PARTNER PORTALU
partner portalu partner portalu

OZZL: uposażenia specjalistów na poziomie wykwalifikowanych robotników

ms
01-03-2021, 12:23
OZZL: uposażenia specjalistów na poziomie wykwalifikowanych robotników przew. ZK OZZL Krzysztof Bukiel (foto: Fotolia/PTWP)
Zaproponowane przez rząd podwyżki dla pracowników publicznego sektora ochrony zdrowia to zgoda na utrzymywanie patologii polegającej na tym, że lekarze muszą do swojej pensji „dorabiać”. Takie „dorabianie” wygląda różnie, zawsze jednak odbija się niekorzystnie nie tylko na lekarzach, ale i na ich pacjentach - uważa Krzysztof Bukiel przew. ZK OZZL.

W liście otwartym do premiera rządu OZZL zwraca uwagę m.in. na fakt, że podczas spotkania Zespołu Trójstronnego ds. ochrony zdrowia, minister zdrowia przedstawił swoje propozycje wysokości gwarantowanych płac minimalnych dla pracowników medycznych. Są one ustalone za pomocą odpowiednich „współczynników pracy”, określających relacje między płacą zasadniczą dla danego zawodu a przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce za rok ubiegły.

Dla lekarzy specjalistów minister proponuje - od lipca 2021 r.- wskaźnik 1,31. Kwotowo jest to podwyżka o 19 zł brutto miesięcznie w stosunku do obecnej pensji 6750 zł, przyznanej (w odpowiedniej ustawie) lekarzom specjalistom w 2018 r., po proteście głodowym Porozumienia Rezydentów OZZL. Jednocześnie jednak jest to faktyczna obniżka ich pensji w relacji do przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce z 1,6 do 1,31. Kwota 6750 zł brutto była bowiem równa 1,6 przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce za rok poprzedni (2017).

Czytaj także: Propozycje podwyżek dla lekarzy padła m.in. kwota 19 zł 

Musimy przyjąć, że jest to świadoma zgoda na utrzymywanie patologii polegającej na tym, że lekarze zatrudnieni w publicznej ochronie zdrowia muszą do swojej pensji „dorabiać”. Takie „dorabianie” wygląda różnie, zawsze jednak odbija się niekorzystnie nie tylko na lekarzach, ale i na ich pacjentach.

Dla jednych lekarzy jest to praca na niezliczonych dyżurach i dodatkowych etatach, co skutkuje stałym zmęczeniem, większą liczbą błędów, brakiem empatii wobec chorych, zaniedbywaniem obowiązków w pracy.

Dla innych jest to otwieranie praktyk prywatnych, stanowiących niekiedy formę „przepustki” do leczenia w publicznej ochronie zdrowia.

Jeszcze inna grupa lekarzy – zapewne największa - po prostu zrezygnuje z pracy w publicznych szpitalach, przechodząc na stałe do sektora prywatnego, stwarzające lepsze warunki pracy i płacy.

Będą również tacy lekarze, którzy wyjadą z Polski, podobnie jak wcześniej tysiące ich kolegów. Nie da się ich zastąpić lekarzami sprowadzanymi spoza UE. Nawet jeśli przyjadą do Polski, zachęceni brakiem jakichkolwiek wymagań odnośnie ich kwalifikacji, to nie zapewnią świadczeń o odpowiedniej jakości i nie poprawią w ten sposób losu polskich pacjentów.

Czy o to właśnie chodzi rządowi, aby w sposób ukryty zlikwidować albo znacznie ograniczyć publiczną ochronę zdrowia w naszym kraju? Nie ma przecież jeszcze szpitali samoobsługowych i wydanie kolejnych miliardów złotówek na sprzęt, budynki, cyfryzację … nie poprawi ani dostępności, ani jakości świadczeń zdrowotnych, jeżeli w tych szpitalach nie będzie lekarzy zaangażowanych w swojej pracy i oddanych swoim pacjentom.

Apelujemy do premiera, aby zweryfikował politykę rządu wobec publicznej ochrony zdrowia, w tym zwłaszcza wobec profesjonalistów medycznych. Wzywamy do podjęcia rozmów w tej sprawie z przedstawicielami środowiska lekarskiego: OZZL i samorządu zawodowego lekarzy.

Krzysztof Bukiel – przewodniczący Zarządu OZZL

Podobał się artykuł? Podziel się!

POLECAMY W SERWISACH