Lekarz dentysta pracodawcą drugiej kategorii

ms
11-12-2018, 11:00
Św. Juda Tadeusz, św. Rita, św. Ekspedyt - świętych od spraw beznadziejnych jest co najmniej kilku, złośliwi mówią, że wymiar spraw beznadziejnych jest na tyle skomplikowany, że jeden święty podołać im nie może. Uczestnicy posiedzenia Komisji Stomatologicznej ORL ze Szczecina do mistyków nie należą i bardziej niż sile wyższej, zawierzyli sile argumentów - po raz kolejny wskazując na konieczność zmiany prawa, w wyniku której możliwe byłoby uchylenie zakazu zatrudniania lekarzy i lekarzy dentystów przez ich koleżanki i kolegów prowadzących indywidualne praktyki lekarskie.

To, że od kilkunastu lat, mniej lub bardziej spektakularne próby zrównania w prawach lekarzy i lekarzy dentystów z przedstawicielami innych zawodów okazują się niezmiennie nieskuteczne, bardziej niż o działaniu sił wyższych, świadczą o złożoności materii tego, tylko z pozoru, łatwego do zdefiniowania problemu.

Stanowisko Komisji Stomatologicznej ORL w Szczecinie jest jasne: trzeba wprowadzić zmiany uchylające zakaz zatrudniania lekarzy i lekarzy dentystów w ramach indywidualnych praktyk lekarskich. Tylko tyle i aż tyle, bo w toku prac nad projektem ustawy o zmianie ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty i niektórych innych ustaw takiego postulatu – przynajmniej oficjalnie - dotychczas nie zgłoszono. Po raz kolejny odłożenie problemu ad acta oznaczać będzie, iż to co jest nie do przyjęcia dla większości lekarzy dentystów, pozostanie problemem na długi czas, bo zmian przepisów uregulowanych w ustawie nie realizuje się z dnia na dzień. Okazja minie, drażliwa kwestia pozostanie dokuczliwą zadrą.

Prawo, pozwalające na zatrudnianie lekarzy i lekarzy dentystów przez lekarzy i lekarzy dentystów, tylko wtedy, gdy taka konstrukcja ma na celu odbycie przez osobę zatrudnianą: stażu podyplomowego, szkolenia specjalizacyjnego lub szkolenia w celu uzyskania umiejętności z zakresu węższych dziedzin medycyny, ewentualnie udzielania określonego świadczenia zdrowotnego - to pozostawienie otwartej furtki na użytek kogoś kto transportuje balast o ponadnormatywnych wymiarach.

Jeden z argumentów na zamykanie swobodnego dostępu jest taki „bo należy unikać sytuacji, w których młodzi stażem lekarze i lekarze dentyści pracowaliby na konto starszych kolegów, a to ze względu na wymóg okresowego terminowania w celu zdobycia niezbędnego doświadczenia w leczeniu”.

- Warto pamiętać, że od momentu przynależności Polski do UE każdy kto legitymuje się prawem wykonywania zawodu – o ile czuje się na siłach - może w dowolnym momencie uruchomić własną praktykę stomatologiczną, bez konieczności uprzedniego praktykowania „na cudzym”, a więc argument ten od dawna jest nietrafiony – przypomniał dr n. med. Łukasz Tyszler, wiceprezes ORL w Szczecinie.

Oponenci zmian zapewniają, że lekarz dentysta, prowadzący indywidualną praktykę, i zatrudniający kolegę po fachu, nie jest sekowany ani przez ZUS, ani przez urzędy skarbowe. Prowadzenie aktywności zawodowej właśnie w tej formie w zasadzie nie podlega restrykcjom, które byłyby przywoływane przez organa kontrolujące.

- Tak jest w istocie, ale nastawienie urzędników może diametralnie się zmienić, gdy na przykład Zakład Ubezpieczeń Społecznych z poborcy daniny, zmienia się w płatnika. Tak będzie gdy na przykład pracownica zechce skorzystać z urlopu macierzyńskiego. Co wtedy? To zależy od dociekliwości urzędników, którzy - oczywiście nie muszą – ale mogą powoływać się na przepisy korporacyjne zakazujące czynienia z lekarzy i lekarzy dentystów pracowników przez tych, którzy prowadzą indywidualną praktykę. Przepis jest przepisem niezależnie od jego rangi, więc w razie konieczności można się nim posłużyć.

Ryzyko funkcjonowania w nader labilnym prawie wiąże się także z możliwością interwencji ze strony samego samorządu. Istnieje niebezpieczeństwo, że lekarz dentysta, zatrudniony przez prowadzącego indywidualną praktykę lekarską, zostanie uznany za osobę nieaktywną zawodowo, a gdy czas ten przekroczy pięcioletni okres - może powstać problem co dalej z prawem wykonywania zawodu.

- Trudno jest przekonywać, że w podobnych sytuacjach należałoby walczyć w sądzie o równe traktowanie wobec prawa. Z jednej strony logika wskazuje na sformułowanie prostej tezy i łatwą jej obronę: nie można nakładać restrykcji na wyodrębnioną grupę obywateli bez uzasadnionego interesu publicznego lub bez zrównoważenia go określonymi przywilejami – podkreśla mecenas Maria Rachwał - Frankowska reprezentująca ORL w Szczecinie.

Tymczasem prowadzący indywidualną praktykę stomatologiczną w zasadzie podlegają takim samym rygorom co inne podmioty lecznicze (poza szpitalami). Chodzi o wszelkie wymogi dotyczące m.in.: aspektów sanitarnych, lokalowych, wyposażenia, a także odpowiedzialności wobec pacjenta, czy podlegania regułom obowiązkowych polis OC. Te, co prawda, skalkulowane są wyżej w przypadku właściciela lecznicy zatrudniającego lekarzy dentystów (przy stałej sumie ubezpieczenia), jednak – w zgodzie z zasadą prawdopodobieństwa - ryzyko powstania szkody przy większej skali działalności jest zazwyczaj wyższe (chociaż nie zawsze tak być musi).

Warto pamiętać i o tym, że wypychanie aktywności zawodowej lekarzy dentystów poza formułę indywidualnej praktyki osłabia nadzór korporacji nad jej członkami, gdyż wówczas zdecydowanie większe kompetencje nadzorcze mają urzędy wojewódzkie, a mniejsze - władze samorządowe. W takiej sytuacji istnieje niebezpieczeństwo, że priorytet udzielania świadczeń medycznych na możliwie wysokim poziomie nie będzie w centrum uwagi organów kontrolujących.

Na koniec, wracając do mistycznego charakteru materii, należałoby przywołać powiedzenie, że diabeł tkwi w szczegółach, a te niestety umknęły uwadze pracującym przy nowelizacji ustawy o zmianie ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty i niektórych innych ustaw. Przypomina o nich stanowisko Komisji Stomatologicznej ORL w Szczecinie.

Czytaj także:
Czy lekarz dentysta może leczyć zgodnie z kwalifikacjami?
Mikrobiologia lekarska dla lekarzy dentystów
Posiedzenie KS ORL w Szczecinie mission posible?