Mariusz Duda: implantologia w stomatologii nie jest tajemną wiedzą zarezerwowaną dla nielicznych, ale...

ms
03-02-2014, 07:03
Dawno temu nazywano by go człowiekiem renesansu, kilkanaście lat temu człowiekiem orkiestrą, dzisiaj zapewne przylgnęłoby do niego miano one man show. Zawsze jest to jedna i ta sama osoba Mariusz Duda - właściciel Duda Clinic. W jego przypadku najlepszym określeniem będzie jednak sformułowanie perfekcjonista. Jak nim być, czy warto nim być i czy jest to wyjątkowo trudne? Takich pytań nie zadaliśmy, ale mamy nadzieję, że po przeczytaniu wywiadu także na te pytania każdy będzie mógł sam sobie odpowiedzieć.
Pierwszą część wywiadu, w którym dr n. med. Mariusz Duda mówił m.in. o zasadach zamiany ambitnych marzeń zawodowych w realny scenariusz, o wyzwaniach związanych z prowadzeniem nowoczesnej kliniki stomatologicznej, o sposobach zaistnienia w świadomości pacjentów, prezentujemy tutaj.

Mirosław Stańczyk, infoDENT24.pl: W pierwszej części wywiadu wspomniał pan o tym, że nie ma planów budowy sieci klinik w kilku miastach Polski, a tym bardziej za granicą, bo wiąże się to z wieloma problemami natury logistycznej i formalno - prawnej, poza tym wymaga niebagatelnych nakładów finansowych. Prowadzenie jednej kliniki to wystarczające wyzwanie. Mówił Pan mam żonę, dorastających synów, lubię aktywny tryb życia, jazdę na snowbordzie, grę w golfa, tenisa. Doba ma tylko 24 godziny. Szczerze mówiąc miałem nadzieję na uzyskanie od szefa Duda Clinic rady czy jest sposób, na to aby dobę tę w zauważalny sposób wydłużyć. Taka opinia, wygłoszona nie tylko przez specjalistę - praktyka, ale także osobę o dużej aktywności dydaktycznej, organizacyjnej i naukowej - byłaby szczególnie wiarygodna.

Dr n. med. Mariusz Duda: Faktycznie, rzekłbym że aktywność dydaktyczna to moje hobby, wręcz pasja, a tam gdzie w grę wchodzą pozytywne emocje łatwiej o pożądane rezultaty.
Powiem szczerze, przekazywanie wiedzy młodszym stażem koleżankom i kolegom sprawia mi dużą frajdę. Chcę nauczyć innych możliwie jak najwięcej. W tym widzę sens bycia prawdziwym nauczycielem, sens solidaryzmu zawodowego. To nie frazes. Moi współpracownicy, po uzyskaniu odpowiedniego doświadczenia, potrafią wykonywać zabiegi implantologiczne.

Stawiam na relacje zawodowe oparte o prostą zasadę: mistrz i uczeń - uczeń, który musi być lepszy od mistrza. Na przykład od wielu lat nie zajmuję się implantoprotetyką, wykonuje ją pięciu współpracujących ze mną lekarzy, od których ja z kolei uczę się nowości.

infoDENT24.pl: Uczniów zapewne nie brakuje, ale co z mistrzami?

Dr n. med. Mariusz Duda: W implantologii jest wiele znanych i uznanych nazwisk. Szereg sław przyjeżdża do Polski żeby dzielić się z nami doświadczeniem. Wielu doskonałych polskich implantologów wyjeżdża na Zachód z wykładami, a kilka koleżanek i kolegów czyni to stale. Z roku na rok stajemy się coraz bardziej znani i uznani.

Uważam, że grupa polskich specjalistów z zakresu implantologii stomatologicznej jest znacząca, znam wielu wartościowych nauczycieli i wykładowców. Część z nich prowadzi wykłady precyzyjnie, rzec by można po szwajcarsku, niektórzy w stylu Hollywood, z szerokim uśmiechem na twarzy. Forma może być różna, ale poziom merytoryczny ich prezentacji jest zawsze wysoki. Funkcjonuje wiele różnych cyklów szkoleniowych, również za granicą i polski lekarz ma pełne możliwości rozwoju zawodowego.

infoDENT24.pl: Czy łatwo być mistrzem i rozwijać karierę naukową funkcjonując zawodowo poza strukturą uniwersytecką?

Dr n. med. Mariusz Duda: Nie ma prostej zależności, zgodnie z którą tylko pracownik akademicki może realizować naukową karierę zawodową. W rozwoju naukowym z pewnością pomaga status pracownika uniwersyteckiego, ale w tym względzie nie jest on warunkiem sine qua non. O przyjęciu np. do publikacji artykułu za granicą decyduje przede wszystkim jego poziom, pozytywne recenzje i niezależne komitety redakcyjne - nie jest to łatwe.

Początkowo pracowałem w Klinice Chirurgii Szczękowo - Twarzowej w Zabrzu, jednak obecnie nie jestem na stałe związany z żadną z uczelnimedycznych formułą etatu. Współpracuję natomiast z ośrodkami uniwersyteckimi w ramach różnych przedsięwzięć. Nie przeszkadza to mi jednak w prowadzeniu wykładów dla lekarzy dentystów, w publikowaniu opracowań naukowych i to w całkiem niezłej prasie fachowej ze wskaźnikiem impact factor. Jestem autorem kilku patentów.

Przede wszystkim czuję się nauczycielem, również akademickim. Lubię przekazywać wiedzę innym, sprawia mi to niemałą satysfakcję. Pamiętajmy, że przygotowanie dobrego wykładu nie jest sprawą prostą. Profesjonalne opracowanie może powstawać całymi latami. Konieczne jest zebranie oraz opracowanie kilkunastu, kilkudziesięciu wartościowych merytorycznie i dydaktycznie przypadków, wykonanie bardzo dobrej jakości materiału ilustracyjnego, usystematyzowanie wiedzy i w końcu przygotowanie atrakcyjnej prezentacji.

infoDENT24.pl: Wcale nie tak mało osób może poczuć się, najdelikatniej mówiąc nieswojo, słysząc o nietuzinkowej praktyce, o wykładach, o publikacjach naukowych, o działalności społecznej. Dla wielu bowiem realizacja każdego z tych celów wyznaczana jest przez: pot, krew i łzy.

dr n. med. Mariusz Duda: Nie będę oryginalny, kiedy powiem, że wiele można osiągnąć bez wyrzeczeń, gdy to co się wykonuje jest prawdziwą pasją. Truizm? Pewnie tak, ale naprawdę to działa. Oprócz tego podstawową kwestią jest dla mnie wyznaczenie celu na 5, 10, 20 lat do przodu, a później systematyczne i konsekwentne realizowanie założeń i priorytetów. Oczywiście po drodze nie wszystko się udaje, ale ostateczny bilans jest na plus.

Dla mnie i dla mojej zespołu, który tworzy zgraną drużynę, każdy nowy pacjent jest nowym wyznaniem, a nie dopustem bożym lub przypadkiem przybliżającym do upragnionych świąt, wakacji, w końcu do emerytury. Tak nie da się funkcjonować na dłuższą metę. Wcześniej, czy później pojawią się objawy wypalenia zawodowego. Szczęśliwie rozwój i kolejne wyzwania, z których część, przynajmniej na początku drogi, może wydawać się niektórym zbyt ambitna, nie pozwalają mi popaść w marazm i nudę zawodową.

infoDENT24.pl: Można wysnuć wniosek, że dla mniej umotywowanych lekarzy dentystów wystarczy wizyta u psychoanalityka, aby sięgać w niedostępne wcześniej rejony. Implantologia stomatologiczna jako antidotum na wypalenie zawodowe?

dr n. med. Mariusz Duda: Rozumiem prowokacyjne pytanie, ale oczywiście tak to nie działa. Z pewnością implantologia w stomatologii nie jest tajemną wiedzą zarezerwowaną dla nielicznych, z drugiej jednak strony same chęci także nie wystarczą.

Powiem tak: mierz siły na zamiary. Wszystko co robimy powinniśmy robić odpowiedzialnie. Rozpoczęcie leczenia implantologicznego musi być poparte doświadczeniem i wiedzą chirurgiczną, protetyczną oraz periodontologiczną. Dla doświadczonych lekarzy wkroczenie na nowe tereny i podjęcie wyzwania może rzeczywiście przywrócić satysfakcję z wykonywanego zawodu.

Natomiast zaraz po studiach żaden lekarz dentysta nie ma takiego przygotowania. W mojej ocenie upłynąć musi co najmniej kilka lat, aby móc bez obaw spoglądać w kierunku implantologii.

Nie wszyscy chcą, nie wszyscy się nadają do roli implantologa. Znam osoby, które merytorycznie są należycie przygotowane. Ukończyły stosowne kursy, asystowały w wielu zabiegach, na samodzielne wszczepienie implantów nie mogą się jednak zdecydować całymi miesiącami, a nawet latami.

infoDENT24.pl: Nasila się jednak trend, który można skwitować jednym zdaniem: zrób to sam. Zgodnie z nim każdy lekarz dentysta może w krótkim czasie podjąć się realizowania zabiegów implantologicznych.

dr n. med. Mariusz Duda: Wiem, że wiele firm nakłania lekarzy dentystów do próbowania swoich sił na tym polu. Śmiem twierdzić, że nasila się presja rynku. Epatują hasła „zobacz jakie to proste", „zacznij od dzisiaj", „pierwsze zestawy za darmo, kolejne za pół ceny". W starcie niewątpliwie pomocne są nowoczesne programy komputerowe, tomografy, ale umiejętności nie zastąpi najnowsza technologia.

W Hiszpanii na przykład 80 - 90 proc dentystów implantuje w małych i średnich przypadkach, te trudniejsze, najbardziej skomplikowane zarezerwowane są dla dentystów o największym doświadczeniu, czy też dla chirurgów.

Jest wiele dróg rozwoju. Po pewnym czasie i kolejnych próbach każdy znajdzie dla siebie najlepsze metody realizowania procesu leczenia. Jestem przekonany, że rozwiązania te nie są wyznaczane darmowymi biomateriałami, zagranicznymi kongresami, czy wygranymi w organizowanych przez dostawców materiałów, konkursach.

O ile lekarz dentysta bez specjalizacji nie skończył kursów, cyklów szkoleniowych, nie zdał egzaminów, które są sygnowane przez autorytety - specjalistów i profesorów - zasiadających w zarządach stowarzyszeń naukowych, które organizują egzaminy umiejętności - to nie powinien podejmować się przypadków trudnych. Można dyskutować o skali trudności: bloki kostne, rozległa augmentacja, sinus lifit, transpozycja nerwu - to zagadnienia, z którymi nie powinien się mierzyć lekarz bez specjalizacji, bez certyfikatów umiejętności, bez doświadczenia, bez zaawansowanego technologicznie sprzętu.

Dlaczego? Chociażby dlatego, że w przypadku problemów trudniej będzie mu się bronić przed zarzutami o brak kompetencji. Dziedzina nie jest łatwa, pacjenci są obecnie należycie uświadomieni w swoich prawach. Trudno zakładać, że problemy nigdy się nie pojawią. Czy był błąd, czy go nie było - to jedno. Druga sprawa to pytanie o przekroczenie kompetencji. Na takie pytania odpowiadają sądy lekarskie, sądy cywilne, biegli lekarze. Sprawy w tej materii ciągną się latami. Niejednokrotnie sam w nich uczestniczę jako biegły. Pamiętajmy zatem o stopniowym, harmonijnym i odpowiedzialnym rozwoju. Warunki ku temu w Polsce są odpowiednie.

infoDENT24.pl: Jakie w tym względzie obowiązują standardy w naszym kraju?

dr n. med. Mariusz Duda: W Polsce nie obowiązują przepisy, które regulowałyby liczbę implantologów. Nie ma stosownych zasad na poziomie unijnym i uważam, że w tym względzie restrykcje nie są konieczne. Nie widzimy powodów, dla których tylko lekarze z konkretną specjalizacją zajmować mieliby się implantami.

W środowisku polskich implantologów funkcjonują dwie prężne organizacje: Ogólnopolskie Stowarzyszenie Implantologii Stomatologicznej oraz, współtworzone przeze mnie, Polskie Stowarzyszenie Implantologiczne.

Zarówno PSI, jak i OSIS ułatwiają wszystkim chętnym lekarzom zdobycie niezbędnego doświadczenia w implantologii stomatologicznej. Mamy wiele dróg edukacyjnych, na przykład: certyfikowany przez PSI, roczny, kończąc się egzaminem cykl szkoleniowy Curriculum Implantologii dla początkujących i średnio zaawansowanych. Mamy również studia podyplomowe za granicą na poziomie Master Msc, w których uczestniczą polscy lekarze.

Nie koniec na tym. Sprawnie funkcjonuje lista dyskusyjna z zakresu implantologii, tam lekarze implantolodzy dzielą się swoimi problemami, proponują sposoby ich rozwiązywania.

W środowisku implantologów zasady koleżeńskości nie są pustym frazesem. Wzajemna życzliwość to nieformalny, niewymuszony standard. Młodsi stażem lekarze dentyści zawsze mogą liczyć na radę ze strony starszych kolegów. Zawsze można poprosić o konsultację, o wsparcie w opracowaniu trudnego przypadku. Przyjazna, niemal rodzinna atmosfera panuje podczas spotkań PSI, ale także w trakcie międzynarodowych konferencji i sympozjów. Czujemy, że jesteśmy razem nie tylko na pamiątkowych fotografiach.

Apeluję o to, żeby w swoim otoczeniu budować taką koleżeńskość. Nie mówmy przy pacjentach z założenia złych opinii o pracy koleżanki lub kolegi. Jeśli coś poszło nie tak, a zdarza się to czasem każdemu z nas przy tysiącach przyjmowanych w skali roku chorych - pacjent zaczyna krążyć po gabinetach. Wystarczy zadzwonić do kolegi, żeby wspólnie rozwiązać problem i pomóc pacjentowi. Doceni to zarówno pacjent jak i lekarz, którego wspomożemy. Z solidarności lekarskiej powinniśmy być dumni, musimy cenić siebie i nasze środowisko.