Ekologiczny głos w sprawie separatorów amalgamatu

ms
28-12-2018, 10:21
1 stycznia 2019 r. w Polsce wchodzą w życie przepisy dotyczące stosowania separatorów rtęci w gabinetach stomatologicznych. Hanna Schudy ze Stowarzyszenia Ekologicznego Eko Unia zauważa, że w Polsce do ich instalacji szybko nie dojdzie, mimo że wymóg taki wynika z rozporządzenia UE. Prezentujemy materiał autorstwa Hanny Schudy jako głos osoby spoza branży stomatologicznej, która wskazuje na ekologiczny aspekt zagadnienia. Ciekawi jesteśmy opinii lekarzy dentystów na ten temat.

Biorąc pod uwagę dane zaprezentowane w ostatnim raporcie Europejskiej Agencji Środowiska, w ludzkich ciałach w samej tylko UE znajduje się 1500 t rtęci w postaci plomb amalgamatowych (s. 41 Raportu).

Ze względu na pochówki i kremacje, ogromna ilość rtęci prędzej czy później dostanie się do powietrza, wód oraz żywności. Jeżeli plomby amalgamatowe zostaną usunięte w gabinetach, wysoce prawdopodobne jest, że niebezpieczne związki rtęci dostaną się do kanalizacji.

Dentyści narażeni
Problem z rtęcią stomatologiczną to nie tylko jej niekontrolowana emisja do środowiska, ale także narażanie zdrowia samych lekarzy. Stomatolog, który woli pozostać anonimowy, podkreśla: Amalgamat dentystyczny jest odpadem medycznym, został oznaczony kodem: 18 01 10* jako odpad niebezpieczny. Obchodzenie się z usuwanymi zębami zawierającymi rtęć czy samymi plombami wciąż w praktyce nie wygląda tak, abyśmy mieli pewność, że zapewnia to bezpieczeństwo lekarzom, pacjentom, nam wszystkim. Mimo że są to odpady niebezpieczne, to i tak często trafiają do kanalizacji.

Wśród dentystów panuje w tym zakresie dezinformacja, zadawane są bardzo konkretne pytania np.: Jak trzeba potraktować pacjenta skarżącego się na ból, któremu należałoby wyrwać ząb zawierający amalgamat, jeżeli dany stomatolog od 1 stycznia nie będzie miał separatora? Czy pacjenta należy odesłać do innego gabinetu? Czy stomatolog zostanie ukarany, że usuwa plombę rtęciową, kiedy nie ma zainstalowanego separatora?

Chociaż, jak się wydaje, rtęć wymyka się spod kontroli, państwo polskie bagatelizuje problem, a świadczy o tym najlepiej to, w jaki sposób przebiegały prace przygotowujące środowisko dentystyczne do zmian.

Tuż przed tym, jak w gabinetach stomatologicznych państw UE mają być stosowane separatory amalgamatu, polskie jednostki wciąż nie zostały jednoznacznie poinformowane o tym, jak się należy przygotować do zmian. Mimo że termin znany był od dawna.

Niepewna statystyka
W Polsce amalgamat rtęciowy zakłada się głównie w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego – powszechnie uważa się, że jest to najtańsze wypełnienie. Nie liczy się w tym rachunku kosztów zatrucia środowiska rtęcią.

Statystyka dotycząca skali użycia rtęci w stomatologii jest bardzo nieprecyzyjna. NFZ nie prowadzi szacunków jaka ilość rtęci występuje w postaci amalgamatu. Paweł Głuszyński, z Towarzystwa na Rzecz Ziemi, komentuje: - Jestem bardzo zaskoczony brakiem dokładnej statystyki wykorzystania amalgamatu w ochronie zdrowia. Jest to wymóg formalny oraz szczególnie istotny z uwagi na toksyczność amalgamatu oraz jego negatywne oddziaływanie na zdrowie ludzi i środowisko. Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2017/852 z dnia 17 maja 2017 r. w sprawie rtęci wszystkie gabinety stomatologiczne muszą być wyposażone w separatory amalgamatu od 1 stycznia 2019 r. (art. 10), a jego zużycie musi być monitorowane (art. 10 ust. 3).

Elektrownie - tony rtęci
Niestety w Polsce wciąż mamy do czynienia z dużą ilością niekontrolowanej emisji rtęci do powietrza i wód. Groźne źródła emitujące rtęć to elektrownie węgla brunatnego. Z samego Bełchatowa w 2016 r. dostały się do powietrza aż 3 t rtęci. Forbes podał, że to więcej niż emituje cały hiszpański przemysł.

W skali Europy zdecydowanie większym niż energetyka źródłem emisji rtęci do powietrza i do wód jest gospodarka odpadami, a jej częścią jest obchodzenie się z rtęcią w gabinetach dentystycznych (s. 55 Raportu).

Niebezpieczna metylortęć w wodzie
W raporcie Europejskiej Agencji Ochrony Środowiska zwraca się uwagę, że największe stężenia rtęci notuje się u mieszkańców nadmorskich państw spożywających duże ilości ryb. Agencja wydaje też rekomendacje dla poszczególnych państw, wśród których znalazła się także Polska, aby dzieci i kobiety w ciąży unikały spożywania np. pangi czy tuńczyka.

Weronika Michalak z organizacji HEAL, zajmującej się problematyką powiązań zdrowia oraz ochrony środowiska, zwraca uwagę: rtęć, która w postaci metylortęci kumuluje się w łańcuchu pokarmowym i trafia do organizmu człowieka powoduje bardzo wiele negatywnych skutków zdrowotnych. Wśród nich można wymienić przyśpieszone procesy neurodegeneracyjne, zaburzenia płodności czy obniżone IQ u kolejnych pokoleń.

Niestety ponad połowa obszaru Unii Europejskiej to tereny, na których występuje znacząco przekroczona ilość rtęci w środowisku. Ryby bałtyckie prawdopodobnie mają jej również bardzo dużo, jednak świadomość tego problemu w Polsce jest wciąż na zbyt niskim poziomie.

Przestroga „Minamata”
Jak tragiczne w skutkach może być zatrucie rtęcią przypomina tragedia, jaka wydarzyła się nad zatoką Minamata w Japonii. W latach 50-tych XX w. wytwórnia tworzyw sztucznych emitowała tam ścieki zawierające rtęć, ale jej stężenie wydawało się niewielkie i niegroźne. Po pewnym czasie ludzie mieszkający nad zatoką zaczęli się dziwnie zachowywać, w końcu wielu z nich zmarło. Były to objawy zatrucia rtęcią. Wiemy, że ze względu na zdolność rtęci do bioakumulacji w organizmach żywych np. w rybach, w zasadzie każde jej stężenie może z czasem stanowić duże zagrożenie dla ludzi i zwierząt.

Hanna Schudy jest mgr. ochrony środowiska, doktorem nauk humanistycznych, współpracuje m.in. z Eko-Unią i World Alliance for Mercury Free Dentistry.