru innych sytuacjach - dodał. 

Katarzyna Lechowicz-Dyl