Urzędnik NFZ padł ofiarą dentystki i farmaceutki

en
11-02-2020, 09:04
Były urzędnik NFZ w trakcie kontroli wykazał, że farmaceutka i współpracującą z nią dentystka handlowały ogromnymi ilościami leków. Jednak to on został skazany w wyniku obciążających zeznań kobiet. Miał brać od nich łapówki. Uważa, że była to zemsta mafii lekowej.

Jak już informowaliśmy na początku 2019 r. szef działu kontroli aptek świętokrzyskiego NFZ miał przyjmować łapówki za odstępowanie od kontroli aptek, w tym kilku których współwłaścicielką (wraz z siostrą farmaceutką) była dentystka. Sąd Rejonowy w Kielcach uznał pracownika NFZ winnego przyjęcia 160 tys. zł łapówek.

W latach 2009 - 2013 oskarżony miał regularnie przyjmować określone kwoty za odstąpienie od kontroli aptek i punktów aptecznych należących do dwóch sióstr - jedna z nich jest magistrem farmacji druga - lekarzem stomatologiem.

Łapówki miała wręczać właścicielka kilku aptek w woj. świętokrzyskim (25 tys. zł - za pośrednictwo w pozytywnym rozstrzygnięciu przetargu na kontrakt związany z refundacją usług medycznych). Pracownik NFZ w grudniu 2012 r., zażądał od niej za to samo 40 tys. zł, a jako zaliczkę przyjął 2 tys. zł. Mężczyzna nie przyznał się do winy.

Teraz do sprawy wrócił TVN, informując, że były urzędnik Narodowego Funduszu Zdrowia w Kielcach kierował komórką, która zajmowała się kontrolą aptek i recept. Kilka lat temu zauważył, że w jednym z wiejskich punktów aptecznych doszło do gigantycznego wzrostu sprzedaży leków refundowanych. Jednego roku punkt apteczny wystąpił do NFZ o zwrot refundacji w wysokości niespełna jedenastu tysięcy złotych, a kolejnego roku było to już 350 tys. zł.

Jak opisuje w materiale reporter "Superwizjera" TVN, punkt apteczny domagał się od NFZ zwrotów refundacji za rzekomo sprzedane ogromne ilości leków przeciwzakrzepowych, czyli specjalistycznych farmaceutyków stosowanych po zabiegach operacyjnych. Recepty miały być masowo wystawiane przez lekarzy z wiejskiego ośrodka zdrowia, w tym przez pediatrę, internistę i stomatologa. W tamtym czasie tego typu leków brakowało w polskich aptekach, bo były wywożone za granicę.

- Zażądaliśmy recept od właściciela tego punktu aptecznego. Tu się pojawił problem, bo właścicielka poinformowała nas, że miała włamanie do samochodu i z tego samochodu skradziono tylko stare zrealizowane recepty – mówi reporterowi były urzędnik NFZ.

Właścicielka punktu, farmaceutka, poinformowała NFZ, że chciała dostarczyć recepty, włożyła je do bagażnika, ale wówczas cała dokumentacja została skradziona. Sprawca nie został ustalony. Policja umorzyła postępowanie.

Kilka dni później ktoś przebił wszystkie opony w aucie urzędnika. – Policjant stwierdził, że ktoś mi przebił bagnetem te cztery koła. Po tygodniu bodajże ta sprawa została umorzona – wspomina były pracownik NFZ.

Oprócz punktu aptecznego, kobieta była także właścicielką apteki w innej miejscowości oraz kierownikiem apteki w kolejnej. Z analizy NFZ wynikało, że w sumie we wszystkich aptekach mogło dojść do wyłudzenia ponad 2 mln zł refundacji. W sprawie często pojawiały się wątpliwe recepty stomatolog  - prywatnie siostry farmaceutki. O sprawie została powiadomiona prokuratura.

- Do mojego gabinetu przyszła ta Pani i powiedziała mi, że jak ona będzie miała kłopoty, to się bardzo postara, żebym ja miał – twierdzi urzędnik. Z tego spotkania sporządził służbową notatkę.

Dentystka oraz farmaceutka stanęły przed prokuratorem w związku z wyłudzeniami refundacji. Zeznały, że mężczyzna przez lata brał od nich łapówki za ochronę i niekontrolowanie aptek. Ponadto miał pomóc stomatolog wygrać w NFZ kontrakt na usługi.

Jedynym dowodem przeciwko byłemu pracownikowi NFZ były zeznania obu kobiet. Urzędnik trafił do aresztu, wkrótce stanął przed sądem.

Nie przyznał się do czynów zarzucanych aktem oskarżenia. Twierdził, że powodem oskarżenia jest zemsta. Został skazany na dwa lata więzienia, wyłącznie na podstawie zeznań obu kobiet. One dzięki oskarżeniu urzędnika same uniknęły więzienia. Otrzymały wyroki w zawieszeniu. Ponadto farmaceutka miała zwrócić ponad 0,5 mln zł wyłudzonej refundacji.

Więcej: rynekzdrowia.pl/TVN24.pl