Błyskawiczne decyzje w sprawie stomatologicznych gabinetów w szkołach

ms
05-07-2019, 09:16
Gmina Dąbrowa Tarnowska była jedną z licznych gmin, która mogła otrzymać pieniądze na zorganizowanie gabinetów stomatologicznych w szkołach. Pieniądze (ok. 200 tys. zł) nie zostały wykorzystane. Dlaczego?

Położenie, w jakim znalazł się Krzysztof Kaczmarski, burmistrz Dąbrowy Tarnowskiej, nie należało do komfortowych. Nie on jeden musiał w warunkach niepewności podejmować decyzje o zagospodarowaniu pieniędzy na szkolne gabinety stomatologiczne. Niewielu podjęło dość ryzykowne wyzwanie.

Chodziło o to, że Ministerstwo Zdrowia przydzielało środki na organizację szkolnych gabinetów stomatologicznych w końcu roku, a czas, w ramach którego należało zorganizować przetarg na wykonawstwo robót adaptacyjnych i zakup sprzętu, liczony był w tygodniach.

Z tego też powodu nie tylko w gminie Dąbrowa Tarnowska nie zdecydowano się na skorzystanie ze środków MZ, gdyż bardzo napięty reżim czasowy nie gwarantował przeprowadzenia i rozstrzygnięcia przetargów zgodnie z wymogami prawa. W zasadzie było to niewykonalne.

Radny Tadeusz Gubernat zarzucił burmistrzowi Dąbrowy Tarnowskiej niegospodarność, bo faktycznie przepadło 200 tys. zł.

Krzysztof Kaczmarski tłumaczył, że nader krótki czas realizacji inwestycji (wraz z jej rozliczeniem) uniemożliwił pobranie tych środków, zwłaszcza gdy przeciwności piętrzyły się już na pierwszym etapie. Gmina ma bowiem – tak jak większość samorządów lokalnych; zwłaszcza mniejszych – problem z rozstrzyganiem przetargów: oferentów albo nie ma, albo się wycofują, bądź proponują kwoty, na które nie może sobie pozwolić dąbrowski budżet. Stąd przetargi z reguły są powtarzane.

Krzysztof Kaczmarski tłumaczył, że to były pieniądze budżetowe do rozliczenia do końca 2018 r. (17 września dowiedział się o konieczności rozliczenia projektu do 15 listopada). – Jestem osobą odpowiedzialną. Nie mogłem zatrzymać tych pieniędzy. Reprezentuję urząd i samorząd, więc muszę działać odpowiedzialnie. Inne samorządy też się wycofały. To, że pieniądze od rządu trafiły tak późno, to nie moja, ani wojewody wina. Nie dziwię się wykonawcom, że się nie pojawili i nie było mowy o rozstrzygnięciu przetargu. Nie odbierałem promesy na gabinet stomatologiczny. Promesę przywiozła pani minister przy mojej niewiedzy i pod moją nieobecność. Nikt jednak nie narzeka na opiekę stomatologiczną – dla dzieci jej nie brakuje. Teraz wchodzi drugi program „dostępność plus”, to będzie można się o to postarać - przekonywał Krzysztof Kaczmarski.