Gdy dentysta wraca do pracy

ms
04-05-2020, 14:52
Dentystka Beata Pasoń-Hanczarek opisuje jak wygląda jej praca w warunkach epidemii koronowirusa. W powrocie do leczenia pacjentów pomogła jej zapobiegliwość.

- Zadziałałam bardzo szybko, zamówiłam kombinezony wcześniej, bo takie wytyczne płynęły z Włoch i Chin. Teraz, zamówienie kombinezonu graniczy z cudem – relacjonuje dla portalu gdansk.pl Beata Pasoń-Hanczarek.

- Zamówiłam sto kombinezonów, co wystarczy na stu pacjentów. W zestaw ochrony osobistej wchodzi nie tylko kombinezon, ale też: ochraniacze na buty, maska FFP2, maseczka chirurgiczna, gogle, przyłbica i w moim przypadku, bo tak czuję się bezpieczniej, dwie pary rękawiczek – wylicza Beata Pasoń.

Dentystka przyznaje, że pacjenci cały czas szukają pomocy stomatologicznej, z tym, że przed pandemią miała dziennie po kilkanaście telefonów z prośbą o umówienie wizyty, teraz takich kontaktów jest zdecydowanie mniej. Bywa, że cały dzień telefon milczy.

Rozmówczyni portalu gdansk.pl przyznaje, że z racji wykonywanego zawodu, zawsze dentyści mają do czynienia z wirusami HCV, HIV czy grypy. - Jeżeli bym bardzo się bała, to nie mogłabym nigdy pracować w tym zawodzie. Zawsze z tyłu głowy jest lęk, ale staram się chronić i robić swoje. Martwię się tylko, bo nie wiem, czy uda się utrzymać gabinet – mówi dentystka.

Beata Pasoń, zwraca uwagę, że konieczność zakupu przez świadczeniodawcę niezbędnych środków ochrony osobistej istniała zawsze, ale obecnie ceny materiałów wzrosły wielokrotnie. Niektóre materiały podrożały o siedemset, osiemset procent. Są to na przykład środki do dezynfekcji, ale też rękawiczki, czy maseczki. - Materiałów tych zawsze w gabinecie szło bardzo dużo. To nie jest tak, że nagle zaczęliśmy dezynfekować. Robiliśmy to wcześniej, ale materiały były dużo tańsze. Powierzchnie typu podłoga, meble, parapety, dezynfekowało się nie częściej niż raz dziennie, a teraz należy to robić po każdym pacjencie - relacjonuje dentystka.

Więcej: gdansk.pl