PARTNER PORTALU
partner portalu

Hejt pacjentów zalewa dentystów, bo ci bogacą się … na koronawirusie

ms
04-05-2020, 09:46
Hejt pacjentów zalewa dentystów, bo ci bogacą się … na koronawirusie Pacjent wyleczony, pacjent rozżalony (foto: pixabay)
Z jakiej racji „na dzień dobry” dentysta dolicza 50, 100, a nawet 200 zł do usługi, tłumacząc ten fakt kosztami zabezpieczenia przed koronawirusem? To jest nabijanie kasy naszymi pieniędzmi - irytuje się wielu pacjentów. Wielu dentystom opadają ręce w obliczu rozlewającej się fali agresji, kierowanej wobec ludzi, którzy - nie zważając na zagrożenia - starają się przecież przyjść z pomocą osobom cierpiącym.

Przykłady hejtu? Jest w czym wybierać! Wystarczy rzucić okiem na wpisy pod artykułami opisującymi pracę lekarzy dentystów w obliczu epidemii koronawirusa.

* Lekarska chciwość! Teraz wiedzą, że można jeszcze więcej zarobić, to zjedliby żywcem!
* Uważam że to w ich interesie jest czy mają strój czy nie. Co mnie to obchodzi, jeśli chcą otwierać gabinet to powinni z łaski swojej nie żerować jeszcze na tym żeby policzyć za strój.
* Czas pandemii, ludzie tracą pracę, pieniądze, a dentyści dorabiają się na ich nieszczęściu. Podnosić ceny akurat teraz, to zwykła podłość.
* Obecnie dentyści mają okres ,,żniw '' i kasują równo!! Niech się nachapią. Zawsze cierpieli biedę!!! Emeryt, który ma 1700 zł na miesiąc za leczenie zęba (30 min.) płaci 200 zł.
* Strój ochronny 100 zł, ale nie dla nas tylko dla personelu, my: rączki, ankieta, płyn, rękawiczki i maska.
* Na NFZ nie ma nawet opcji. pogotowia też brak. I co robić? Tylko prywatnie zostaje. Ot cały system naciągaczy.

Głos opamiętania jest ledwo słyszalny.

* Wszystkich wdzięcznych Pacjentów zapraszamy najpierw do sklepu stomatologicznego w celu sprawdzenia cen - przebitka 300 proc. w stosunku do lutego. Później radzę przez 8 h popracować w kombinezonie, goglach, przyłbicy i dwóch parach rękawiczek to zobaczycie jaki to miód. Wdzięczność Pacjenta kończy się niestety zaraz za drzwiami.
* Szczerze to wolę iść do dentysty, który weźmie ode mnie więcej, ale przyłożył się do zabezpieczeń niż do takiego, który ma na to olewkę i coś tam zrobi, byle kary nie dostać. Moja koleżanka pracuje w gabinecie stomatologicznym i mówiła, że na te wszystkie zabezpieczenia poszły grube tysiące. Patrząc na to, że dentyści też w większości zamykali gabinety, a teraz otwierają tylko dla pacjentów bólowych to jakiś grubych miesięcy mieć nie będą.
* Lekarz dentysta, specjalista chirurgii stomatologicznej Grzegorz Skrzypek tak ocenia sytuację na FB infoDENT24.pl: Za wzrost cen mąki płaci zjadający chleb, a nie piekarz. Polski publiczny system ochrony zdrowia od lat oparty jest na okradaniu personelu medycznego i jego wyzysku. Proponuję, aby rządzący z własnego wynagrodzenia pokryli koszty ochrony pacjentów w związku z COVID-19, przecież jest to absolutnie pożądane społecznie.

Rozemocjonowani pacjenci nie zwracają uwagi na argumenty. Uważają, że konieczność płacenia wyższych rachunków stoi w sprzeczności z prawem i kierują zastrzeżenia m.in. do Rzecznika Praw Pacjenta.

NFZ nie przewiduje opłat dodatkowych
Stanowisko przedstawiciela RPP powinno wzbudzić czujność lekarzy dentystów. Rafał Błoszczyński, naczelnik Departamentu Postępowań Wyjaśniających w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta uważa, że każdą sytuację trzeba oddzielnie ocenić. - RPP jest w kontakcie z UOKiK, aby uzyskać wiedzę, czy drastyczny wzrost cen środków ochrony higieny, wynikający z działań producentów i dystrybutorów takich produktów - jest uzasadniony – zapewnia w Radiu RDC Rafał Błoszczyński. Jest on pewny, że gabinety stomatologiczne, realizujące kontrakt z NFZ, pomimo wysokich cen jednorazowych materiałów, nie mają prawa pobierać opłat za stosowanie dodatkowych środków ochronnych. I z taką tezą trudno polemizować.

W rozmowie z infoDENT24.pl radca prawny Michał Grabiec, partner w kancelarii GW Legal Grabiec & Wójcik, stwierdził, że pacjent, trafiając do gabinetu stomatologicznego w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, powinien zostać obsłużony nieodpłatnie. Zakres przysługujących pacjentowi świadczeń stomatologicznych reguluje rozporządzenie ministra zdrowia z 6 listopada 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia stomatologicznego. W tym rozporządzeniu precyzyjnie wskazano jakie zabiegi, na przykład z zakresu chirurgii szczękowej czy wypełnienia ubytków, pacjentowi się zwyczajnie należą z racji objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym.

Dokonana przez NFZ wycena konkretnego świadczenia obejmuje wszystkie koszty związane z leczeniem i pobranie dodatkowych opłat będzie zachowaniem nieprawidłowym. Taka nieprawidłowość może skutkować sankcjami przewidzianymi w umowach zawieranych z NFZ. W nich bowiem są postanowienia o karach umownych w przypadku, gdy stomatolog pobiera od pacjentów opłaty za usługi będące przedmiotem umowy z NFZ.

Przy okazji Michał Grabiec porusza inny aspekt kontraktów z NFZ. Gdy pacjent jest leczony w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, dentysta nie może wykonywać na jego rzecz innych świadczeń, już na podstawie indywidualnej umowy pomiędzy leczonym a leczącym. Czas zarezerwowany dla pacjentów leczonych w ramach NFZ nie może być współdzielony ze świadczeniami komercyjnymi. Być może jest to rozwiązanie nazbyt rygorystyczne, bo można wyobrazić sobie sytuację, w której dentysta prawidłowo leczy pacjenta w ramach NFZ, a w pozostałym czasie, podczas tej samej wizyty wykonuje dla niego prywatną usługę. Oczywiście pod warunkiem, że nie ucierpią na tym następni pacjenci leczeni w ramach Funduszu.

Podobne stanowisko przedstawił w rozmowie z infoDENT24.pl mec. Arkadiusz Jóźwik, przedsiębiorca prowadzący kancelarię radcy prawnego i gabinety stomatologiczne Nova Dent. Przestrzega on, że wprowadzenie dodatkowych opłat w placówkach stomatologicznych, posiadających kontrakt z NFZ, może skończyć się: kontrolą Rzecznika Prawa Pacjenta lub NFZ. W tym drugim przypadku nie są wykluczone kary umowne, a nawet wypowiedzenie kontraktu.

W ramach świadczeń refundowanych przez NFZ, pacjent nie zawiera umowy z placówką medyczną, a co za tym idzie, nie ma ona prawa kształtować warunków leczenia. Umowa zawierana jest przez placówkę medyczną z NFZ, zaś pacjent jest beneficjentem tej umowy, osobą uprawnioną jedynie do odbioru świadczenia, stąd niemożliwość ustalania dodatkowej opłaty w systemie refundowanym.

Gdy za leczenie płaci pacjent
Dentyści, funkcjonujący poza Funduszem, nie mają tego typu problemów. Mecenas Arkadiusz Jóźwik na pytanie infoDENT24.pl czy pacjenci mogą skutecznie oprotestować umowy świadczeniodawca - świadczeniobiorca, o ile pojawią się w nich tak zwane opłaty dodatkowe - zapewnia, że strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego.

Tym samym, jeżeli placówka do ceny świadczenia medycznego dolicza dodatkową opłatę tak zwaną epidemiczną, informując o tym pacjenta przed realizacją usługi, a pacjent na taką opłatę wyraża zgodę, to opłata taka jest zgodna z prawem.

W sytuacji gdy warunkiem zawarcia umowy leczenia jest konieczność poniesienia przez pacjenta dodatkowej opłaty, a pacjent opłaty tej nie chce ponosić, to placówka ma prawo odmówić zawarcia z pacjentem umowy - leczenia. Stanowi to wyraz fundamentalnej zasady równości w obrocie cywilnym: skoro nikt pacjenta nie może przymusić do wyboru danej placówki, to - co do zasady - nikt placówki nie powinien przymuszać do zawarcia z pacjentem umowy leczenia, jeżeli nie ma zgody obu stron co do warunków takiej umowy.

Uwaga jednak, w ocenie Rafała Błoszczyńskiego, także w przypadku lecznic, funkcjonujących poza publicznym systemem ochrony zdrowia, sytuacja pobierania dodatkowych opłat nie jest jednoznaczna. Faktem jest, że koszt zapewnienia środków bezpieczeństwa zdecydowanie wzrósł, ale pozostaje pytanie czy przerzucanie obciążeń na pacjenta w każdym przypadku jest uzasadnione. Leczenie stomatologiczne od zawsze wszak wiązało się z niebezpieczeństwem zakażeń m.in. drogą kropelkową. Tak jest chociażby w przypadku sezonowej grypy. Choroba ta ujawnia się okresowo, a nikt nie dolicza dodatkowych kwot do rachunku – wskazuje Rafał Błoszczyński.

SARS-CoV-2 to nie sezonowa grypa
Z taką oceną sytuacji nie zgadza się prof. Marzena Dominika prezydent Polskiego Towarzystwa Stomatologicznego, która przypomina, że w nowej rzeczywistości przyjęcia pacjentów odbywają się według kosztownych procedur, związanych m.in. z algorytmem przyjęć osób chcących dostać się do dentysty. Są granice kosztowe, po przekroczeniu których nie sposób jest pokryć wszystkich dodatkowych wydatków bez partycypowania w nich pacjentów.

Prezydent PTS nie kryje, że sytuacja taka jest frustrująca dla lekarzy dentystów, których przecież rząd nie włączył do systemu zaopatrzenia w środki ochrony indywidualnej wspierającego inne podmioty i to niekoniecznie tylko te leczące pacjentów z COVID-19.

Dentyści w tej sytuacji nie czekają z założonymi rękoma. PTS na przykład wystosowało do premiera i ministra zdrowia wniosek o umożliwienie właścicielom lecznic stomatologicznych zaopatrywanie się w środki ochrony osobistej bezpośrednio u producentów lub o nałożenie na produkty o strategicznym znaczeniu cen maksymalnych. Odzewu brak, chociaż nie do końca, bo MZ stwierdziło, że w resorcie nie są prowadzone prace zmierzające do urzędowego ograniczania cen środków ochrony indywidualnej.

Pacjenci osądzili dentystów
Na odzew pacjentów nie trzeba czekać. Doświadczyła tego dr n. med. Agnieszka Ruchała - Tyszler członkini NRL i przewodnicząca Komisji Stomatologicznej ORL w Szczecinie publicznie wywołana do tablicy przez jedną z pacjentek, która dość oryginalnie sformułowała swoje wątpliwości: co mam sądzić o fakcie naliczania przez lecznicę stomatologiczną 50 zł na poczet dodatkowych zabezpieczeń przed zakażeniem, czy jest to działanie wyjątkowo uczciwe, że ktoś nie zataja dodatkowych kosztów, a może te dodatkowe pieniądze nie są zgodne z prawami konsumenta?

W odpowiedzi Agnieszki Ruchały - Tyszler przekazanej za pośrednictwem infoDENT24.pl i Radia Szczecin padły argumenty wskazujące: - na najwyższy wskaźnik narażenia lekarzy dentystów na zakażenie, jeśli porówna się ich z innymi medykami przyjmującymi pacjentów; - na pracę w bezpośredniej bliskości jamy ustnej pacjenta; - na konieczność stosowania najbardziej rozbudowanych środków ochrony, zabezpieczających przed zakażeniem zarówno pacjentów, jak i personel gabinetu stomatologicznego; - na konieczność dostosowania się do kosztownych standardów, wytyczonych przez Ministerstwo Zdrowia.

To wszystko w warunkach, gdy lekarze dentyści pozostawieni zostali sami sobie. Ten kto przystępuje do leczenia musi rywalizować o: maseczki, gogle, przyłbice, rękawiczki, środki dezynfekujące ze wszystkimi obywatelami, którzy chcą mieć je na własny użytek. Każdy pacjent, przyjmowany zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, poczuciem odpowiedzialności za innych, w końcu z wymogami regulatora rynku usług medycznych – generuje dodatkowe koszty na poziomie 50 - 200 zł. Dokładna kwota zależy m.in. od źródeł zaopatrywania się w środki ochrony i przyjętego reżimu sanitarnego.

W tych okolicznościach w szczególnie kiepskiej sytuacji znaleźli się świadczeniodawcy realizujący kontrakt z NFZ. Publiczny płatnik zmodyfikował wycenę procedur tylko tym, którzy leczą pacjentów z COVID-19 i osoby będące na kwarantannie. Inni dentyści muszą zmieścić się w od lat niedoszacowanych limitach cenowych. To sprawia, że świadczeniodawcy, funkcjonujący w zmienionych warunkach, będą zmuszeni dokładać do leczenia z własnej kieszeni lub świadomie obniżać standardy bezpieczeństwa, ale nikt, będący przy zdrowym rozsądku, na takie ryzyko się nie zdecyduje.

Pan Maciej, właściciel sklepu tak skomentował argumenty wyłożone przez Agnieszkę Ruchałę - Tyszler. Ta pani chyba się myli, ona bierze wszystko na fakturę, więc wlicza w koszty, ja w sklepie też udostępniam rękawiczki i płyn dezynfekcyjny dla klientów i biorę to na własny koszt. Czy też mam robić opłatę 100 zł za wejście do sklepu!

Lekarze dentyści nie mogą zatem liczyć na jakiekolwiek zrozumienie ich racji, bo tego zrozumienia w społeczeństwie nie ma. To źle, ale może i dobrze, bo gdyby do powszechnej świadomości pacjentów dotarł przekaz, że pracujący lekarze dentyści są spośród wszystkich medyków najbardziej narażeni na zakażenie koronawirusem, zaczęłyby się apele o samoizolację tej grupy zawodowej. Przesada? Takiej „wdzięczności” już doświadczają medycy leczący zakażonych COVID-19.

Na szczęście emocje - póki co - nie są wyznacznikiem prawa. Przepisy dają jasną odpowiedź na niejasności pacjentów.

Podobał się artykuł? Podziel się!

POLECAMY W SERWISACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.