Koszt usług stomatologicznych: argumenty przegrywają z pręgieżem pretensji pacjentów

ms
28-04-2020, 09:56
Wzrost ceny za świadczenia stomatologiczne w czasie pandemii wzbudza emocje pacjentów, którzy kierują zastrzeżenia co do wysokości rachunków m.in. do Biura Rzecznika Praw Pacjenta. Stanowisko przedstawiciela RPP jest niepokojące, pomimo rzeczowych wyjaśnień przedstawicieli lekarzy dentystów.

W doniesieniach zbulwersowanych pacjentów często padają kwoty rzędu 200 – 300 złotych, które są doliczane do ceny usługi realizowanej przez dentystę. Wielu pacjentów uważa, że konieczność płacenia wyższych rachunków stoi w sprzeczności z prawem.

Rafał Błoszczyński, naczelnik Departamentu Postępowań Wyjaśniających w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta zapewnił w Radiu RDC, że RPP będzie się takim sytuacjom przyglądał. Każdą sytuację trzeba oddzielnie ocenić. Tak, czy inaczej RPP kontaktuje się z UOKiK, aby uzyskać wiedzę, czy drastyczny wzrost cen środków ochrony higieny, wynikający z działań producentów i dystrybutorów takich produktów - jest uzasadniony.

Według Rafała Błoszczyńskiego gabinety stomatologiczne, realizujące kontrakt z NFZ, nie mają prawa pobierać dodatkowych opłat za stosowanie dodatkowych środków ochronnych. W przypadku lecznic, funkcjonujących poza publicznym systemem ochrony zdrowia, sytuacja nie jest jednoznaczna. Faktem jest, że koszt zapewnienia środków bezpieczeństwa zdecydowanie wzrósł, ale pozostaje pytanie czy przerzucanie obciążeń na pacjenta w każdym przypadku jest uzasadnione. Rafał Błoszczyński uważa, że leczenie stomatologiczne od zawsze wiązało się z niebezpieczeństwem zakażeń m.in. drogą kropelkową, chodzi na przykład o grypę. - Grypa była, a nikt nie doliczał dodatkowych kwot do rachunku - powiedział Rafał Błoszczyński.

Z tą oceną sytuacji nie zgodziła się prof. Marzena Dominika prezydent PTS, która przypomniała, że na środki ochrony indywidualnej lekarze dentyści muszą teraz polować, a to oznacza dodatkowe zaangażowanie i czas załogi gabinetów dentystycznych. Zdobyte prywatnymi ścieżkami: gogle, przyłbice, fartuchy, maseczki, rękawiczki kosztują wielokrotnie więcej niż przed pandemią. Poza tym w środki te trzeba wyposażyć nie tylko osoby zaangażowane bezpośrednio w proces leczenia. Inaczej wygląda organizacja pracy lecznicy. W nowej rzeczywistości przyjęcia pacjentów odbywają się według kosztownych procedur, związanych m.in. z algorytmem przyjęć osób chcących dostać się do dentysty. Są granice kosztowe, po przekroczeniu których nie sposób jest pokryć wszystkich dodatkowych wydatków bez partycypowania w nich pacjentów.

Prezydent PTS nie kryła, że sytuacja taka jest frustrująca dla lekarzy dentystów, których przecież rząd nie włączył do systemu zaopatrzenia w środki ochrony indywidualnej wspierającego inne podmioty i to nie tylko te leczące pacjentów z COVID-19.

Dentyści w tej sytuacji nie czekają z założonymi rękoma. PTS na przykład wystosowało do premiera i ministra zdrowia wniosek o umożliwienie właścicielom lecznic stomatologicznych zaopatrywanie się w środki ochrony osobistej bezpośrednio u producentów lub o nałożenie na produkty o strategicznym znaczeniu cen maksymalnych.