Dentystka uważała, że straciła pracę, bo pogryzł ją pies

smn
27-11-2019, 10:00
Dentystka pogryziona przez psa domagała się od jego właścicielki 30 tys. zł, twierdząc że z powodu ran nie mogła wykonywać pracy. Jednak sąd nie przyznał jej racji. Dlaczego?

Dentystka złożyła pozew w sądzie domagając się  od pozwanej kwoty 30 tys zł. Lekarka utrzymywała, że zmuszona była do rozdzielenia gryzących się psów (psa jej matki  oraz dwóch innych - będących pod opieką obcej jej osoby). Wszystkie zwierzęta były na smyczach, które w trakcie incydentu poplątały się, uniemożliwiając skuteczne przeciwdziałanie walce trójki czworonogów.

Niewprawna interwencja dentystki sprawiła, że obcy pies ugryzł ją w lewą dłoń. Musiała się udać do szpitalnej izby przyjęć, gdyż miała drobne rany kąsane trzech palców, niewymagające szycia. Poszkodowanej zalecono kontrolę w poradni chirurgicznej z uwagi na wykonywany przez nią zawód stomatologa.

Dentystka twierdziła, że nie może pracować ze względu na zabiegi, będące konsekwencją pogryzienia oraz okres kwarantanny. Twierdziła, że na skutek profilaktyki przeciwtężcowej oraz utraty czucia palca V lewej ręki, straciła pracę. Powódka pracowała w Wielkiej Brytanii jako lekarz stomatolog. Jej miesięczne zarobki w przeliczeniu na złote wynosiły miesięcznie 5 642 zł. Pełnomocnik dentystki domagał się łącznie 30 tys. zł, na którą składy się 15 tys. zł - z tytułu zadośćuczynienia i 15 tys. zł - tytułem odszkodowania.

Co na to Sąd
W wyniku pogryzienia i powstałych ran pojawiła się czasowa niezdolność do pracy trwająca nie dłużej niż 14 dni. Obecnie dłoń powódki jest w pełni sprawna, występują jedynie niewielkie przebarwienia w miejscach ukąszeń. Nie stwierdzono ubytków ruchu we wszystkich zakresach. Nie stwierdzono także ubytków mięśniowych i neurologicznych.

Sąd uznał, że rozmiar doznanej przez powódkę krzywdy był znikomy i w zasadzie nie uzasadniałby przyznania zadośćuczynienia. Odniesione przez powódkę obrażenia były niewielkie. Opinia biegłego z zakresu chirurgii potwierdziła sprawność zranionej ręki.

Biegły z zakresu chirurgii potwierdził, że ewentualna niezdolność powódki do pracy ,wynikająca z obrażeń, jakich ona doznała - trwała maksymalnie 14 dni i była związana z procesem gojenia rany.  Dentystka nie wykazała także, aby zdarzenie spowodowało utratę przez nią pracy, i aby z tego tytułu odczuwała jakieś cierpienia psychiczne.  

Sąd obciążył kosztami postępowania powódką w sumie ponad 4,8 tys. zł.

Sygn. akt IC 807/147/14