Stomatolog dziecięcy zaczyna od leczenia rodzica dziecka

en
05-02-2020, 08:29
Przychodnia Stomatologii Dziecięcej i Rodzinnej Wiewiór "K" istnieje od 10 lat. Mottem jej działania jest leczenie dzieci bez lęku i stresu. Ale by to było możliwe, trzeba najpierw z tego lęku przed dentystą wyleczyć rodziców dziecka.

W stomatologii dziecięcej  pacjentem oczywiście jest dziecko, ale tak naprawdę dużą rolę odgrywają też rodzice. W procesie leczenia dziecka, który często odbywa się w dużych emocjach, biorą udział: asystentka, lekarz, rodzic i dziecko. I cała ta grupa ludzi uczy się i rozwija wspólnie, mówi dentystka Ewa Piosik, właścicielka Przychodni Stomatologii Dziecięcej i Rodzinnej Wiewiór "K", w wywiadzie dla portalu Trójmiasto.pl.

Konieczna jest dobra, szczera relacja z rodzicami, żeby oni mogli powiedzieć co jest dla nich ważne. Leczymy dziecko, ale tak naprawdę to rodzice są tu odpowiedzialni i to oni decydują, w jaki sposób leczenie będzie się odbywało. To rodzice ponoszą konsekwencje chorób swojego dziecka i to jest niesamowicie ważne. Kiedyś pierwszą rzeczą podczas wizyty dziecka było obejrzenie zębów, teraz mamy taką procedurę, że oglądanie zębów na wizycie adaptacyjnej, która trwa około pół godziny to właściwie ostatni element. Przez ten czas robimy różne rzeczy, rozmawiamy, dajemy szansę rodzicom otworzyć się przed nami, opowiada Ewa Piosik.

Błąd lekarski może polegać na tym, że zbada się dziecko, kiedy rodzice sobie tego nie życzą, ale błędem jest również kiedy lekarz nie zbada dziecka, kiedy rodzice sobie tego życzą. To wbrew pozorom duża sztuka, bo kiedyś oczywiste było tak, że rodzic przychodził z dzieckiem po to, żeby obejrzeć zęby albo je wyleczyć, teraz wiem, że to nie do końca jest prawda. Rodzice generalnie chcą, ale mają też nieprawdziwe wyobrażenia, że badanie może zranić dziecko. Przez te 10 lat dużo się zmieniło w tej kwestii, nabyliśmy doświadczenia, wiemy jak pracować i postępować z naszymi pacjentami.

Rodzice chcą najlepiej dla dziecka, ale często nie są w stanie odmówić mu np. słodkiego soku a przez to psują się zęby. Wtedy rodzic przyprowadza dziecko do dentysty z oczekiwaniem, że wszytko naprawimy. Tylko nie widzi nic złego w tym z jakiego powodu się tu znaleźli. Kiedy zaczynamy leczenie bywa, że dziecko cierpi i często jest tak, że to rodzic bardziej nie jest w stanie tego znieść niż dziecko. Często nawet rodzice starają się gasić emocje dzieci mówiąc do nich "nie płacz", bo sami sobie z tym nie radzą.

Przez pracę z dziećmi też zobaczyliśmy bardzo dużą potrzebę otworzenia się na dorosłych. Właśnie podczas leczenia maluchów stykaliśmy się z ich lękami czy fobiami dotyczącymi badania. Wtedy dorośli zaczęli przychodzić do nas sami, wierząc, że poradzimy sobie z ich obawą, jakimś lękiem z dzieciństwa, dodaje dentysta Piotr Gładkowski, założyciel Przychodni Stomatologii Dziecięcej i Rodzinnej Wiewiór "K".

Więcej: zdrowie.trojmiasto.pl