Znieczulenie ogólne w gabinecie stomatologicznym. Poważne ostrzeżenie dla dentystów.

smn
19-09-2019, 09:50
Znieczulenie ogólne nie jest procedurą w pełni bezpieczną dla pacjenta. Gdy dojdzie do powikłania przy znieczuleniu ogólnym, ocenie będzie podlegać nie tylko zachowanie anestezjologa, ale także lekarza dentysty.

Anestezjolodzy przeprowadzają własny – niezależny od lekarza prowadzącego – wywiad z pacjentem mającym przejść zabieg w znieczuleniu ogólnym. Po to, aby samodzielnie oszacować ryzyko znieczulenia. Gdy jednak już dojdzie do powikłania przy znieczuleniu ogólnym, ocenie będzie też podlegać zachowanie lekarza dentysty. Czy jego reakcja była prawidłowa i czy resuscytacja krążeniowo-oddechowa pacjenta została przeprowadzona zgodnie ze standardami, pisze na swoim blogu Jolanta Budzowska, radca prawny, partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy, specjalizująca się w sprawach związanych z błędami medycznymi.

Powikłania podczas znieczulenia i trudności w intubacji wystąpiły podczas leczenia 15-letniej dziewczynki. Dziecko panicznie bało się wizyty u dentysty. Dlatego zabieg znieczulenia kanałowego zębów był wykonany w znieczuleniu ogólnym. Po rozpoczęciu wprowadzenia do znieczulenia wystąpiły jednak problemy z intubacją. Po kilku nieudanych próbach intubacji, lekarz podjął decyzję o  wybudzeniu pacjentki. Uznał w końcu, że kontynuowanie znieczulenia jest zbyt obciążające dla dziewczynki. Stan pacjentki stale się jednak pogarszał. Rozpoczęto akcję reanimacyjną. Pomimo wykonywania czynności reanimacyjnych nastąpił zgon.

Resuscytacja na fotelu dentystycznym
W toku postępowania karnego okazało się, że gabinet stomatologiczny nie był wyposażony w kardiomonitor i defibrylator. Według biegłych 80 proc. zatrzymań krążenia następuje w pierwszej minucie migotania komór. Dlatego też zarówno defibrylator, jak i kardiomonitor powinny znajdować się wszędzie tam, gdzie wykonuje się znieczulenie ogólne i może dojść do powikłań przy znieczuleniu. Biegli wskazali również na nieprawidłowości w postępowaniu resuscytacyjnym pacjentki. Przeprowadzono je na fotelu dentystycznym. Ich zdaniem zbyt miękkie podłoże może mieć negatywny wpływ na skuteczność masażu serca.

Lekarzom postawiono zarzuty z art. 160 § 2 k.k. Lekarzowi anestezjologowi sąd wymierzył karę dwóch lat pozbawienia wolności. Lekarz stomatolog skazano na karę jednego roku i sześciu miesięcy pozbawienia wolności. Wykonanie kar sąd zawiesił warunkowo na okres trzech lat próby. W stosunku do oskarżonych zapadły również zakazy wykonywania zawodu lekarza. W przypadku oskarżonego lekarza anestezjologa na okres pięciu lat, a w odniesieniu do stomatologa na okres trzech lat.

Oskarżonych uznano winnymi narażenia małoletniej pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia poprzez przystąpienie do wykonania zabiegu znieczulenia ogólnego w warunkach niezapewniających bezpiecznego wykonania tego zabiegu. Gabinet nie był wyposażony ani w defibrylator, ani kardiomonitor, a to jest błąd organizacyjny. Lekarze podjęli się leczenia mimo braków wyposażenia, wykonali też czynności reanimacyjne w sposób niezgodny ze wskazaniami wiedzy medycznej. Prowadzili resuscytację bez ułożenia dziewczynki w odpowiedniej pozycji i na twardym podłożu, co zmniejszyło szansę na powodzenie akcji ratunkowej.

Więcej: pomylkalekarza.pl