Koronawirus: stomatolodzy będą musieli poradzić sobie sami. Jak zawsze.

ms
13-05-2020, 07:43
Dr n. med. Dariusz Paluszek, wiceprezes ORL w Warszawie ds. lekarzy dentystów, członek prezydium NRL przeanalizował sytuację lekarzy dentystów w trzecim miesiącu epidemii koronawirusa w Polsce. Podsumowanie - gorzkie, przewidywanie na przyszłość - realne, wskazania - racjonalne. Rzeczowość w tych czasach mile widziana.

Dariusz Paluszek wiceprezes ORL w Warszawie ds. lekarzy dentystów tak opisuje sytuację determinującą pracę lekarzy dentystów w miesięczniku OIL w Warszawie "PULS”. 

Sytuacja wciąż jest trudna, ale musimy pracować i leczyć.

Nie wszyscy lekarze dentyści już pracują. Otwarcie gabinetu jest decyzją indywidualną, na którą składa się wiele czynników. Większość z nas pacjentów przyjmuje. Obowiązują nas w codziennej praktyce zalecenia Ministerstwa Zdrowia dla stomatologii przygotowane na czas epidemii COVID-19. Przybyło nam w związku z tym obowiązków… i kosztów.

Sytuacja epidemiczna nie jest najwłaściwszym momentem, aby mówić o pieniądzach, bo to trudny czas dla całej gospodarki, ale dobrze wiemy, że stomatolodzy będą musieli poradzić sobie sami.
Jak zawsze.

Środków ochrony indywidualnej początkowo brakowało, a gdy pojawiły się na rynku, ich ceny okazały się znacząco wyższe niż do tej pory. Dla małych prywatnych gabinetów to poważne obciążenie. Problemy mają również gabinety działające w ramach kontraktu z NFZ, które są zobligowane przez Fundusz do pomocy chorym w stanach nagłych. NFZ powinien zapewnić im zaopatrzenie w środki ochrony indywidualnej, ale docierają do nas informacje, że tak nie jest.

Wspominałem wielokrotnie, że środki przeznaczone z budżetu NFZ na stomatologię są zbyt małe, nieadekwatne do potrzeb, a gabinety mają problem z utrzymaniem standardu świadczeń na oczekiwanym przez pacjentów i adekwatnym do współczesnych standardów poziomie. 

Musimy organizować pracę własnymi siłami. Liczymy, że w najbliższej przyszłości wrócimy jeżeli nie do stanu normy, to przynajmniej do stanu zagrożenia epidemicznego. W nowej rzeczywistości będziemy potrzebowali nowych wytycznych od MZ – na czas „po epidemii”. Przepisy dotyczące pracy gabinetów stomatologicznych, które obowiązywały wcześniej, rok, dwa lata temu, zostały opracowane przez świetnych fachowców, konsultantów krajowych, epidemiologów, inspektorat sanitarny. Wydaje się, że są wciąż aktualne i po epidemii powinny sprawdzić się w niewiele zmienionej formie. Oczywiście, nikt nie zabroni lekarzowi pracy w masce, ale nie będzie takich obostrzeń sanitarnych jak teraz.

Patrząc w przyszłość, zwracam uwagę, abyśmy nie ulegali niesprawdzonym opiniom, nie starali się sprostać zaleceniom, które nie pochodzą z wiarygodnego źródła. Nie wyposażajmy gabinetów w urządzenia, które nie przydadzą się, gdy skończy się epidemia. Nie róbmy zakupów na zapas, nie ulegajmy zachętom do wprowadzania „niezbędnych w naszej praktyce nowinek”, a unikniemy niepotrzebnych kosztów. Poczekajmy na nowe wytyczne z MZ.

Z doniesień, które docierają do nas z europejskich towarzystw naukowych, wynika, że w wielu krajach gabinety stomatologiczne wracają powoli do działalności w pełnym wymiarze i w reżimie sanitarnym, który w porównaniu z obowiązującym u nas jest lżejszy. Z końcem kwietnia do pracy wracają dentyści w Danii, Norwegii, Szwajcarii. Gabinety te z pewnością zmieniły model przyjmowania pacjentów zgodnie z przepisami własnych ministerstw zdrowia. Mimo iż w Polsce personel medyczny stanowi znaczny odsetek zakażonych koronawirusem, nie ma oficjalnej statystki dotyczącej lekarzy. 

Z pewnością robimy wszystko, aby nasze gabinety były bezpieczne zarówno dla pacjentów, jak i dla personelu

Całość tutaj