Paradontoza i nadciśnienie idą w parze, są kolejne dowody naukowe

en
30-09-2019, 10:14
Naukowcy z University College London Eastman Dental Institute przedstawili kolejne dowody, że pacjenci z chorobami przyzębia mają większe ryzyko nadciśnienia.

- Zaobserwowaliśmy związek liniowy. Im bardziej zaawansowana paradontoza, tym wyższe niebezpieczeństwo nadciśnienia, podsumował wyniki badania periodontolog, prof. Francesco D’Aiuto.

Na tyle ta korelacja jest wyraźna, że należałoby pacjentów z chorobami przyzębia informować o tym ryzyku. Trzeba radzić im, aby jak najszybciej zmienili tryb życia (m.in. zwiększyli aktywność fizyczną i zmodyfikowali dietę).

Jak wyglądają dane epidemiologiczne?
Na nadciśnienie cierpi od 30 do 45 proc. pacjentów, problem ten może być przyczyną przedwczesnej śmierci. Natomiast na paradontozę choruje ponad 50 proc. światowej populacji.
Zarówno nadciśnieniu jak paradontozie można zapobiec.

- Nadciśnienie może stać się jedną z przyczyn zawału serca czy udaru mózgu u pacjentów z chorobami przyzębia. Dotychczasowe badania pozwalały podejrzewać istnienie związku między paradontozą a nadciśnieniem, a ponadto leczenie stomatologiczne mogło obniżać ciśnienie krwi (o tych badaniach tutaj: Sam skaling obniża ciśnienie krwi), jednak wyniki nie były jednoznaczne, mówił  prof. Francesco D’Aiuto.

W meta-analizie, którą prof. D'Aiuto przeprowadził wraz ze swoim zespołem, porównano dane z 81 prac badawczych z 26 krajów, które analizowały poziom ciśnienia krwi u pacjentów  z umiarkowaną i zaawansowaną formą chorób przyzębia. 

Okazuje się, że paradontoza w umiarkowanej (do zaawansowanej) postaci, wiąże się z podniesieniem ryzyka nadciśnienia o 22 proc., podczas gdy zaawansowana paradontoza wiąże się z ryzykiem o 49 proc. wyższym. Ten wzrost był liniowy, podkreślała, biorąca udział w badaniu, periodontolog  Eva Munoz Aguilera z UCL Eastman Dental Institute. 

Średnie wartości ciśnienia tętniczego u pacjentów z paradontozą w porównaniu z pacjentami o zdrowych dziąsłach było wyższe o 4.5 mmHg ciśnienia skurczowego i o 2 mmHg ciśnienia rozkurczowego. Te różnice są istotne, ponieważ podwyższenie ciśnienia krwi średnio o 5 mmHg może zwiększyć ryzyko śmierci w wyniku zawału serca lub udaru mózgu o  25 proc. Wydaje się, że istnieje kontinuum między zdrowiem jamy ustnej a ciśnieniem krwi, przy dobrym stanie zdrowia ogólnego i w stanach chorobowych, tłumaczył prof. D’Aiuto.

Dowody na to, że leczenie periodontologiczne może obniżyć ciśnienie krwi są nadal nieprzekonujące. Potrzebne są duże zrandomizowane badania, aby to ostatecznie rozstrzygnąć. Za to potencjalne przyczyny istnienia związku między chorobami przyzębia a nadciśnieniem mogą wynikać z faktu, że bakterie powodujące choroby przyzębia prowadzą do stanu zapalnego w innych rejonach ciała, co oddziałuje na funkcjonowanie naczyń krwionośnych. Genetyczne predyspozycje także mogą grać pewną rolę, wraz z "uniwersalnymi" czynnikami ryzyka, takimi jak: palenie tytoniu czy otyłość.

- W wielu krajach na świecie, zdrowie jamy ustnej obywateli nie jest regularnie badane, zaś choroby przyzębia pozostają nieleczone przez wiele lat. Zasadna jest zatem hipoteza, że taki stan zapalny jamy ustnej i ogólny stan zapalny organizmu, jako reakcja na gromadzące się bakterie, staje się jednym z głównych czynników ryzyka, wyjaśnia prof. D’Aiuto.

Więcej: Cardiovascular Research