Nie każdy dentysta jest aniołem

smn
24-07-2019, 10:05
Żona  domagała się odszkodowania wysokości 30 tys. zł za szkody doznane w wyniku przestępstwa popełnionego przez męża dentystę oraz 70 tys. z tytułu zadośćuczynienia.

Krótka historia smutnego związku małżeńskiego dentysty
Dentysta i powódka wzięli ślub w 2014 r.   Małżonkowie zamieszkali w domu należącym do dentysty. Kobieta miała już córkę z pierwszego związku, ale urodziła też dziecko dentysty. Niestety mężczyzna wielokrotnie wszczynał awantury,  był wulgarny, wyganiał żonę z domu. Publicznie ją ośmieszał, poniżał, dochodziło też do rękoczynów - popychał ją, wykręcał ręce i spoliczkował. Źle traktował także pasierbicę.  W grudniu 2015 r. kobieta złożyła wniosek o rozwód, szybko go jednak wycofała.

Sytuacja między małżonkami  nie poprawiała się. W maju 2017 r. dentysta po raz kolejny wszczął awanturę i pobił żonę, powodując obrażenia twarzy i ucha. Spowodowało to u kobiety krótkotrwały niedosłuch. W trakcie awantury interweniowała policja i kobieta otrzymała Niebieską Kartę.

Agresja męża, przemoc fizyczna i psychiczna spowodowała silny stres, kobiecie potrzebna była pomoc psychologa. Ale czarę goryczy przelała zdrada małżeńska, po raz ostatni doszło do awantury między małżonkami i kobieta wraz z córką wyprowadziła się z domu. W listopadzie 2017 r. wystąpiła z pozwem o rozwód, żądając ustalenia wyłącznej winy męża.

Sąd Okręgowy w Łomży wydał wyrok warunkowo umarzając postępowanie karne przeciwko dentyście na okres próby 2 lat. Orzekł również od oskarżonego na rzecz kobiety nawiązkę w kwocie 10 tys. zł.

Kobieta liczyła na zdecydowanie więcej i wniosła apelację od wyroku
Sąd apelacyjny stwierdził, że niewątpliwie dochodziło do aktów przemocy pozwanego  w stosunku do powódki przez  prawie trzy lata.  Co prawda przesłuchani przez sąd świadkowie nie byli bezpośrednimi świadkami znęcania się dentysty nad żoną, ale potwierdzili, że w małżeństwie były konflikty, były interwencje policji, wzajemne pretensje małżonków, dochodziło do wyzwisk. Świadkowie będąc emocjonalnie związani bądź to z powódką, bądź z pozwanym dopatrywali się źródła konfliktów w zachowaniach jednej bądź drugiej strony, dlatego Sąd I instancji ostrożnie oceniał zeznania tych świadków.

Sąd Okręgowy nie miał wątpliwości, że pozwany dopuścił się naruszenia dóbr osobistych powódki w postaci godności i nietykalności cielesnej,  znęcając się nad nią psychicznie i fizycznie. Kobieta musiała korzystać z pomocy psychologicznej w Ośrodku Pomocy Pokrzywdzonym Przestępstwem.

W ocenie Sądu I instancji pomimo ustalenia, iż naganne zachowania pozwanego były powtarzalne, powódka nie wykazała jednak ich nadmiernej częstotliwości, która uzasadniałaby zasądzenie zadośćuczynienia w żądanej przez nią wysokości. Takie zachowania nie były z pewnością codzienne, a zdarzały się też okresy, kiedy stosunki między małżonkami były na tyle poprawne, że razem wyjeżdżali na zagraniczne wakacje. 

Wystarczy, że dentysta zapłaci żonie 20 tys. zł
W ocenie Sądu Okręgowego zadośćuczynienie w kwocie 20 tys. zł, przy uwzględnieniu wypłaconej powódce przez pozwanego nawiązki w wysokości 10 tys. zł jest adekwatne do rozmiaru doznanej przez powódkę krzywdy. Ta suma nie jest symboliczna, ale też nie rażąco wygórowana i nie prowadzi do nieuzasadnionego wzbogacenia się.

Natomiast żądanie o zadośćuczynienia sąd apelacyjny uznał za nazbyt wygórowane. Kobieta nie przedstawiła żadnych dowodów potwierdzających, że poniosła jakiekolwiek koszty, które by pozostawały w związku z nagannymi, agresywnymi zachowaniami dentysty w stosunku do niej. Stąd brak podstaw do zasądzenia odszkodowania na jej rzecz, zawyrokował sąd.

Sygn. akt: IA Ca 89/19, IACz 126/19