Koronawirus: należy się spodziewać 50 tys. zakażonych

ms
08-04-2020, 10:08
Gdyby nie obostrzenia w życiu społecznym, liczba osób zakażonych SARS-CoV-2 od początku epidemii przekroczyłaby 16 tys., a nie 4 tys. – zauważył 8 kwietnia w radiowej Trójce minister zdrowia Łukasz Szumowski.

- Z moich analiz, robionych na polskich danych, wynika, że na dzień wczorajszy, gdyby nie te interwencje, mielibyśmy ponad 16 tys. chorych. To pokazuje, o ile zredukowaliśmy napór pacjentów. Mamy ponad 4 tys., a nie 16 tys. - powiedział.

Minister zwrócił też uwagę, że prognozy dotyczące szczytu zachorowań zmieniają się, a ta przewidująca, że przypadnie on w II połowie kwietnia jest już nieaktualna. Wyjaśnił, że zmienia się ona, bo mamy "interwencję na poziomie społecznym".

Jego zdaniem jednak przyjdzie taki moment, że liczba zachorowań - licząc od początku epidemii - osiągnie nawet 50 tys., ale w jednym czasie może ich być kilkanaście tysięcy.

- Będzie i 20 tys., i 50 tys., sumarycznie liczonych oczywiście. Jednoczasowo na szczycie liczymy na to, że to nie będzie 40 tys. osób, które potrzebują hospitalizacji, ale dziesięć, kilkanaście tysięcy - powiedział.

Minister zaznaczył też, że interwencje przesuwają ten szczyt, ale żeby wygasić epidemię, potrzebna byłaby trzykrotnie większa redukcja kontaktów niż teraz.

Niestety obostrzenia nie działają na tyle, aby zlikwidować epidemię, bo musielibyśmy mieć trzykrotnie większą redukcję kontaktów, a my mamy ją na poziomie dwudziestu kilku procent, a powinniśmy mieć 60 proc., żeby wygasić epidemię - powiedział Szumowski.

Minister zauważył też, że nowe zakażenia, z którymi mamy do czynienia, pochodzą z zakażeń domowych, część z kwarantanny, a część z miejsc o wyższym ryzyku zakażenia, np. ze szpitali czy domów pomocy społecznej. (PAP)

Klaudia Torchała