Dentobusy Corten Medic gotowe do leczenia pacjentów z COVID-19

ms
09-04-2020, 08:53
Co z leczeniem stomatologicznym osób przebywających na kwarantannach i zmagających się z COVID-19? Te mają być leczone w dentobusach. Czy będą? O to infoDENT24.pl zapytał dr. Pawła Kornetę dyrektora ds. strategii i rozwoju firmy Corten Medic.

Jednym z pierwszych świadczeniodawców, który otrząsnął się po szoku, jaki w branży stomatologicznej wywołała pandemia koronawirusa, jest zespół lecznic Corten Medic. Szybko wprowadzono tam bardzo rozbudowane reżimy bezpieczeństwa. Procedury oczywiście spełniają wszystkie rygorystyczne zalecenia sygnowane przez Ministerstwo Zdrowia, ale także wprowadzają dodatkowe zabezpieczenia. To pozwala na przyjmowanie pacjentów zgłaszających się do Corten Medic z silnym bólem uzębienia.

Taka możliwość dotyczy oczywiście tylko osób, które oświadczają, że nie miały kontaktu z zakażonymi COVID-19 i u których nie zaobserwowano symptomów mogących wskazywać na ryzyko choroby. Wielu doświadczających bólu szuka ratunku, ale w pierwszej kolejności przyjmowani są ci, u których ból jest oznaką rozwijającego się stanu zapalnego. W takich przypadkach nie można odkładać interwencji medycznej.


Taki system funkcjonowania gabinetów stomatologicznych skierowany jest jednak tylko do pacjentów, co do których przyjmuje się, że nie są zakażeni. Co w takim razie z osobami przebywającymi na kwarantannach i zmagającymi się z COVID-19? Te mają być leczone w dentobusach.

Czy będą? infoDENT24.pl zapytał o to dr. Pawła Kornetę dyrektora ds. strategii i rozwoju firmy Corten Medic, która oprócz świadczeń stacjonarnych, realizuje usługi w dentobusie na terenie woj. mazowieckiego i świętokrzyskiego.

- W zasadzie jesteśmy gotowi do pracy. Pozostały szczegóły do ustalenia – zapewnia Paweł Korneta.
- Jak wiadomo dentobus (jest ich 16, po jednym w każdym z województw – przyp. red) ma stacjonować przy szpitalach jednoimiennych. Będziemy przyjmować pacjentów leczonych w takich placówkach.

Procedury mamy szczegółowo opracowane. Po każdym pacjencie następować będzie dezynfekcja dentobusu. Tę zaś, także ze względu na niewielką powierzchnię poddaną odkażaniu, łatwiej jest przeprowadzić niż w gabinetach stacjonarnych. Okresowo przeprowadzamy także ozonowanie mobilnych gabinetów stomatologicznych, co zdecydowanie podwyższa bezpieczeństwo pracującej załogi. Podobną procedurę oczywiście stosujemy w gabinetach stacjonarnych.

Paweł Korneta wyjaśnia, że w dentobusie ma pracować pięć dwuosobowych ekip. Rotacja będzie konieczna, gdyż obciążenie psychiczne taką pracą jest tak duże, iż trudno byłoby komukolwiek funkcjonować w codziennym reżimie.

Rozmówca infoDENT24.pl zastrzega jednocześnie, że zastosowane środki bezpieczeństwa pozwalają zminimalizować ryzyko pracy w dentobusie do bardzo niskiego poziomu. Najważniejsze trzymać się procedur. Czy są chętni do pracy w dentobusach?

- Cóż, kadry medycznej brakuje na co dzień. Problem z pozyskaniem lekarzy do zadań specjalnych jest zatem jeszcze większy. Nawet lekarze, którzy traktują swój zawód jako powołanie, myślą także o rodzinie, o osobach im najbliższych. Dlatego wspólnie z lekarzami wypracowaliśmy procedury, które pomagają zminimalizować ryzyko zakażenia.

Dbamy o to, aby żelaznych zasad trzymał się nie tylko personel medyczny, ale także pracownicy recepcji, personel administracyjny. Trzon kadry w dentobusie stanowią lekarze, z którymi współpracujemy od lat. To budujące, że do zespołu dołączają nowe osoby. Widzimy, iż medycy chcą leczyć i pomagać ludziom w najcięższych sytuacjach. Cieszymy się z przywileju pracy z takimi osobami – zapewnia Paweł Korneta.

Reprezentant Corten Medic tak przybliża pracę w dentobusach w czasach szczególnych

Pewne znaki zapytania pozostają w kwestii dojazdu dentobusu do pacjenta zakażonego lub będącego na kwarantannie, a wiec do takiego który przebywa w izolacji poza szpitalami. Czekamy na precyzyjne wskazania z urzędów wojewódzkich w jaki sposób załogi dentobusów mają dotrzeć do odseparowanych od otoczenia osób. Czy jest możliwe sprowadzenie takich pacjentów do dentobusu, a jeśli tak - to w oparciu o jakie zasady.

Realnym utrudnieniem w realizowaniu procedur medycznych w dentobusie jest konieczność podłączenia pojazdu do wody i prądu. To nie problem w przypadku stacjonowania dentobusów przy szpitalach, ale już przy interwencjach w terenie – tak. Nie piętrzymy jednak kłopotów, jesteśmy w gotowości, w najbliższych dniach ruszymy do pracy.

Paweł Korneta o wzroście kosztów świadczenia usług stomatologicznych 

Dobrym sygnałem jest zwiększenie przez NFZ wycen procedur stomatologicznych realizowanych w warunkach epidemii. W przeciwnym przypadku świadczeniodawcy nie mogliby sprostać rosnącym kosztom usług bez generowania strat. Jednostkowa cena podstawowych zabezpieczeń osobistych lekarza dentysty to minimum 25 zł. Bez zmian w wycenach każda pomoc stomatologiczna oznaczałaby wymierne straty dla świadczeniodawcy.

Jak wspomniałem, kilkadziesiąt złotych to najbardziej podstawowe wymagane zabezpieczenia. Pełny rynsztunek lekarza dentysty kosztuje teraz 200 zł, nie mówiąc już o tym, że trudno go zdobyć. To koszt „na wejściu”. Taką kwotę może zaakceptować cierpiący pacjent, który płaci za usługę z własnej kieszeni. W systemie powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego nie przewiduje się tego typu zabezpieczeń. Ta pozycja zatem została przesunięta na stronę świadczeniodawców, którzy chcąc odpowiedzialnie nieść pomoc stomatologiczną - muszą zadbać o bezpieczeństwo lekarzy dentystów.

Śluzy, gospodarka potencjalnie zakaźnymi odpadami medycznymi, ozonowanie i dezynfekcja, zachowywanie reżimu czasowego pomiędzy pacjentami (co najmniej jedna godzina – przyp. red.) to kolejne koszty, mierzone m.in. dodatkową pracą personelu. Podmioty, które nie są w stanie sprostać rozbudowanym wymogom higienicznym, po prostu wypadają z systemu realizowania usług w czasach nadzwyczajnych.