Jak triklosan z łask wypadał

en
25-02-2020, 11:39
Złoty standard w higienie jamy ustnej to regularne szczotkowanie i nitkowanie. Ale co jeśli okaże się, że pasta do zębów dobra do zębów, nie jest dobra dla kości? Takie pytanie pojawiło się w wyniku ostatnio prowadzonych badań. Przyczyną może być triklosan - przeciwbakteryjny składnik past do zębów, hamujący stan zapalny dziąseł, który może robić więcej złego niż dobrego.

Triklosan stosowany jest od kilkudziesięciu lat, ze względu na przeciwdrobnoustrojowe właściwości, dzięki którym stał się składnikiem mydła, płynu do odkażania rąk, past do zębów dezodorantów, a nawet desek do krojenia, kart kredytowych, pojemników na śmieci. 

 Zastosowanie triklosanu w produkcji najróżniejszych produktów pozwalało dodać do etykiety na ich opakowaniu przymiotnik "przeciwbakteryjny". A zatem taka informacja mogła sprawiać wrażenie, że wybór właśnie tego produktu spośród innych chroni przed poważną infekcją.

Jednak przez lata prowadzone w laboratoriach badania na zwierzętach i ludzkich komórkach obudziły podejrzenia, czy ta "czystość" nie ma niezamierzonych i negatywnych skutków.

Pojawiły się pytania czy aby nie:
-stymuluje oporności wśród bakterii;
- zaburza działania hormonów (w badaniach na zwierzętach triklosan zakłócał funkcjonowanie tarczycy i zmieniał gęstość kości, 
- zwiększa liczby reakcji alergicznych (być może tępiąc bakterie tak redukuje ekspozycję na nie, że układ immunologiczny nie rozwija się prawidłowo),
- zakłóca pracy mięśni.

Nie wiadomo jak triklosan zachowuje się w środowisku, ponieważ wiele produktów zawierających tę substancję kończy w kanalizacji, a finalnie w rzekach i jeziorach. Sprawdzono bowiem, że triklosan niezmienionym stanie opuszcza oczyszczalnię ścieków.

Jeśli związek ten szkodzi ludziom, to jest problem na wielką skalę - w jednym z badań okazało się, że ponad dwie trzecie ludzi ma wykrywalne ilości triklosanu w moczu.

I choć to ciągle nie potwierdzony wpływ na zdrowie, o ile w ogóle triklosan jest szkodliwy, to FDA podjęła kroki, by ograniczyć jego stosowanie. 

Po pierwsze FDA zażądała od firm dodających triklosan do środków czystości, by przedstawiły dowody, że ich produkty są bardziej skuteczne niż zwykłe mydło i woda. W 2016 r., gdy takiego dowodu nadal brakowało, triklosan został zakazany jako składnik mydła. W następnych roku wprowadzono zakaz stosowania go w środkach czystości. W 2019 r. FDA ogłosiła, że wprowadza zakaz stosowania triklosanu w środkach odkażających do rąk (obowiązuje od kwietnia 2020 r.).

Dyskusja wokół triklosanu nie cichnie, bowiem kilka miesięcy temu opublikowano wyniki badania na grupie 1,8 tys. kobiet. Jednoznacznie dowiedziono w nim, że te w których moczu stwierdzono wyższe stężenie podejrzanej substancji miały niższą gęstość kości. Osteoporoza częściej występowała u kobiet z najwyższym poziomem triklosanu w moczu. O tym badaniu można przeczytać tutaj.

Nie wykluczone, że teraz przyjdzie kolej na zakaz stosowania triklosanu w pastach do zębów, o ile nie pojawią się badania dowodzące jego szczególnej skuteczności w walce z patologicznymi bakteriami jamy ustnej. Ten zakaz jednak wielkiej rewolucji nie spowoduje, bowiem większość producentów już zaprzestała dodawania tego związku chemicznego do swoich produktów.

Całkiem obiektywnie trzeba jednak dodać, że badania z 2013 r. wykazały, że pasta do zębów z triklosanem hamuje gromadzenie się płytki nazębnej, ogranicza stan zapalny dziąseł i krwawienie (w porównaniu z osobami stosującymi pastę do zębów bez tej substancji przeciwbakteryjnej. Jak jednak autorzy badania podkreślali, nie ma na razie pewności, czy ta różnica jest lub nie jest istotna klinicznie. Zaobserwowano także pewne niewielkie ograniczenie zmian próchnicowych i w ciągu trzech lat używania przez uczestników badania, nie odnotowano niczego co budziłoby obawy o szkodliwy wpływ triklosanu.

Niemniej jednak dni triklosanu w produktach ogólnie dostępnych na rynku wydają się być policzone.

Więcej: harvard.edu