Sprawczyni wypadku zapłaci dentystce 33 tys. zł za połamaną rękę

kan
31-01-2019, 11:33
33 tys. zł to są wymierne pieniądze. Cóż jednak ta kwota znaczy wobec poniesionych kosztów leczenia, poważnych komplikacji u progu kariery zawodowej i trudnych do przewidzenia konsekwencji dysfunkcji uszkodzonej ręki.

Dentystka podczas jazdy na nartach we Włoszech połamała kości nadgarstka (kość promieniowa została złamana w wielu miejscach, a jej odłamki przemieściły się). Sprawczynią wypadku była inna narciarka (też Polka) nieostrożnie wymijająca poszkodowaną. Rękę złożono we Włoszech. Poszkodowana po powrocie do kraju przeszła kilkumiesięczną rehabilitację, ale wcią odczuwa w niektórych sytuacjach ból kontuzjowanego nadgarstka. 

Dentystka po miesięcznym zwolnieniu lekarskim wróciła do pracy, kontynuując specjalizację z ortodoncji w jednej z wojewódzkich przychodni (rezydentura). Po powrocie do pracy kobieta nie mogła w pełni obciążać prawej ręki, gdyż pojawiały się wówczas dolegliwości bólowe. Musiała zatem rezygnować z wykonywania wielu procedur, koncentrując się na obserwacji czynności realizowanych przez innych lekarzy dentystów.

Ręka nadal nie jest w pełni sprawna. Orzecznicy uznali, że w wyniku obrażeń, dentystka doznała uszczerbku na zdrowiu w wymiarze 15 proc.

W tej sytuacji poszkodowana domagała się w sądzie od sprawczyni wypadku zwrotu kosztów leczenia i wyjazdu do Włoch oraz  50 tys. zł  - tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Sąd starannie przeanalizował przebieg wypadku i przychylił się do jej żądań, uznając że winną urazu była kobieta, która wymijała lekarkę na stoku.

Po apelacji, wniesionej przez sprawczynię wypadku, dentystka uzyskała 3 tys. zł (jako zwrot kosztów leczenia oraz części wydatków za wyjazd) i 30 tys. zł zadośćuczynienia.

Sygn. akt VI ACa 574/18