45 tys. funtów za nieudane leczenie implantologiczne

ms
17-05-2019, 08:37
61-letnia Gisella Gillett cierpiała na bóle głowy i powtarzające się infekcje po tym, jak dentysta z Portland Dental Care w Lincoln wszczepił jej w 2011 r. implanty. To była zła decyzja, gdyż zapoczątkowała sześcioletni okres zmagania się z bólem i stanami zapalnymi.

W leczeniu implatologicznym Giselli Gillett poszło wszystko źle co mogło źle pójść.

Zabieg wszczepienia implantów był tak słabo wykonany, że jeden z nich wypadł w niedługim czasie po wstawieniu, a pozostałe implanty musiały być chirurgicznie usunięte.

Otrzymała teraz sześciocyfrowe odszkodowanie po tym, jak dentysta zgodził się na ugodę pozasądową, odmawiając wszelkiej odpowiedzialności.

Gisella Gillett, walcząc o zadośćuczynienie, stwierdziła, że od razu po pierwszym zabiegu odczuwała bóle głowy, których wcześniej nigdy nie doświadczała. – Tego typu dolegliwości były dla mnie nowością, tak jak i sama implantacja - dlatego nie wiedziałam czy powinnam od razu wszczynać alarm – zwierzała się pacjentka.

- Dentysta przepisał antybiotyki, więc założyłem, że po farmakoterapii wszystko powróci do normy. Jednak po miesiącu ból nie zniknął. Kobieta czterokrotnie wracała do gabinetu stomatologicznego, jednak stan jej zdrowia nie polepszał się, chociaż w walce o powrót do normalności dentysta zaordynował i przeprowadził leczenie kanałowe dwóch zębów. - Nadal miałam masywny obrzęk i odczuwałam ból w miejscu jednego z implantów – skarżyła się Gillett. - Dentysta usunął tkankę wokół implantu i umieścił – tak jak mi tłumaczył - śrubę leczniczą – relacjonowała rozżalona pacjentka.

W leczeniu implantologicznym nastąpił pat. Wówczas to Gillett dostała informację, że budowa jej kości uniemożliwia osteointegrację wszczepów zębowych.  W ramach rekompensaty dentysta zaproponował wykonanie mostów, na co kobieta przystała. Jak się okazało z- byt pochopnie.  Jeden z mostów kilkukrotnie pękał. Dolegliwości bólowe utrzymywały się ze zmienną intensywnością przez kilka lat, podobnie powracały stany zapalne.
Sytuacja zmieniła się, gdy kobieta zmieniła miejsce zamieszkania na Newent w Gloucestershire, a wraz z przeprowadzką musiała poszukać innego dentysty, który nie ukrywał przerażenia wykonaną robotą przez poprzednika. Problemów było wiele, ale główny to to, że implanty zostały wadliwie osadzone a mosty zostały źle dopasowane, żeby na których zostały osadzone zaatakowała próchnica. W trakcie prac naprawczych Gillett musiała w ciągu 12 miesięcy 13 razy pojawiać się w gabinecie stomatologicznym.

Kobieta skontaktowała się z prawnikami Dental Law Partnership, którzy dali jej merytoryczne wsparcie. Po wszczęciu postępowania sądowego pacjentka otrzymała zadośćuczynienie i odszkodowanie  w wysokości 45 tys. funtów. Na taką kwotę przystał dentysta nie walcząc nawet w sądzie o uznanie zarzutów pacjentki za bezzasadne.